Walka stulecia


Buńczuczne i pretensjonalne określenie „walka stulecia” zobowiązuje. Floyd Mayweather Jr. i Manny Pacquiao są już zwarci i gotowi, a ich wielki pojedynek odbędzie się w nocy w soboty na niedzielę. Medialna otoczka starcia robi ogromne wrażenie, a ceny biletów czy transmisji pay-per-view zwalają z nóg. Boks znów udowadnia swój wielki potencjał.

Floyd Mayweather Jr. 1.47, remis 17.00, Manny Pacquiao 3.00 – godz. 3.00
Który z pięściarzy w ringu udowodni większy potencjał? Pora w paru słowach przedstawić dwóch wielkich asów zawodowego boksu, którzy w Las Vegas skrzyżują rękawice. Będzie to ich pierwsze bezpośrednie starcie w historii, choć już od kilku lat wiele osób czyniło starania by Mayweather i Pacquiao stanęli razem w ringu.

Zwracamy 120 PLN – promocja na walkę Mayweather - Pacquiao

Amerykanin w zawodowej karierze jest niepokonany i legitymuje się fenomenalną statystyką 47-0. Aż 26 z tych zwycięstw to wygrane przed czasem. Trzeba jednak zauważyć, że 38-latek w 10 z 12 ostatnich walk bił się do samego końca, wygrywając na punkty. Ostatnie KO Mayweathera to pojedynek z Victorem Ortizem z 2011 roku. Kariera amerykańskiego krezusa sportu trwa już 19 lat, a jego fortunę wycenia się na grubo ponad 100 milionów dolarów (1. miejsce w rankingu Forbesa). Byłoby tego jeszcze więcej, gdyby nie rozrzutność, z której bokser ten jest znany.

Emocje wokół pojedynku budowane są także na zasadzie kontrastu między obydwoma zawodnikami. Mayweather utożsamiany jest ze złem – ma w swoim życiorysie m.in. wyrok za przemoc domową. Filipińczyk to wzór cnót – człowiek religijny, domator, deputowany w parlamencie swojego kraju. Pacquiao odcina się jednak od takich zestawień. – Nie oceniam swojego rywala jako kogoś złego. Skupiam się na sobie, by być inspiracją dla innych i pokazać, że nie mając nic, można osiągnąć bardzo wiele – mówi.

Manny Pacquiao nie może pochwalić się tak niesamowitym bilansem walk jak jego rywal. 57 zwycięstw, 2 remisy i 5 porażek – tak prezentuje się dorobek Filipińczyka w zawodowym ringu. 38 zwycięstw odniesionych zostało przez nokaut, podobnie jak poniesione w ten sposób 3 porażki. Ostatnia wygrana Pacquaio w ten sposób datowana jest na 2009 rok i jego pojedynek Miguelem Cotto. Nie da się więc uciec od złudzenia, że określenie „walka stulecia” pasuje dokładnie tak jak „walka emerytów”. „Pac Man” jest tylko rok młodszy od Amerykanina. Najlepszą bokserską wizytówką Filipińczyka jest jednak fakt, że jako jedyny w historii zawodnik w tej dyscyplinie, który zdobywał tytuły mistrzowskie w ośmiu różnych kategoriach wagowych!

Walkę stulecia zapowiadaliśmy już na stronie głównej

Próby doprowadzenia do walki Mayweather – Pacquiao to lata kłótni i wzajemnych oskarżeń obu stron. Między innymi dlatego ranga pojedynku urosła do tak niesłychanych rozmiarów. Kością niezgody były testy dopingowe, pieniądze, a także szereg najróżniejszych szczegółów organizacyjnych. Teraz gdy wszystko zostało ustalone, pozostaje tylko ze zdumieniem otworzyć szeroko oczy. Amerykanin zarobi na walce około 150 milionów dolarów, a Filipińczyk 50 milionów mniej. Za bilet na najgorsze miejsca w hali MGM Grand w Las Vegas trzeba było zapłacić 1500 dolarów. Obecnie na rynku wtórnym bilety osiągają cenę 350 tys. dolarów! Większość wejściówek sprzedano celebrytom i rekinom amerykańskiej finansjery. Pacquiao samą przestrzeń reklamową na swoich spodenkach sprzedał za blisko dwa miliony dolarów! Koszt transmisji pay-per-view w USA to 100 dolarów! Rzecz absolutnie bez precedensu.

Co ciekawe, walka stulecia to także dwóch znakomitych konferansjerów, mistrzów ceremonii. Manny'ego Pacquiao zapowie legendarny Michael Buffer, a Floyda Mayweathera Jimmy Lennon Jr. Na pierwszą konferencję prasową z udziałem obu pięściarzy akredytowała się rekordowa liczba 700 dziennikarzy, co doskonale odzwierciedla skalę zainteresowania pojedynkiem.

Nie da się ukryć, że z punktu widzenia sportowego lepiej byłoby, gdyby obaj panowie stanęli w szranki np. 5 lat temu, kiedy po raz pierwszy było blisko do zakontraktowania ich walki. Teraz status niemalże sportowych emerytów każe podchodzić z dystansem do jakości walki, a szczególnie tempa boksowania, które zobaczymy w niedzielnej (pojedynek rozpocznie się nie wcześniej niż o 4.45 rano czasu polskiego) rywalizacji. Jednak nawet jeśli sam pojedynek nie zachwyc, to jego stawka jest gigantyczna. Do zdobycia są mistrzowskie pasy trzech wielkich federacji – WBC, WBA i WBO w wadze półśredniej. Transmisję w Polsce przeprowadza TVP.