Święto królowej sportu


W nocy z piątku na sobotę w Pekinie rozpoczyna się jedna z najważniejszych sportowych imprez roku. Mowa oczywiście o Mistrzostwach Świata w lekkoatletyce, które odbędą się w Pekinie. Przed fanami królowej sportu ponad tydzień zmagań najlepszych zawodników w wielu konkurencjach. A zacznie się bardzo nietypowo – od maratonu mężczyzn, który przeważnie kończył lekkoatletyczne zmagania.

Mistrzostwa Świata Pekin 2015 – sprawdź kursy

Dla lekkoatletów mistrzostwa globu na otwartym stadionie to obok Igrzysk Olimpijskich zdecydowanie impreza nr 1. W tym roku stanowi ona też swoistą próbę sił przed przyszłorocznymi igrzyskami w Rio de Janeiro. W Pekinie nie zabraknie największych gwiazd tego sportu i jest to w zasadzie gwarancja wysokiego poziomu, sporych emocji i wielu rekordów. Walkę o organizację MŚ Pekin wygrał z Tokio, Rio de Janeiro, Chorzowem oraz Chicago. Dla Chin będą to pierwsze mistrzostwa, ale niezupełnie „pierwszyzna”, bowiem w 2008 światowa czołówka lekkoatletów zameldowała się w „państwie środka” w związku z Igrzyskami Olimpijskimi.

MŚ zapowiadaliśmy także na stronie głównej

Gwiazdą nr 1 zawodów będzie na pewno jamajski sprinter – Usain Bolt. Ze względu na fantastyczne wyniki i styl bycia „showmena” stał on się najbardziej rozpoznawalnym lekkoatletą na świecie. Pojedynek Bolta na królewskim dystansie 100 metrów z Justinem Galtinem będzie bodaj najciekawszą rywalizacją w Pekinie. Dla wielu faworytem jest właśnie Galtin. Bolt w 2015 roku zawodzi i może pochwalić się zaledwie 11. wynikiem na listach rankingowych. Jamajczyk odmówił swojej rodzimej federacji i postanowił do Mistrzostw Świata przygotowywać się samemu. Czy znów odpali z formą i zdystansuje całą czołówkę sprinterów z Galtinem, Asafą Powellem czy Tysonem Gayem na czele? Kurs na złoto Bolta to 1.80. W przypadku triumfu Galtina – 2.00.

 

Polskich kibiców najbardziej interesować będą występy biało-czerwonych. A zanosi się na naprawdę udane mistrzostwa. W trzech konkurencjach reprezentacji Polski są murowanymi faworytami do złotych medali. To przede wszystkim młociarze – Anita Włodarczyk 1.03 i Paweł Fajdek 1.05, a także dyskobol – Paweł Małachowski 1.45. Cała trójka to liderzy tegorocznych rankingów.

Co ciekawe w 2015 roku Włodarczyk zwyciężyła już w stolicy Chin. 20 maja wygrała mityng IAAF World Challenge. Jej przewaga w rankingu tegorocznych rzutów jest gigantyczna. Włodarczyk posłała młot na odległość ponad 81 metrów, a druga na liście Niemka Betty Heider – 75,73 m. Jeśli Polka wytrzyma psychicznie ciążąca na niej presję, zapewne po jej występie wysłuchamy Mazurka Dąbrowskiego.

Podobnie sprawa ma się w przypadku Pawła Fajdka, który w tym roku rzucił już blisko 84 metry, a jego najgroźniejszy rywal Węgier Krisztian Pars nie dorzucił nawet do 80 metra! Fajdek w tym roku dwukrotnie poprawił swój rekord Polski.

Dla Małachowskiego powrót do Pekinu to bardzo miłe deja vu. To właśnie tutaj zdobył on swój pierwszy medal wielkiej międzynarodowej imprezy. W 2008 roku stanął na drugim stopniu podium Igrzysk Olimpijskich. Małachowski w 2015 roku rzucił dyskiem na odległość 68,29 m. Tutaj przewaga Polaka nad resztą stawki nie jest tak wyraźna i na pewno możemy spodziewać się zaciętej rywalizacji o złoto.

Pozostałe medalowe nadzieje Polaków to Adam Kszczot (800 m), Kamila Lićwinko (skok wzwyż) czy też Paweł Wojciechowski (skok o tyczce). A może objawi się nam jakiś „czarny koń”, który zaskoczy wszystkich?