Froome w pogoni za legendami


W sobotę etapem jazdy indywidualnej na czas po Dusseldorfie wystartował wyścig Tour de France. Największy, najbardziej prestiżowy, legendarny klasyk kolarski. Wygrana w „Wielkiej Pętli” to dla kolarza największa nobilitacja, sportowy Everest. Jeśli w tegorocznych zmaganiach znów zatriumfuje Chris Froome, będzie to dla niego już czwarte zwycięstwo na szosach Francji. Największe legendy mają po pięć wygranych, zatem Froome może zbliżyć się do nich, a za rok przeprowadzić atak na wyrównanie tego osiągnięcia. Droga do tego daleka – dosłownie i w przenośni, bo przecież przez Anglikiem i całym peletonem ponad 3500 kilometrów ścigania. My zaś ściskamy kciuki za Rafała Majkę, który wreszcie jest liderem w swojej grupie i należy do szerokiego grona faworytów Touru.

Tour de France – sprawdź kursy
Majka ma już na koncie podium Vuelty w 2015 roku, trzy miejsca w pierwszej dziesiątce Giro, a także dwa razy wygraną klasyfikację górską na Tour de France. To niezły dorobek, ale do tej pory Majka przeważnie pracował na czyjeś konto. Teraz może powalczyć o swój wielki sukces. Nikt z poważnych ekspertów nie stawia go w roli głównego faworyta, ale czołowi zawodnicy muszą się z nim liczyć. Polak jest piekielnie mocny w górach i pewnie żałuje, że tegoroczna trasa nie jest tak wymagająca jak choćby ubiegłoroczna. Im większy wysiłek w górach, tym szanse Majki rosną. Zwłaszcza, że nie jest wybitnym „czasowcem” i w jeździe indywidualnej na czas zapewne straci trochę cennych sekund. Na wczorajszym króciutkim etapie otwarcia, prologu, strata Majki nie była na szczęście duża. Tour de France wygrywa się jednak przede wszystkim w Alpach i Pirenejach, więc pierwsze płaskie etapy to moment, kiedy Polak ma za zadanie dojeżdżać w peletonie i trzymać się innych faworytów.

A tych poza Froomem, jest jeszcze kilku. Największe szanse powalczenia z faworytem daje się Richiemu Porte’owi. Australijczyk chce powtórzyć wyczyn Cadela Evansa, który jako jedyny „Kangur” w historii wygrał „Wielką Pętlę”. Było to w 2011 roku. Do tej pory Porte nie ma się czym pochwalić jeśli chodzi o Tour de France – jego najlepsze miejsce to piąte przed rokiem. Biorąc pod uwagę, że to jego jedenasty start w wyścigu dookoła Francji – rezultat słabiutki. W tym sezonie Porte jest jednak mocny, a kurs na to, że wygra cały wyścig wynosi 4.50.

Apetyt na najwyższy stopień podium ma na pewno także Nairo Quintana. Kolumbijczyk liczył już na zwycięstwo już w Giro d’Italia, ale tam musiał obejść się smakiem – zajął drugie miejsce. Triumfował Holender Tom Dumoulin. Holendra na trasie „Wielkiej Pętli” nie oglądamy. Wracając do Quintany – w swojej karierze triumfował już w dwóch innych wieloetapowych klasykach. Do kompletu brakuje mu sukcesu we Francji, ale o ten jest najtrudniej. Rok temu finiszował na najniższym stopniu podium, za plecami Froome’a Romaina Bardeta. Jeśli Quintana skompletuje kolarski hat-trick, zgarniemy kurs 8.00.

Z wyścigiem już w sobotnim prologu pożegnał się inny kandydat do miejsca w czołówce – Alejando Valverde. Hiszpan na śliskiej trasie upadł tak nieszczęśliwie, że jego dalszy udział w wyścigu stał się niemożliwy. To pokazuje jak wielki pech może w jednej chwili przekreślić wielomiesięczne przygotowania i wysiłek włożony w walkę na trasie. Przypominając sobie przebieg olimpijskiego wyścigu sprzed roku, kiedy Rafał Majka stanął na podium, mamy podobny przykład.

Wracając do głównego kandydata, trzeba zauważyć, że Froome w tym sezonie nie zachwycał. Lider grupy Sky to jednak zawodnik, dla którego cały sezon przeważnie podporządkowany jest jednemu wydarzeniu – Tour de France. Całe przygotowania mają wypracować optymalną formę na lipiec. Do tej pory już trzykrotnie (2013, 2015, 2016) ta sztuka udawała się znakomicie. Sporą pomocą dla Froome’a na trasie tegorocznej „Wielkiej Pętli” ma być Michał Kwiatkowski. Kolejny z Polaków jest w tym sezonie bardzo mocny, wyścig rozpoczął od miejsca w czołówce w prologu i wielu widzi w nim najważniejszego „żołnierza” Froome’a w TdF 2017. Brytyjczyk za rok będzie chciał dołączyć do galerii sław. Pięć razy Le Tour wygrywali Jacques Anquetil, Eddy Merckx, Bernard Hinault i Miguel Indurain. Później w latach 1999-2005 przyszła epoka Lance’a Armstronga, ale jego siedem zwycięstw zostało wymazanych z kart historii wyścigu, po tym gdy na jaw wyszła afera dopingowa. Froome jako zwycięstwa Tour de France 2017 po kursie 1.80.