Lahti - wspomnień czar


W czwartek oficjalnie rozpoczynają się Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym Lahti 2017. Ze względu na medalowe szanse naszych skoczków, imprezie przyglądać będziemy się ze szczególną uwagą. Czy znów, tak jak w 2001 roku, Lahti będzie szczęśliwe dla Polski? Pora tamte przemiłe wspomnienia z początków wielkiej kariery Adama Małysza zastąpić nowymi. Szans na to jest sporo.

MŚ w Lahti – sprawdź kursy
Oczywiście poza skokami narciarskimi, w ramach Mistrzostw Świata w narciarstwie klasycznym nie może zabraknąć konkurencji biegowych, a także kombinacji norweskiej (biegi+skoki). Wśród pań pobiegnie oczywiście Justyna Kowalczyk, która wprawdzie najlepsze lata swojej kariery ma już wyraźnie za sobą, ale w biegu na 10 km stylem klasycznym wciąż jest jedną z faworytem do miejsca w czołówce. Ten bieg 28 lutego – we wtorek. Jeśli Justyna Kowalczyk stanie na podium, możemy zgarnąć kurs 4.00.

Już wcześniej, bo w najbliższą sobotę, możemy świętować pierwszy medal (medale?) biało-czerwonych. Na sobotę zaplanowany jest bowiem konkurs skoków narciarskich na skoczni normalnej (HS 100). Faworytem nr 1 jest Stefan Kraft, który w konkursach bezpośrednio poprzedzających Mistrzostwa Świata prezentował najwyższą formę – jeśli to on wygra rywalizację, trafimy kurs 3.00.

To jednak Kamil Stoch jest liderem Pucharu Świata, a ponadto ma już na koncie w tym sezonie jeden poważny skalp – Turniej Czterech Skoczni. Stoch bezpośrednio po TCS wygrywał konkurs za konkursem, wypracowując sobie sporą przewagę w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Ostatnio jednak wyższą formę prezentował Kraft, a Stoch bywał nieregularny – przewaga stopniała do mniej niż 100 punktów i rywalizacja o Kryształową Kulę może potrwać do samego końca. W Lahti jednak punktów PŚ się nie zdobywa – tu trwać będzie walka o medale Mistrzostw Świata. Stoch zna już smak złota tej imprezy – sięgnął po nie cztery lata temu w Val di Fiemme, na skoczni dużej. Na obiekcie normalnym nasz najlepszy obecnie skoczek medalu indywidualnie jeszcze nie zdobył. Czy zrobi to w sobotę? Kurs 1.75.

Druga medalowa nadzieja Polaków w konkursach indywidualnych w Lahti to Maciej Kot. Polak od początku sezonu utrzymuje się w czołówce Pucharu Świata, ale do tej pory brakowało mu błysku. Tymczasem w azjatyckiej części sezonu, która poprzedzała Mistrzostwa Świata, Kot wygrał po jednym konkursie w Sapporo i Pjongczang. Ostatni konkurs przed Lahti był jedynym w tym sezonie Pucharu Świata konkursem na skoczni normalnej – Kot wygrał, więc kto jeśli nie on, jest naszym drugim kandydatem do sukcesu w sobotę? Medal Kota wyceniony jest na 2.50.

Szanse w konkursach indywidualnych, to coś, do czego przywykliśmy już za czasów sukcesji Adama Małysza, a potem Kamila Stocha. Teraz jednak polskie skoki przechodzą złoty okres i medal w „drużynówce” jest niemal pewny. Konkurs drużynowy odbędzie się na skoczni dużej (HS 130), w przyszłą sobotę, a zatem 4 marca. Dwa dni wcześniej skoczkowie powalczą na tym obiekcie o medale indywidualnie. Warto przypomnieć, że już na MŚ w Falun dwa lata temu nasza reprezentacja skoczków sięgnęła po brąz – wówczas była to jednak ogromna niespodzianka. Teraz, pod wodzą Stefana Horngachera niespodzianką będzie brak medalu, a rozczarowaniem każdy inny medal niż złoty. Nasza drużyna jest przecież liderem Pucharu Narodów i wygrała większość konkursów drużynowych w tym sezonie. Złoto Polaków w „drużynówce” oznaczone jest kursem 3.00.