"Dzikus" faworytem Grand Prix Polski


W sobotni wieczór w Gorzowie Wielkopolskim odbędzie się już ósma eliminacyjna tegorocznego cyklu Grand Prix na żużlu. Światowa elita powalczy o kolejne cenne punkty do klasyfikacji generalnej, ale paradoksalnie faworytem zawodów jest jeździec spoza stałej obsady SGP – Bartosz Zmarzlik, który na „swoim” stadionie w Gorzowie będzie startował jako „dzika karta”.

Grand Prix Polski – kursy na zwycięstwo
20-letni Zmarzlik to już, mimo młodego przecież wieku, uznana marka w światowym speedwayu. Z Bartoszem liczyć się trzeba szczególnie na „Jancarzu”, gdzie czuje się on jak ryba w wodzie. Zmarzlik triumfował ty już w zeszłym roku, również startując w roli „dzikusa”. Z kolei dwa lata wcześniej na podium. W tym sezonie znów jest w wysokiej formie, czego najlepszym dowodem jest fakt, że przewodzi on w klasyfikacji generalnej Indywidualnych Mistrzostw Świata juniorów. W polskiej lidze wychowanek gorzowskiej Stali legitymuje się średnią biegową 2,333 i jest sklasyfikowany na 4. miejscu najskuteczniejszych zawodników w PGE Ekstralidze. Wydaje się, że zbliża się moment, kiedy to jego talent będzie mógł regularnie błyszczeć w Grand Prix. Zwycięstwo Zmarzlika w Gorzowie wyceniane jest na 3.75.

Grand Prix w Gorzowie zapowiadaliśmy też w sekcji „Newsy”

Wysoką stoją też notowania aktualnego lidera cyklu GP – Taia Woffindena 4.25. Anglik pewnym krokiem zmierza po swój drugi tytuł Indywidualnego Mistrza Świata. Przewaga 13 punktów nad drugim Nickim Pedersenem i 26 nad trzecim Gregiem Hancockiem i czwartym Matejem Zagarem to spora zaliczka. Jest jednak ciut za wcześnie by stwierdzić, że to bezpieczna przewaga. Zwłaszcza, że żądny zwycięstw Pedersen nie zwykł odpuszczać do samego końca. Wygrana Duńczyka wyceniana jest na 10.00.

Po zawodach w Gorzowie, przed żużlowcami jeszcze 4 eliminacje cyklu – w Krsko, Sztokholmie, Toruniu i Melbourne.

 

W ostatnim czasie całe środowisko żużlowe żyło tylko jednym tematem – stanem zdrowia Darcy Warda. Słynący z efektownej jazdy i luźnego stylu życia Australijczyk podczas ostatniego ligowego meczu w Polsce doznał fatalnego urazu. „Kangur” uderzył w drewnianą część bandy. Po przetransportowaniu go do szpitala, okazało się, że ma przerwany rdzeń kręgowy. Przeszedł operację, która uratowała mu życie, ale wiele wskazuje na to, że Ward będzie przykuty do wózka inwalidzkiego. To wstrząs dla wszystkich kibiców i zawodników.

Szczególnie mocno tę tragedię przeżywa Chris Holder, najlepszy przyjaciel Warda. Piąty w klasyfikacji generalnej GP Australijczyk rozważał nawet wycofanie się z sobotniej eliminacji w Gorzowie. Wygląda jednak na to, że Holder stanie do rywalizacji. Ewentualne zwycięstwo w Grand Prix Polski zadedykuje na pewno Wardowi, który w najbliższych tygodniach będzie musiał stawić czoła nowej rzeczywistości i wykazać się wielkim hartem duchem. Wygrana Holdera w sobotni wieczór wyceniana jest na 18.00.

Sobotnia walka na „Jancarzu” może być też pożegnaniem tego pięknego obiektu z cyklem SGP. Będzie to już piąty turniej rozgrywany na gorzowskim obiekcie. Tym samym dobiegnie umowa zawarta pomiędzy miastem i BSI. Wciąż nie wiadomo, czy obie strony dogadają się w sprawie zawarcia nowego porozumienia. Nie jest to wykluczone, ale należy pamiętać, że miast chętnych do organizowania Grand Prix w Polsce nie brakuje, a i tak nad Wisłą odbywa się największa liczba eliminacji – aż trzy.