Polacy po ósme złoto! Biało-czerwone Leszno?


W sobotni wieczór w Lesznie rozegrany zostanie finał Drużynowego Pucharu Świata na żużlu. Polacy jako gospodarz mieli zapewniony udział w finale, a jako obrońca tytułu, najbardziej utytułowany zespół w historii i najmocniejsza ekipa na papierze są faworytem numer 1. Biało-czerwonych plany pokrzyżować będą chcieli Szwedzi, Rosjanie i Brytyjczycy, ale zwycięstwo którejkolwiek z tych nacji byłoby uznane za dużą niespodziankę. Inna sprawa, że w tegorocznym DPŚ niespodzianek nie brakuje.

Finał DPŚ – sprawdź kursy
Wystarczy przypomnieć, że w pierwszym półfinale dość niespodziewanie Brytyjczycy na swoim terenie okazali się lepsi od Australijczyków. To można było jednak tłumaczyć nieobecnością Jasona Doyle’a w składzie „Kangurów”. Australia wraz z USA uzyskała prawo jazdy w barażu, a z turniejem pożegnali się Czesi. Warto zauważyć, że reprezentacja Stanów Zjednoczonych musiała radzić sobie bez Grega Hancocka, swojego zdecydowanie najlepszego zawodnika.

Drugi półfinał także przyniósł niespodziewane rozstrzygnięcia. O ile awans Szwecji można uznać za coś normalnego, o tyle odpadnięcie Danii, która zajęła ostatnie miejsce, to już wręcz sensacja. Lepsi od mistrzów świata z 2014 roku okazali się nie tylko Szwedzi, ale też Rosjanie i Łotysze! W dodatkowym biegu o baraż Andrzej Lebiediew objechał Nielsa Kristiana Iversena i w ten sposób czterokrotni złoci medaliści pogrzebali swoje szanse już w półfinale!

Baraż także pokazał, że w żużlu możliwe jest wszystko. Gdy okazało się, że reprezentację Rosji opuścić musi zawieszony za doping Grigorij Łaguta, mało kto przypuszczał, że „Sborną” stać na finał. Z miejsca murowanym faworytem byli Australijczycy, zwłaszcza że w leszczyńskim barażu mieli już do dyspozycji Doyle’a. Tymczasem zespół „Kangurów” od początku do końca nie potrafił złapać odpowiedniego rytmu. Doyle punktował solidnie, ale nie miał odpowiedniego wsparcia kolegów. Koniec końców Australia zajęła 2. miejsce, ledwie wyprzedzając Łotwę (sic). Turniej pewnie wygrali Rosjanie, a zastępujący Łagutę 18-latek Gleb Czugunow okazał się objawieniem zawodów – przywiózł 11 punktów! Komplet 15 punktów zdobył zaś Emil Sajfutdinow. Tak jeżdżący Rosjanie mogą być groźni także w finale, jednak kurs na ich złoty medal jest spory – 7.50.

Bezdyskusyjnie faworytem są Polacy. Podopieczni Marka Cieślaka bronią tytułu zdobytego przed rokiem w Manchesterze. Ogółem biało-czerwoni nie schodzą z podium Speedway World Cup od 2013 roku. Dorobek medalowy Polski w całej historii tej imprezy? 7 złotych medali, 3 srebrne i 1 brązowy. Częściej na podium (12 razy) stawali Duńczycy i Szwedzi, ale oni nie mogą pochwalić się tak bogatym dorobkiem jeśli chodzi o najcenniejszy kolor medalu.

Leszno było gospodarzem dwóch finałów Drużynowego Pucharu Świata – w 2007 i 2009 roku. I tu kolejna dobra wiadomość dla kibiców polskich żużlowców – w obu wypadkach zespół Cieślaka triumfował.

Nasz wieloletni trener praktycznie jako jedyny na świecie ma przed turniejem o Drużynowy Puchar Świata kłopot bogactwa przy doborze kadry. Bardzo wysoką formę sygnalizuje wielu zawodników i na pewno nikt inny nie mógłby sobie pozwolić na odstawienie takich jeźdźców jak Jarosław Hampel. Cieślak w tym roku postawił na czterech stałych uczestników cyklu Grand Prix – Macieja Janowskiego, Patryka Dudka, Piotra Pawlickiego i Bartosza Zmarzlika. Rezerwowym będzie Bartosz Smektała. Dla porównania Szwecja wystawiła do boju Fredrika Lindgrena, Antonio Lindbaecka, Andreasa Jonssona i Linusa Sundstroema. W składzie Wielkiej Brytanii pojadą Steve Worall, Craig Cook, Chris Harris i Robert Lambert – w oczy rzuca się nieobecność Taia Woffindena. Rosjanie w sobotnim finale zapewne postawią na tych samych zawodników, którzy w piątek tak świetnie spisali się w barażu – poza Sajfutdinowem i Czugunowem będą to Wadim Tarasienko i Andrej Kudriaszow.

Każda z drużyn ma swoje mocne strony, ale tylko Polacy nie mają słabych – przynajmniej na papierze, bo dotychczasowy przebieg rywalizacji o złoto DPŚ 2017 pokazuje, że weryfikacja takich dywagacji na torze często rozbiega się z przypuszczeniami. Tak czy owak – kurs na złoto Polaków mówi sam za siebie – 1.25.