Z Chorwacją o półfinał!


W środowy wieczór miliony Polaków zasiądą przed telewizorami, by ściskać kciuki za polskich szczypiornistów. W ostatnim meczu drugiej fazy Mistrzostw Europy biało-czerwoni spotkają się z Chorwacją. Stawką tego meczu jest awans do półfinału. Polska ma na to realne szanse, Chorwacja już tylko iluzoryczne.

Polska 1.50, remis 9.50, Chorwacja 3.25 – środa 20.30
W środę rozegrane zostaną trzy mecze w naszej grupie. Najpierw w najmniej istotnej rywalizacji Macedonia zagra z Białorusią. Później na parkiet wybiegną Francuzi z Norwegami i będzie to dla Polski bardzo istotny mecz. Wynik tej konfrontacji da podopiecznym Michaela Bieglera pełną świadomość własnego położenia i wymagań, jakie nieść będzie za sobą mecz z „Hrvatską”.

Jeśli Norwegia wygra, awans da nam nawet porażka, o ile nie będzie wyższa niż trzybramkowa. W przypadku wyniku remisowego w starciu „Wikingów” z „Trójkolorowymi”, Polacy także będą musieli co najmniej zremisować.

Dużo bardziej prawdopodobnym wynikiem jest jednak wygrana mistrzów świata, mistrzów Europy i mistrzów olimpijskich, którzy poza meczem z Polską, prezentują się na turnieju bardzo dobrze. W takiej sytuacji nie mamy wyjścia – także musimy wygrać. Ma to jednak tę dobrą stronę, że przy takim układzie wychodzimy z grupy na 1. miejscu, bowiem mając identyczny dorobek punktowy z Francuzami, o naszym wyższym miejscu decyduje wygrany bezpośredni mecz.

Z powyższej analizy wynika jasno, że zwycięstwo z Chorwacją, niezależnie od wyniku wcześniejszego meczu, daje nam awans, z dużą dozą prawdopodobieństwa – awans z 1. miejsca. Polacy będą więc niesamowicie zmobilizowani i muszą przekuć to w dobry wynik. Chorwaci szansę na awans mają tylko wówczas gdy Norwegia pokona Francję, a sami rozgromią Polaków różnicą co najmniej 11 bramek! Mało prawdopodobne, dlatego atutem biało-czerwonych w tym meczu powinna być znacznie mniejsza wola walki rywali. Oni są świadomi, że półfinał jest dla nich osiągnięciem w kategoriach science-fiction.

Po sobotniej porażce z Norwegią, Polacy w poniedziałek wrócili na właściwe tory, pokonując Białoruś. Wygrana z tym słabym zespołem była jednak dla naszej drużyny absolutnym obowiązkiem. Polacy przez pierwsze trzy kwadranse gry wypracowali sobie wysoką przewagę, którą pod koniec meczu nieco roztrwonili, po tym jak na boisku zameldowali się rezerwowi zawodnicy. Dzięki temu podstawowa ekipa mogła nieco odpocząć przed decydującym meczem. Trener Biegler nie chciał też ryzykować kontuzji, zwłaszcza że sytuacja kadrowa Polaków nie jest idealna.

Wciąż poza grą jest Bartosz Jurecki i szanse na jego występ z „Hrvatską” nie są zbyt duże. Zagrać powinien za to Krzysztof Lijewski, ale czy będzie w stanie rzucać, czy wystąpi tylko jako obrońca, tak jak przeciwko Białorusi – tego nie wiemy. Leworęczny rozgrywający ma problemy ze spuchniętym nadgarstkiem i lekarze kadry będą musieli stawać na głowie, by przywrócić ważnego zawodnika reprezentacji do pełnej sprawności, na kluczowy mecz, a miejmy nadzieję, że także na spotkania o medale.

Z Białorusią Lijewskiego bardzo dobrze zastępował Michał Szyba, który mimo choroby spisywał się świetnie. Jego występ daje nadzieję, że nawet jeśli Lijewski nie dojdzie do siebie, Chorwację możemy pokonać takim składem jak w poniedziałkowym meczu.