Money fight, czyli przede wszystkim kasa


Czy to sportowa walka czy bardziej kolejny skok na kasę i telewizyjny show z gigantycznymi zyskami z biletów i za pay-per-view? Można się spierać, a w dużym stopniu odpowiedź poznamy dopiero na ringu. Ringu, do którego w sobotnią noc (a raczej niedzielę nad ranem) wejdą dwaj giganci sztuk walki – wybitny pięściarz Floyd Mayweather i żywa legenda MMA – Connor McGregor. Stoczą bokserski pojedynek, który fascynuje niemal cały sportowy świat, a wszystko w miejscu, które jak żadne inne nie kojarzy się z przepychem i kasą – Las Vegas.

Floyd Mayweather 1.12, remis 51.00, Connor McGregor 5.00 – niedziela 6:00
Pomysł walki tych dwóch zawodników zaświtał już jakiś czas temu w głowie Irlandczyka. Z początku wydawało się to jednak absurdalne, by dwóch przedstawicieli różnych dyscyplin sportu stanęło wspólnie w ringu i zmierzyło się ze sobą. Z czasem jednak dostrzeżono marketingowy potencjał tego pojedynku i oczywiście jasne stało się, że jeśli ma do niego dojść, to tylko na zasadach bokserskich – wtedy McGregor ma jakiekolwiek szanse. W odwrotnej konfiguracji Mayweather nie miałby najmniejszych.

Podwyższony kurs na zwycięstwo Mayweathera w rundach 1-6!

Standardowo przed takim starciem medialna „pompka” pracuje w najlepsze. Ostre, prowokacyjne wypowiedzi obu zawodników, mieszają się z różnego rodzaju wrzutkami, jak choćby o rzekomych problemach zdrowotnych Mayweathera. Wyciekło także wideo ze sparingu McGregora, w którym posłał on na deski Pauliego Malignaggi, zawodowego pięściarza. Pokazuje to, że Irlandczyk nie jest pozbawiony szans w starciu z Amerykaninem, jak chcieliby niektórzy. Jeżeli McGregor wygra na punkty, zgarniemy kurs aż 34.00, ale jeśli przez KO, TKO lub dyskwalifikacje rywala – już tylko 5.50.

Skoro „Money fight”, to i nagroda musi być utrzymana w tym guście – przygotowano specjalny „Money Belt”, pas zawierający 1,5 kilograma 24-karatowego złota, wysadzany diamentami, szafirami i szmaragdami!

Kto o niego powalczy? Żadnemu dobrze zorientowanemu sympatykowi sportów walki Mayweathera i McGregora przedstawiać raczej nie trzeba. Ale warto przypomnieć ich sylwetki raz jeszcze. Amerykanin to niepokonany w zawodowym ringu mistrz 5 federacji w wagach półśredniej i junior średniej. Jego dorobek w ringu jest imponujący i nie mówimy tu o dorobku finansowym – stoczył 49 walk i wszystkie wygrał, z czego aż 26 przed czasem. Bilansem 49-0 Mayweather zrównał się z legendarnym Rockym Marciano. Czy w niedzielny poranek czasu polskiego Amerykanin wygra jubileuszowy, 50. pojedynek w boksie? To wielce prawdopodobne.

Unibet zwraca przegrane zakłady! – promocja

McGregor jest dla MMA postacią równie wielką, a może nawet bardziej pomnikową. W mieszanych sztukach walki Irlandczyk wygrał 21 razy (18 razy przed czasem), ale zaliczył też 3 porażki – wszystkie przez poddanie się, a nie wskutek ciosów rywala. W boksie nie miał okazji się sprawdzić – zadebiutuje w Las Vegas. Dzięki ostatniemu zwycięstwu z Eddiem Alvarezem w listopadzie 2016 roku, McGregor został pierwszym wojownikiem MMA federacji UFC, który dzierży pasy mistrzowskie w dwóch kategoriach wagowych!

Walka budzi tak wielkie zainteresowanie, że środowiska bokserskie i MMA mocno włączyły się w ogólnoświatową dyskusję na temat tego kto wygra. Pięściarze bezlitośnie obśmiewają Irlandczyka i jego niezdarne ruchy w ringu, które prezentował podczas treningów czy test-meczów. Nikt nie ma wątpliwości, że dla Mayweathera będzie to bułka z masłem. Koledzy po fachu Irlandczyka z MMA widzą jednak jego szanse – jest nieprzewidywalny, a Amerykanin nigdy nie walczył z kimś o takiej charakterystyce. Czy to wszystko element promocji pojedynku, który z czysto sportowych pobudek wydaje się bezsensowny, a jest jedynie okazją do zarobienia fortuny? A może narzekania malkontentów i powątpiewających okażą się jeszcze bardziej bezsensowne, a sama walka nie zawiedzie? Już teraz pytań jest tak wiele, że prawdopodobne rekordy finansowe z pojedynku Mayweather – Pacquiao zostają pobite.