Skocznia duża, nadzieje też duże


Polskim kibicom ciężko było otrząsnąć się po wynikach sobotniego konkursu na skoczni normalnej w Lahti. Polacy dominowali na treningach i w kwalifikacjach. Oczekiwania były ogromne – mówiło się o nawet dwóch lub trzech medalach. Skończyło się na 4. miejscu Kamila Stocha. Niedosyt można zaspokoić na dużej skoczni (HS130). Dziś konkurs indywidualny, w niedzielę drużynowy. Oczekiwania znów są spore, choć tym razem serie próbne nie napawają już takim optymizmem.

Lahti 2017 – konkurs indywidualny na skoczni dużej
O porażce Kamila Stocha w sobotę zdecydował gorszy pierwszy skok. Po nim Polak wylądował na 4. pozycji i lepsza druga próba nie pozwoliła mu awansować na podium. Złoto zgarnął będący przed Mistrzostwami Świata w najlepszej formie Stefan Kraft. Biorąc pod uwagę jak fenomenalnie w treningach i kwalifikacjach skakał Kamil Stoch (m.in. rekord skoczni w serii kwalifikacyjnej), był to wynik znacznie poniżej oczekiwań.

Zawiedli także pozostali biało-czerwoni – Maciej Kot skończył konkurs na 5. miejscu, a zdaniem wielu miał być „czarnym koniem” zawodów. Trzeci ze świetnie radzących sobie w treningach zawodników, Dawid Kubacki, wylądował ostatecznie na 8. pozycji, co oczywiście jest jak na niego wynikiem znakomitym, ale i tak gorszym niż wskazywały na to wcześniejsze skoki na tym obiekcie.

Jeszcze kilka miesięcy temu na wieść o trzech Polakach w pierwszej dziesiątce konkursu o mistrzostwo świata bylibyśmy wniebowzięci. Ten sezon rozpieścił jednak polskich kibiców i teraz imprezy bez naszych rodaków na podium są traktowane jako porażka. Czy w czwartek będzie okazja do fety? Kamil Stoch po bardzo dobrych treningach w poniedziałek, we wtorek dostał wolne. W środowych kwalifikacjach skoczył słabo, ale na skoczni panowały loteryjne warunki i inni czołowi zawodnicy także skakali bardzo krótko. Kamil Stoch był mistrzem świata na skoczni dużej przed czterema laty.

Jeśli dziś Stoch stanie na podium trafimy kurs 1.75. Jeśli zgarnie złoto, będzie to kurs 4.50. Faworytem nr 1 jest oczywiście złoty medalista z soboty – Kraft (fot. powyżej). Spore szanse dawane są także Peterovi Prevcovi, Andreasowi Wellingerowi, Markusowi Eisenbichlerowi i naszemu Maćkowi Kotowi. Na pewno jeśli nasi skoczkowie skoczą w obu próbach na miarę swoich możliwości i aktualnej formy, powinni znaleźć się na podium.

W sobotę skoczkowie pozostaną na obiekcie HS130 – tym razem wystąpią jednak w „drużynówce”. Tutaj nasze oczekiwania względem naszych zawodników nie są mniejsze niż dziś. Ba, są nawet większe. Brak medalu będzie katastrofą, a brak złota rozczarowaniem. Polacy są liderami Pucharu Narodów, w konkursach drużynowych w tym sezonie prezentowali się najlepiej. Stefan Horngacher ma w tym momencie świetną kadrę i nawet nieco słabsza dyspozycja Piotra Żyły nie powinna być wielkim kłopotem. Stoch, Kot i Kubacki w Lahti są w dobrej formie – dziś powinni to potwierdzić, a w sobotę wywalczyć dla Polski złoto w drużynie. Głównymi rywalami naszych będą oczywiście skoczkowie z Niemiec i Austrii, choć do medalu aspirują także Słoweńcy. Bez dobrej formy Domena Prevca nie mają oni jednak zbyt wielkich szans.