Detale zdecydują o złocie


Żużlowa rywalizacja o Drużynowe Mistrzostwo Polski wkroczyła już na ostatni etap. W najbliższą niedzielę odbędzie się pierwszy finał pomiędzy Get Well Toruń a Stalą Gorzów, a tydzień później rewanż. Ciut większe szanse na sukces daje się ekipie z Ziemi Lubuskiej, choćby ze względu na atut własnego toru w rewanżu. Prawdopodobnie o końcowym sukcesie zdecydują jednak detale, bo poziom obu rywali jest zbliżony, a co dla nas najważniejsze – bardzo wysoki. To zapowiada nie tylko dużą dramaturgię, ale i świetną jakość widowisk na Motoarenie i „Jancarzu”.

Sprawdź kursy na złoto DMP na żużlu
Stal Gorzów w teorii nieco bardziej zasłużyła na złoto sezonu 2016, bowiem zespół ten zakończył fazę zasadniczą rozgrywek PGE Ekstraligi na 1. miejscu. Z identycznym dorobkiem punktów, oczko niżej uplasował się odwieczny rywal gorzowian, sąsiad zza miedzy, czyli Falubaz Zielona Góra. Wszyscy ostrzyli sobie zęby na Derby Ziemi Lubuskiej w finale DMP, ale o ile Stal Gorzów bez trudu uporała się w swoim półfinale z „bezdomnym”, jeżdżącym gościnnie w Poznaniu Betardem Wrocław, o tyle Falubaz okazał się słabszy od Get Well Toruń. Była to mała niespodzianka, ale patrząc na składu obu drużyn – po każdej ze stron było mnóstwo atutów i każdy wynik był tu możliwy. Dokładnie z taką samą sytuacją mamy do czynienia przy okazji finału.

Stal Gorzów na pierwszy mecz w Toruniu awizowała następujący skład:
1. Niels Kristian Iversen
2. Michael Jepsen Jensen
3. Matej Zagar
4. Przemysław Pawlicki
5. Krzysztof Kasprzak
6. Bartosz Zmarzlik

Z kolei gospodarze zapowiadają zestawienie:
9. Martin Vaculik
10. Kacper Gomólski
11. Chris Holder
12. Adrian Miedziński
13. Greg Hancock
14.
15. Paweł Przedpełski

Tak naprawdę w obu zespołach trudno wskazać słabe punkty. Niemal każdego jeźdźca stać na dwucyfrową zdobycz, zarówno u siebie, jak i na wyjeździe. Gorzowianie w całym sezonie byli równiejsi, a w dodatku mocnym atutem jest ich własny tor, na którym drużyny przeciwne często mają ogromne problemy. Najlepszy przykład? Majowy mecz 5. kolejki PGE Ekstraligi, w którym na stadionie im. Edwarda Jancarza w Gorzowie miejscowa Stal rozniosła Get Well Toruń aż 62:28. W ekipie „Aniołów” żaden z żużlowców nie zdołał zaliczyć choćby 10 punktów – najbliżej tego był Greg Hancock, amerykański lider klasyfikacji Grand Prix i aktualny mistrz świata. Wśród gospodarzy „czysty” komplet punktów zdobył Bartosz Zmarzlik, a z bonusami ten sam wyczyn zanotował Krzysztof Kasprzak. 14 punktów w pięciu startach zdobył zaś Matej Zagar. W rewanżu w Toruniu Get Well wygrał „tylko” 50:40.

To oczywiście tylko wspomnienie. Nikt raczej nie przewiduje scenariuszu pogromów w którymś z finałowych meczów. Obie drużyny przygotowują się do tej najważniejszej rywalizacji świadome celu, który jest już tak blisko. Forma jeźdźców z Torunia i Gorzowa jest bardzo wysoka, czego przykładem były starcia półfinałowe. Indywidualne osiągnięcia poszczególnych żużlowców także dowodzą tej tezie. Ten finał to może być pokaz speedwaya na najwyższym poziomie. Stal Gorzów chce wrócić na mistrzowski tron po rocznej przerwie. Dla toruńskich „Aniołów” mistrzostwo byłoby dużo bardziej wyczekiwanym momentem. Ostatni raz zespół świętował taki sukces w 2008 roku, wówczas jeszcze pod szyldem Unibaxu.