Przez Vojens do Manchesteru


Dziś nasi żużlowcy wystąpią w półfinale Drużynowego Pucharu Świata na żużlu. W Vojens rywalami biało-czerwonych będą gospodarze Duńczycy, Rosjanie oraz Czesi. Awans do przyszłotygodniowego finału uzyska tylko jedna ekipa, a dwie następne trafią do czwartkowego barażu. Czy po dwuletniej przerwie podopieczni Marka Cieślaka zdołają wrócić na szczyt i sięgnąć po złoto? Dziś mogą wykonać ku temu pierwszy, ale bardzo znaczący krok.

Drużynowy Puchar Świata na żużlu – kursy
Drużynowy Puchar Świata to impreza, z którą polscy kibice mogą mieć mnóstwo pozytywnych wspomnień i skojarzeń. Nasi jeźdźcy sześciokrotnie sięgali po złoto, zdobywając w ten sposób tytuł najlepszej żużlowej drużyny globu. Ostatnio raz sukces ten udało się osiągnąć w 2013 roku. Potem było srebro w Bydgoszczy i brąz w roku ubiegłym, w Vojens. Dla wiecznych faworytów Speedway World Cup dwuletnia przerwa w wygrywaniu imprezy to już pewnego rodzaju afront. W żużlu jedynym oczekiwanym wynikiem dla Polski jest złoto – samo podium nie stanowi dużej wartości. W tym roku nadzieje polskich fanów są ogromne, a niemal wszyscy eksperci stawiają na triumf biało-czerwonych. Kurs na złoto w przyszłotygodniowym finale w Manchesterze wynosi 2.00.

Największe sukcesy polskiego żużla w Drużynowym Pucharze Świata związane są z osobą Tomasza Golloba. Po jego rozstaniu z reprezentacją nadeszły czasy wyraźnego odmłodzenia drużyny narodowej. Jego naturalny następca, Jarosław Hampel jest kontuzjowany i w tym roku polska ekipa oparta będzie na młodych i zdolnych jeźdźcach. Liderem i kapitanem został najstarszy 25-letni Maciej Janowski. Obok niego z orłem na plastronach wystąpią Patryk Dudek, Piotr Pawlicki i Bartosz Zmarzlik. Co ciekawe, wszyscy czterej byli w przeszłości Mistrzami Świata Juniorów!

Lekka zmiana dosięgła także formuły rozgrywania zawodów w Drużynowym Pucharze Świata. Ekipy nadal składają się z czterech ścigających się zawodników, ale każda z nich może mieć w odwodzie piątego, rezerwowego. Musi być nim młodzieżowiec. Marek Cieślak postawił na Krystiana Pieszczka i w razie kłopotów sprzętowych czy zdrowotnych któregoś z podstawowych zawodników, można dokonać roszady. Rok temu takiej możliwości nie było i boleśnie odczuli to na własnej skórze właśnie biało-czerwoni. Po fatalnej kontuzji Jarosława Hampela w półfinale w Gnieźnie skład został uszczuplony do trzech zawodników. Pawlicki, Janowski i Zmarzlik nie dali rady i minimalnie ulegli Szwecji. Dopiero baraż w Vojens dał nam awans do finału. Dziś znów przez tę duńską miejscowość możemy znaleźć się w decydujących zawodach.

 

Najgroźniejszymi rywalami Polaków w walce o złoto powinni być Duńczycy. Pierwsze starcie obu tych ekip już dziś w półfinale, a co za tym idzie – jedna z reprezentacji skazana będzie na udział w barażu. To już spore ryzyko, bowiem awans z turnieju barażowego uzyska tylko jeden zespół. Z jednej stron udział w zawodach ostatniej szansy otwiera możliwość zapoznania się z torem, na którym dwa dni później odbywa się finał, a z drugiej odrobina pecha może zakończyć się katastrofą i całkowitym pożegnaniem z medalowymi nadziejami. Nie ma więc wątpliwości, że Polacy i Duńczycy pojadą dziś na maksa i choć w grze są także Rosjanie i Czesi to najprawdopodobniej stoczą oni między sobą walkę o miejsce trzecie. Ta pozycja także daje prawo jazdy w czwartkowym barażu.

Reprezentacja Danii, która w dwóch ubiegłych finałach była lepsza od Polski (2014 złoto, 2015 srebro) w tegorocznym Drużynowym Pucharze Świata będzie musiała sobie radzić bez swojego lidera, Nickiego Pedersena. Trzykrotny mistrz świata ma urlop, co wyraźnie wpływa na osłabienie siły reprezentacji prowadzonej przez Hansa Nielsena. Automatycznie zwiększa to szanse Polaków – tak w dzisiejszym starciu półfinałowym, jak i w przyszłotygodniowym finale.

Groźna mogła być też ekipa rosyjska, w której wreszcie nie zabraknie Emila Sajfutdinowa czy Artioma Łaguty. Z powodu kontuzji wypadł jednak starszy brat Artioma – Grigorij. Bez popularnego „Griszy”, za to z Wiktorem Kułakowem i Andriejem Kudriaszowem trudno będzie o końcowy sukces w Vojens czy nawet w ewentualnym barażu.