Mistrzowie NBA zagrają w Los Angeles


Jeszcze kilka sezonów temu nikt nie zwróciłby uwagi na pojedynek Heat z Clippers. Do Dwyane'a Wade'a w Miami dołączyli jednak LeBron James i Chris Bosh. Razem Wielka Trójka najpierw przegrała w finale NBA w 2011 roku z Dallas Mavericks, aby w 2012 w końcu sięgnąć po mistrzostwo. 

Zespół Clippers to był przede wszystkim grający bardzo widowiskowo Blake Griffin. W zeszłym sezonie dołączył jednak do niego jeden z najlepszych rozgrywających w NBA - Chris Paul. Poza tym drużyna z Los Angeles ma swych szeregach jednego z najlepszych rezerwowych ligi - Jamala Crawforda, który jest obecnie najlepszym strzelcem drużyny ze średnią 20,3 punktu.

Heat z dwoma porażkami (bilans 6-2) zajmują 2. miejsce w konferencji Wschodniej. Clippers z bilansem 5-2 są na 4. miejscu na Zachodzie.

Co ciekawe drużyną przeciwko, której LeBron James rzuca najmniej punktów są właśnie Clippers. Kilka lat temu można było to uzasadnić faktem, że drużyna z Los Angeles nie była w czołówce NBA i LeBron nie musiał spędzać dużo czasu na parkiecie. W 17 dotychczasowych spotkaniach jego średnia przeciwko Clippers wynosi 23,1 punktu. Warto jednak przypomnieć, że w zeszłym sezonie LBJ zdobył 23 punkty, ale trafił tylko siedem z 19 rzutów, a Heat przegrali po dogrywce 89:95.

Nasz typ: Los Angeles Clippers 1,82. Kurs na Miami Heat wynosi 2,01.

Ogromne emocje budzi też spotkanie w Oklahoma City. Wicemistrzowie NBA podejmować będą rewelację początku sezonu Memphis Grizzlies. Thunder wymieniani są w gronie faworytów do mistrzostwa i mają teoretycznie największe szanse na wygranie Zachodu i awans do wielkiego finału. Problem jednak w tym, że kilka dni przed startem rozgrywek oddali do Houston Rockets jednego ze swoich najlepszych zawodników - Jamesa Hardena, który razem z Kevinem Durantem i Russellem Westbrookiem reprezentował Stany Zjednoczone na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. W jego miejsce przyszedł Kevin Martin. OKC są faworytami spotkania z Grizzlies, ale widać po początku sezonu, że ich najwyższa forma przyjdzie z czasem. 

Zespół z Memphis po przegranej w pierwszym meczu sezonu wygrał kolejnych pięć. Ostatnio Grizzlies rozbili Miami Heat 104:86. Szukając niespodzianki i wyższych kursów warto wziąć pod uwagę wygraną Grizzlies nad Thunder. Kurs na zwycięstwo Memphis: 2,80.

Kibiców w Polsce zainteresować powinien też pojedynek Phoenix Suns - Chicago Bulls. Słońca podejmować będą zespół, który wciąż musi sobie radzić bez ich lidera Derricka Rose'a. Najmłodszy MVP w historii powoli wraca do zdrowia po poważnej kontuzji kolana. Na pewno nie zobaczymy go na parkiecie przed Nowym Rokiem. Pod jego nieobecność prym wiodą Luol Deng (średnia 18,9pkt) i Joakim Noah (15,3pkt). Wyraźnie poniżej oczekiwań gra natomiast Carlos Boozer. Rzuca średnio niewiele ponad 11 punktów, a miał być tym zawodnikiem, który razem z Rose'em poprowadzi Bulls do mistrzostwa.

Bulls przegrali ostatnio na własnym boisku z Boston Celtics 95:101. Phoenix Suns wygrali natomiast z Denver Nuggets 110:100. Po odejściu Steve'a Nasha ich grę prowadzi Goran Dragić - szybki rozgrywający, który lubi grać indywidualnie. Marcin Gortat był w zeszłym sezonie najlepszym strzelcem Suns ze średnią ponad 15 punktów na mecz. Teraz jest dopiero na piątym miejscu w tej kategorii, ale to dlatego, że w drużynie pojawili się nowi zawodnicy, którzy również lubią rzucać. Polak rzuca ponad 12 punktów średnio i notuje niespełna 11 zbiórek. Jest też liderem całej ligi NBA w blokach.

Zapowiada się zacięte spotkanie w Phoenix. Kurs na Suns wynosi 2,22. Faworytami są Chicago Bulls - 1,68.