NHL: CHI Blackhawks vs. CAL Flames


W nocnej dawce spotkań NHL będzie jedno starcie Dawida z Goliatem. Chicago Blackhawks jako obrońcy tytułu, podejmą u siebie znacznie słabsze Calgary Flames. Gościa mają marne szanse na triumf na tak ciężkim terenie. Mimo to, w przypadku lekceważenia ze strony Indian, może dojść do niespodzianki.

Chicago Blackhawks rozkręca się w obecnym sezonie. Aktualnie zajmują wysokie, piąte miejsce w konferencji i będą ponownie walczyć o czołówkę - tak przynajmniej wskazuje początek sezonu. Obecna forma gospodarzy jest bardzo wysoka. Wygrali aż pięć spotkań z ostatnich siedmiu. Tym samym dzisiaj morale będą na wysokim poziomie, choć jak wspomnięliśmy, byle nie zlekceważyli rywali.

Gospodarze przed tym meczem bez dwóch zawodników. Niemniej obrońca, Mike Kostka zagrał tylko w jednym meczu, zatem nie jest to poważny brak. Zabraknie jednak również niezłego Michala Handzusa, który ma już na koncie kilka punktów. Najważniejsze jednak, że są tacy zawodnicy jak Kane czy Toews. Obaj panowie zdobyli już dwucyfrówkę, choć to dopiero początek sezonu.

Calgary Flames to zespół, któremu ponownie będzie niewzykle ciężko wbić się do czołowej ósmeki w konferencji. Aktualnie zajmują 12. miejsce w tabeli. Bilans gości w ostatnim czasie to sześć porażek na osiem ostatnich starć. Ponadto zagrają bez dwóch, czołowych, weteranów - obrońcy Gordano, a także atakującego Stempniaka. Poza dwoma znaczącymi zawodnikami, na liście kontuzjowanych widnieje również nazwisko Breen. Są zatem poważnie osłabieni.

W poprzednim sezonie oba zespoły spotkały się ze sobą trzykrotnie. Za każdym razem wygrała ekipa Chicago Blackhawks. Dzisiaj również są faworytami i to bezwątpienia. Lepsza kadra, mniej absencji, a szczególnie brak kontuzji u liderów. Liczymy, że te wszystkie aspekty zadecydują o tym, iż to Indianie wygrają.

ZAREJESTRUJ SIĘ i odbierz ubezpieczony zakład do 123PLN!

Typ: Chicago wygra, 1.60 Unibet