Prevc poluje na rekordy - weekend skoków w Wiśle


W sezonie 2015/16 po raz pierwszy Polska organizuje dwa weekendy w Pucharze Świata skoków narciarskich. Po styczniowym Zakopanem pora na Wisłę. Na skoczni im. Adama Małysza dziś treningi i kwalifikacje, w piątek o 20.30 konkurs indywidualny, a w sobotę kolejny – o godzinie 16.00. Na starcie prawem gospodarza aż trzynastu biało-czerwonych.

Puchar Świata w Wiśle – sprawdź kursy

W ostatni weekend skoczkowie zasmakowali nieco egzotyki, za jaką należy uznać dwa konkursy w kazachskich Ałmatach. Oba wygrał Peter Prevc, dzięki czemu zapewnił już sobie triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Ten sezon to całkowita dominacja Słoweńca, który poza Kryształową Kulą wygrał także Turniej Czterech Skoczni i Mistrzostwo Świata w lotach. Aktualny cel Prevca to pobicie rekordu zwycięstw w jednym sezonie. Ten rekord to 13 wiktorii Gregora Schlierenzauera z 2008/09. Prevc już go wyrównał, a w Wiśle przeprowadzi atak na to osiągnięcie. Inny możliwy rekord Austriaka do pobicia? 20 miejsc na podium w jednym sezonie – także z karuzeli Pucharu Świata 2008/09. Prevc na koncie jak dotąd 18 takich występów w tym sezonie, więc także jest to w jego zasięgu. Po Wiśle zawodnicy spotkają się jeszcze w niemieckim Titisee-Neustadt, a na koniec tradycyjnie w Planicy.

Kto może być najgroźniejszych rywalem Prevca w Wiśle? Zapewne Michael Hayboeck z Austrii i Severin Freund z Niemiec. Ten drugi w roku kalendarzowym 2014 wygrał 5 indywidualnych konkursów, w zeszłym aż 11, a w tym ciągle pozostaje bez triumfu. Bardzo zbliżył się jednak do tego w Kazachstanie, gdzie w obu konkursach stanął na podium. Kurs na wygraną Freunda w piątek wynosi 9.00.

Warto dodać, że dominacja i w miarę równa forma zawodników ze światowej czołówki wytworzyła dziwną sytuację. W tym sezonie na podium zawodów Pucharu Świata stawali przedstawiciele raptem pięciu krajów – Słowenii, Norwegii, Niemiec, Austrii i Japonii. Wygrywali zaś tylko reprezentacji tych czterech pierwszych nacji. W latach ubiegłych zdarzały się wypadki, że najmniejszą liczbą krajów reprezentowanych na podium Pucharu Świata była szóstka. Kibice w Wiśle doskonale wiedzą kogo którego z krajów najbardziej brakuje w laurach sezonu 2015/16.

Polacy, co powtarzamy jak mantrę, notują katastrofalny sezon. Do tej pory bywało tak, że nawet jeśli całej ekipie nie szło dobrze, to chociaż lider ciągnął wyniki, trzymając ciężar odpowiedzialności na swoich barkach. Adama Małysza już jednak w światowych skokach nie ma, a Kamil Stoch złapał gigantyczny dołek formy. Mistrz olimpijski z Soczi nie tylko skacze słabo, ale do tego bardzo nierówno. Praktycznie od początku sezonu Stoch pozostaje poza czołową piętnastką klasyfikacji generalnej i za każdym razem musi przeciskać się przez kwalifikacyjne sito.

Stoch w Wiśle stawał już na podium – w zwycięskim dla siebie sezonie 2013/14 zajął na „Malince” 2. miejsce. Wtedy odbierane to było raczej jako umiarkowany sukces. Dziś polscy kibice marzą o miejscu na podium któregokolwiek z zawodników, ale wielce prawdopodobne, że na lepsze czasy pod wodzą nowego trenera trzeba będzie poczekać najwcześniej do kolejnej zimy. W tym sezonie najlepszy wynik Stocha to 6. miejsce w Niżnym Tagile w grudniu. Podium Kamila w Wiśle wyceniane jest na 8.00.

Na starcie kwalifikacji Łukasz Kruczek ma dziś aż 13 swoich zawodników. To poza Stochem Stefan Hula, Dawid Kubacki, Andrzej Stękała, Maciej Kot, Piotr Żyła, Klemens Murańka, Jakub Wolny, Jan Ziobro, Aleksander Zniszczoł, Bartłomiej Kłusek, Krzysztof Biegun i Przemysław Kantyka. Sesje kwalifikacyjne wychodzą naszym zawodnikom całkiem nieźle, a można by nawet zaryzykować stwierdzenie, że Polacy są mistrzami kwalifikacji, co niestety nie przekłada się na wyniki w konkursach głównych. Czy w Wiśle spotka nas choćby odrobina radości?