NBA: Bulls bronią własnego parkietu


Od początku tego sezonu ekipa z Wietrznego Miasta miała spore problemy w kwestii gry na własnym parkiecie przeciwko rywalom z górnych, czy dolnych sfer tabeli. Niespodziewanie dobrze radzili sobie natomiast na wyjazdach. W przypadku Nets było jednak inaczej. W dotychczasowych dwóch meczach pomiędzy tymi zespołami, Bulls ograli ekipę z Brooklynu u siebie i Nets odpłacili się drużynie z Wietrznego Miasta tym samym w Barclays Center.

Będzie to również ważne stracie ze względu na pozycję w tabeli obu drużyn. Nets z bilansem 34-25 zajmują piąte miejsce na wschodzie, z kolei Bulls po 33 wygranych i 25 porażkach są tuż za nimi na szóstej lokacie. Zatem zwycięstwo może przesunąć ekipę z Chicago przed drużynę z Brooklynu, co w konsekwencji mogłoby mieć duże znaczenie w dalszej walce tych ekip.

Do końca sezonu regularnego pozostało około siedmiu tygodni. Będzie to bardzo napięty okres na parkietach NBA. Każda ekipa stara się zyskać kolejne pozycje albo utrzymać aktualne, aby trafić na wygodnego rywala w pierwszej rundzie. Zarówno Bulls, jak i Nets nie mają w tym sezonie nic do stracenia, bowiem nie są traktowani jako absolutna czołówka ligi. Bez wątpienia jednak chcieliby uniknąć starcia z Miami Heat. Na ten moment nic takiego im nie grozi, przynajmniej nie w pierwszej rundzie.

Ekipa z Chicago ma ostatnio załamanie formy, co jest spowodowane kontuzjami kluczowych graczy. Derrick Rose jeszcze nie powrócił do gry, z kolei problemy z plecami ma Richard Hamilton, a kolano dokucza skrzydłowemu Taj’owi Gibsonowi. Bardzo ważne będzie, aby na fazę rozgrywek posezonowych każdy gracz był w pełni sił.

Problemy z kontuzjami mieli także na Brooklynie. Po kilku dniach przerwy, do gry w meczu z Dallas Mavericks – przegranym przez Nets – powrócił strzelec Joe Johnson. Miał on stworzyć z Deronem Williamsem zabójczy duet na obwodzie, ale od początku sezonu dwójka nie potrafiła znaleźć wspólnego języka. W zespole mają nadzieję, że to się wkrótce zmieni. D-Will także gra mimo problemów z kostką. Na bieżąco otrzymuje zastrzyki z kortyzolu, aby złagodzić ból. Najprawdopodobniej po zakończeniu sezonu przejdzie operację.

W ostatnim meczu dla Bulls świetne zawody rozegrał Joakim Noah. W zespole liczą, że uda mu się utrzymać dobrą formę. Center w wygranym starciu z Sixers zanotował 23 punkty, 21 zbiórek i 11 bloków. To naprawdę imponujący występ, jeden z najlepszych Francuz w całej jego karierze na parkietach najlepszej ligi świata.

Mecz Chicago Bulls – Brooklyn Nets odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę o 2:00

Nasz typ: Chicago Bulls, 1,50. Kurs na Nets wynosi 2,63.

Równie ciekawe starcie będzie miało miejsce w Portland, gdzie Trail Blazers podejmą gości z Minneapolis. Ekipa z Oregonu zdaje sobie sprawę, że na tym etapie sezonu potrzebuje zwycięstw, jeżeli myśli o walce w fazie rozgrywek posezonowych. Cel się jednak oddala z każdym kolejnym tygodniem. Znajdujący się przed nimi Los Angeles Lakers z meczu na mecz radzą sobie coraz lepiej.

Dla Minnesoty Timberwolves sezon regularny polega już tylko na tym, aby wypracować solidne podstawy pod rozgrywki 2013/2014. W przeciągu kilku najbliższych tygodni do gry może wrócić lider – Kevin Love. W Minnesocie głęboką wierzą, że Love wraz z Rickym Rubio będzie w przyszłym sezonie stanowił o sile zespołu Leśnych Wilków.

Blazers z bilansem 26-31 zajmują 10 miejsce na zachodzie. Wolves znajdują się kilka pozycji niżej z dorobkiem 20 zwycięstw i 35 porażek. Drużyna z Minneapolis przegrała cztery mecze z rzędu, ostatni przeciwko Lakers w Staples Center. Bardzo trudno będzie im wygrać  z Portland, którzy na własnym parkiecie mają bilans 18-10.

Nasz typ: Portland Trail Blazers, 1,15. Kurs na Timberwolves wynosi 5,65.