Polski kwartet w Grand Prix 2016!


W miniony piątek światowa federacja BSI przyznała stałe dzikie karty na żużlowy cykl Grand Prix 2016. Wśród szczęśliwców, którzy otrzymali przepustkę do startów z najlepszymi znalazł się Jarosław Hampel. Polska kolonia w SGP liczyć więc będzie aż cztery nazwiska. Czy którykolwiek z biało-czerwonych zdoła powtórzyć wyczyn Tomasza Golloba z 2010 roku i zdobyć tytuł?

Kursy na żużlowe mistrzostwo świata 2016
Hampel był faworytem do otrzymania stałego „dzikusa” na przyszłoroczny cykl. „Mały” świetnie rozpoczął tegoroczną rywalizację i wydawało się, że na pewno powalczy o pierwsze w karierze złoto. Niestety, fatalna kontuzja w postaci złamanej nogi wykluczyła starty Hampela do końca sezonu, a co za tym idzie zepchnęła go na dół klasyfikacji generalnej. Gdy czołowy zawodnik doznaje kontuzji, władze BSI bez namysłu zapraszają go do startów w przyszłym sezonie. Nie inaczej było w przypadku Hampela, który w swojej karierze trzykrotnie stawał już na podium „generalki” – dwukrotnie jako srebrny medalista, raz jako brązowy. Do kolekcji brakuje mu jednak wciąż tego najważniejsze kruszcu. Hampel nie zalicza się jednak póki co do grona faworytów cyklu 2016 – kurs na jego złoto wynosi 15.00.

Większe szanse daje się polskiemu mistrzowi świata juniorów – Bartoszowi Zmarzlikowi 10.00. Zmarzlik przedostał się do cyklu przez eliminacje i Grand Prix Challenge. Będzie to jego pierwszy rok startów w światowej elicie, ale świetnie punktujący w polskiej Ekstralidze zawodnik nie jest na straconej pozycji w rywalizacji z największymi gwiazdami speedwaya.

Wraz ze Zmarzlikiem awans do Grand Prix uzyskał Piotr Pawlicki. W przypadku tego młodziana kurs na złoto IMŚ wynosi 20.00. Stawkę Polaków uzupełni jedyny biało-czerwony, któremu udało się utrzymać w tegorocznym cyklu, zajmując miejsce w czołowej ósemce. Dzięki naprawdę mocnemu finiszowi sezonu sztuka ta udała się Maciejowi „Magicowi” Janowskiemu. W jego przypadku gigantyczny sukces jakim byłby triumf w SGP 2016 wyceniany jest na 12.00.

Faworytem nr 1 będzie jednak oczywiście obrońca tytułu – Tai Woffinden 2.25. Brytyjczyk jest już dwukrotnym mistrzem świata – z 2013 i 2015 roku. Szczególną sensacją był jego triumf w 2013 roku. Większość fachowców zastanawiała się po co w ogóle otrzymał on stałą „dziką kartę” w tamtym cyklu, a tymczasem Woffinden zaskoczył wszystkich i odważną, czasem nawet brawurową jazdą zaskarbił sobie sympatię wielu fanów, a swoim wynikiem zaskoczył chyba nawet sam siebie. Rok 2015 był w zasadzie tylko potwierdzeniem ogromnej sportowej klasy i umiejętności. Przewaga z jaką „Tajski” wygrał tytuł, była naprawdę duża.

Do grona faworytów żużlowej karuzeli sezonu 2016 zaliczać będą się oczywiście także starzy wyjadacze, którzy stanęli na podium dopiero co zakończonego sezonu – mowa tu oczywiście o Amerykaninie Gregu Hancocku 5.00 i Duńczyku Nickim Pedersenie 4.50. Obaj znają już smak złota w Grand Prix, znają też smak wielu porażek, a swoim doświadczeniem mogliby obdzielić pewnie z tuzin pozostałych zawodników, zwłaszcza że w cyklu nie ma już takich legend jak Gollob czy Jason Crump.

Powrót Hampela, aż czteroosobowa reprezentacja Polaków w cyklu oraz wyraźnie zastająca nas zmiana pokoleniowa w światowej elicie speedwaya – te wszystkie czynniki gwarantują nam wielkie emocje w Grand Prix 2016. Mistrza obstawić można jednak już teraz!