NBA: Bulls na drodze po trzecie zwycięstwo z rzędu


Dla drużyny z Wietrznego Miasta styczeń rozpoczął się relatywnie dobrze. Ostatnie dwa mecze Bulls wygrali po dogrywkach najpierw przeciwko Toronto Raptors, a ostatniej nocy z Boston Celtics. Oba mecze były widowiskami jedynymi w swoim rodzaju. Memphis Grizzlies z kolei mają małe problemy ostatnimi czasy i starają się za wszelką cenę powrócić na tor, na jakim byli kilka tygodni temu, gdy seriami wygrywali mecze. Ostatnio wiele się zmieniło. 

Gracze Grizzlies nie mają wątpliwości, że sporo krwi w zespole napsuły pogłoski transferowe, głównie dotyczące strzelca zespołu – Rudy’ego Gay’a. Zawodnik miał być ujęty w transakcji już w poprzednim sezonie, ale wtedy Grizzlies nie dostali żadnej konkretnej oferty. Ekipie przeszkadza zwłaszcza jego wysoki kontrakt. Nie będą jednak narzekać, jeżeli nie uda im się wytransferować zawodnika, zwłaszcza że jest ich najlepszym strzelcem. 

Chicago jest znacznie spokojniej. Chemia w drużynie jest coraz lepsza i Tom Thibodeau zdaje się znalazł sposób na to, jako ustabilizować rotację i wycisnąć z niej wszystkie soki. Z ławki świetnie prezentuje się Włoch Marco Belinelli, który notabene wygrał dla Byków mecz z Boston Celtics, trafiając na zwycięstwo na 3 sekundy przed końcem dogrywki. Powrót Derricka Rose’a będzie kolejnym krokiem w budowie zespołu, który ma walczyć o mistrzostwo, może jeszcze nie w tym sezonie. 

Nie wiadomo, czy w kolejny spotkaniu między tymi ekipami zagrają Luol Deng z Bulls i Zach Randolph z Grizzlies. Są to kluczowe postacie w obu ekipach, które bez wątpienia mogłyby zaważyć na losach spotkania. W ostatnim starciu Niedźwiedzie pokonały Byki 80:71. Jakościowo nie był to najlepszy mecz, bowiem obie ekipy grały na niskiej skuteczności z gry. 

Kolejny pojedynek będzie skupiony przede wszystkim na defensywie, bowiem w tym elemencie obie ekipy starają się być lepsze od rywali. Drużyna z Memphis ma bilans 25-13 i zajmuje czwarte miejsce na zachodzie. Z kolei Byki z Wietrznego Miasta z 23 zwycięstwami i 15 porażkami są na czwartym miejscu na wschodzie. 

Grizzlies pozwalają rzucać rywalowi średnio 90 punktów na mecz, Bulls z kolei 91. Są to statystyki, które idealnie odzwierciedlają świetną postawę obu ekip w obronie. Byki grające bez Denga udowodniły w meczu z Celtics, że mogą zminimalizować jego absencję i zdobywać punkty korzystając z innych graczy rotacji. Grizzlies także nie powinni bardzo cierpieć na nieobecności Randolpha, tym bardziej, że mają bardzo głęboki skład.

Mecz Chicago Bulls – Memphis Grizzlies odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę o 2:00

Nasz typ: Chicago Bulls.

Inne starcie, które może przyciągnąć uwagę widza, to mecz pomiędzy Atlantą Hawks i San Antonio Spurs. Obie ekipy znajdują się w czołówce swoich  konferencji. W znacznie lepszej sytuacji jest ekipa Ostróg, ale Jastrzębie potrafią zaskoczyć każdego rywala.

Spurs wygrali 12 ze swoich ostatnich 15 spotkań. Od kilku dni grają bez kontuzjowanego Manu Ginobiliego, ale brak Argentyńczyka zdaje się w żaden sposób im nie przeszkadzać. Zespół z bilansem 31-11 zajmuje trzecie miejsce w tabeli zachodu i goni Los Angeles Clippers oraz Oklahomę City ThunderAtlanta Hawks ma z kolei bilans 22-17 i zajmuje szóste miejsce. 

W ostatnim meczu ekipa z Teksasu odniosła bardzo ważne zwycięstwo z Golden State Warriors. Jastrzębie z kolei przegrały na wyjeździe z Brooklyn Nets, którzy od przyjścia nowego trenera mają bilans 10-2 i prezentują znacznie lepszą koszykówkę niż na początku rozgrywek. 

Spurs z ostatnich 26 starć z Hawks, wygrali aż 22, zatem są faworytem tej rywalizacji. Tym bardziej, że brzydkiej kontuzji w meczu z Nets doznał Lou Williams, najlepszy rezerwowy ekipy z Atlanty najprawdopodobniej nie zagra w meczu z Hawks.