Wrocław czeka na tytuł


To już dziś poznamy Drużynowego Mistrza Polski na żużlu! Po pierwszym meczu finałowym nieco bliżej tytułu są jeźdźcy Unii Leszno, którzy przed własną publicznością wygrali 49:41. Dziś jednak rywalizacja przenosi się na tor we Wrocławiu, a w dodatku do walki powraca Maksym Drabik, którego z pierwszego meczu wyeliminowała kontuzja obojczyka. Lider formacji juniorskiej powinien dorzucić sporo cennych punktów…

Unia Leszno 1.80, Sparta Wrocław 1.90 – kursy na tytuł mistrzowski
Drabik ze średnią biegopunktową 1,938 zajmuje 19. miejsce w statystykach bieżącego sezonu PGE Ekstraligi. Lepszy jest tylko jeden junior – Kacper Woryna z ROW-u Rybnik. Drabik to także lider klasyfikacji generalnej Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów, gdzie ma 1 punkt przewagi nad Bartoszem Smektałą. Właśnie podczas zawodów IMŚJ w niemieckim Gustrow Drabik doznał złamania obojczyka. W finale w Lesznie nie pojechał, ale dziś na rewanż jest gotowy, a działacze klubu z Wrocławia twierdzą nawet, że na treningach prezentował się wyśmienicie.

8 punktów to zaliczka ani mała, ani okazała – wydaje się, że w sam raz, by emocje w niedzielnym finale towarzyszyły nam do samego końca. Być może dramaturgia będzie tak ogromna, że o losach tytułu zdecyduje dopiero ostatni, 15. wyścig.

Warto przypomnieć, że w finale DMP w 2015 roku spotkały się te same drużyny. Wówczas lesznianie po pierwszym meczu także mieli w garści 8 punktów przewagi, ale byli w tej korzystniejszej sytuacji, że przewagę wypracowali na wyjeździe. Przed własną publicznością zremisowali 45:45 i zdobyli 14. złoty medal dla swojego klubu. Unia to najbardziej utytułowany klub w polskim speedway’u. Poza czternastoma złotymi krążkami, „Byki” zdobywały także 8 srebrnych medali i 7 brązowych. Wrocławka Sparta jest w klasyfikacji medalowej polskiego żużla na 6. miejscu, mając na koncie 4 złota i po 8 miejsc na niższych stopniach podium. Ostatni tytuł wrocławianie zdobyli jednak w 2006 roku, więc Dolny Śląsk czeka na mistrzostwo już ponad dekadę. Czy dziś marzenia się spełnią?

Dużo zależeć będzie na pewno od liderów obydwu drużyn, a większość z nich wczoraj jeździła w Sztokholmie w zawodach o Grand Prix Szwecji. Patrząc z tej perspektywy, więcej powodów do zadowolenia mają kibice Unii Leszno. Ich para numer 1 – Emil Sajfutdinow i Peter Kildemand, wczoraj spisała się na Friends Arenie bardzo dobrze. Rosjanin zajął 5. miejsce z 12 punktami, a Duńczyk był 4., zdobywając 10 oczek. Trzeci jeździec Unii w Grand Prix, Piotr Pawlicki, spisał się gorzej, ale do tego w SGP 2017 przywykliśmy. Wrocławianie spisali się wczoraj znacznie słabiej – zarówno Tai Woffinden, jak i Maciej Janowski, nie weszli do półfinałów, mocno komplikując swoją sytuację, bowiem obaj walczą o medale IMŚ.

Emocje na torze we Wrocławiu powinny dziś sięgać zenitu. Sparta od początku będzie chciała odrabiać stratę z Leszna. „Byki” nie mają jednak zamiaru trwonić zaliczki z własnego toru. Temperatura wrzenia może zostać osiągnięta bardzo szybko, zwłaszcza że w pamięci mamy spięcie pomiędzy Vaclavem Milikiem a Piotrem Pawlickim z pierwszego meczu. Na torze nie będzie sentymentów, kiedy w grę wchodzi najwyższa stawka, w postaci złotego medalu najlepszej żużlowej ligi na świecie. Szanse są bardzo wyrównane. Start o 19:00.