Polska bez Hampela walczy o finał


Biało-czerwoni żużlowcy dość niespodziewanie nie wygrali swojego sobotniego półfinału Drużynowego Pucharu Świata, ulegając Szwecji. Dziś nasi zawodnicy zmierzą się więc w barażu, który jest ostatnią szansę na przepustkę do finału. Rywalami Polaków będą Brytyjczycy, Rosjanie i Amerykanie.

Drużynowy Puchar Świata – kursy na tytuł mistrzowski

Baraż, podobnie jak sobotni finał, odbywa się w duńskim Vojens. Do finału oprócz Szwecji awansowali także Australijczycy (z drugiego półfinału w King’s Lynn), a poza tym udział w decydującej walce o medale zagwarantowany mają gospodarze i jednocześnie obrońcy tytułu. To właśnie Dania jest zdecydowany faworytem do złota. Kurs na takie rozstrzygnięcie wynosi 1.50.

Ogromny wpływ na szanse Polaków, zarówno w dzisiejszym barażu, jak i ewentualnym starciu finałowym, ma to co się stało podczas pierwszego wyścigu w gnieźnieńskim półfinale. Fatalnej kontuzji złamania nogi nabawił się Jarosław Hampel, lider i kapitan reprezentacji Polski. Jadący w trójkę biało-czerwoni „stawali na rzęsach” by mimo to wywalczyć awans do finału, co było jednak arcytrudne. Finalnie pozbawieni możliwości punktowania w co czwartym wyścigu podopieczni Marka Cieślaka polegli, a świętować mogli reprezentanci „Trzech Koron”. Upadek Hampela z Gniezna obejrzeć można tu:

Wobec nieobecności Hampela, w dzisiejszym barażu trener Cieślak postawi na Krzysztofa Buczkowskiego. Reszta składu reprezentacji pozostaje bez zmian, bowiem żaden z żużlowców nie zawiódł. O finał wraz z Buczkowskim powalczą Bartosz Zmarzlik, Przemysław Pawlicki i Maciej Janowski. Udział w barażu w przypadku zwycięstwa może okazać się wielkim dobrodziejstwem dla Polaków, którzy będą mieli dobrą okazję do zapoznania się z geometrią i nawierzchnią toru w Vojens. Taki „handicap” przed finałem może okazać się kluczem do walki o złoto. Gdyby naszym udała się ta sztuka, trafimy kurs 4.00.

Reprezentacji Polski w dzisiejszym barażu zagrozić mogą przede wszystkim Rosjanie i Brytyjczycy. W składzie „Sbornej” wystąpią obaj bracia Łaguta (Grigoriego brakowało w półfinałe). „Lwy Albionu” liczyć będą za to głównie na Taia Woffindena i Chrisa Harrisa, stałych uczestników cyklu Grand Prix. Najmniejsze szanse na sukces, przynajmniej w teorii, mają Amerykanie. Poza mistrzem świata Gregiem Hancockiem nie dysponują oni jeźdźcami wysokiej klasy. Ich awans do finału byłby absolutną sensacją.

Od 2005 roku drużynowym mistrzem świata na żużlu nie został nikt spoza pary Polska – Dania. Biało-czerwoni triumfowali w latach 2005, 2007, 2009, 2010, 2011, 2013, a Duńczycy zgarniali złoto w latach 2006, 2008, 2012 i 2014. Własny tor, silny skład i kontuzja Hampela – te wszystkie elementy faworyzują Duńczyków, a biało-czerwoni póki co muszą martwić się o sam awans do finału. W tym możliwe będzie wszystko. W zeszłym roku finisz Drużynowego Pucharu Świata na żużlu był absolutnie niesamowity. O mistrzostwie decydował ostatni wyścig, w którym Polskę reprezentował Janusz Kołodziej, a Danię Niels Kristian Iversen. „Kołdi” prowadził przez większą część wyścigu, by na ostatnich metrach dać się wyprzedzić rozpędzonemu „Pukowi”, który w ten sposób wywalczył złoto dla Skandynawów.

Finały DPŚ słyną zresztą z niesamowitych rozstrzygnięć na finiszu i walki o każdy punkt na dystansie. Emocji spodziewać się możemy zarówno dziś w barażu, jak i w sobotnim finale. Miejmy nadzieję, że udziałem reprezentacji Polski.