NBA: Bulls podejmą gości z Portland


Ekipa z Wietrznego Miasta gra bez Derricka Rose’a, Kirka Hinricha, Richarda Hamiltona oraz Taja Gibsona. Jest to czwórka graczy, która w systemie trenera Toma Thibodeau pełni kluczową rolę. Na spotkanie z Portland Trail Blazers prawdopodobnie na parkiet powróci silny skrzydłowy Taj Gibson. Zawodnik opuścił kilka poprzednich spotkań z powodu problemów z kolanem. Byki przed fazą rozgrywek posezonowych nie są forsować swoich graczy.

Dla Portland Trail Blazers walka o play-offy dobiegła już końca. Zespół nie jest w stanie zagrozić pierwszej ósemce zachodu. Musiałoby nastąpić prawdziwe trzęsienie ziemi. Niemniej Blazers nie mają zamiaru przestać walczyć. Z liderami w postaci pierwszoroczniaka Damiana Lillarda oraz doświadczonego LaMarcusa Aldridge’a – zespół ten nadal stanowi duże zagrożenie.

Najwięcej problemów Blazers sprawia ławka rezerwowych, której w zasadzie nie posiadają, bo jest tak słaba, że trener Terry Stotts bardzo rzadko z niej korzysta. W Chicago natomiast problemy z ławką były na początku sezonu, gdy Tom Thibodeau mógł być pewny tylko dwóch graczy – Taja Gibsona i Jimmy’ego Butlera. Poza rotacją znajdowali się Nazr Mohammed oraz Vladimir Radmanovic. Ten drugi po dziś dzień nie potrafi się dostosować.

Z czasem jednak Byki rozumiały się coraz bardziej, co zaczęło także przynosić zwycięstwa. Druga połowa sezonu jest dla nich niezwykle trudna z powodu różnego rodzaju kontuzji i przede wszystkim absencji Derricka Rose’a. MVP sezonu 2010/2011 miał wrócić po Weekendzie Gwiazd, z czasem jednak jego powrót był odkładany o kolejne tygodnie. W tym momencie w zasadzie nie wiadomo, kiedy gwiazda z Chicago zamierza wrócić. Decyzja należy do niego.

Na wyjeździe Blazers radzą sobie naprawdę źle, dlatego mecz w United Center będzie dla nich sporym wyzwaniem. Do tej pory poza Rose Garden osiągnęli bilans 9-25. Natomiast Byki na własnym parkiecie wygrały 18 spotkań aż 15 przegrywając. United Center twierdzą było w zeszłym sezonie, podczas bieżących rozgrywek radzą sobie przed własną publicznością znacznie gorzej.

Z ostatnich 16 spotkań na wyjeździe, Blazers przegali 14 i to Bulls są faworytem tego meczu, nie ma co do tego wątpliwości. Poza tym, Byki będą chciały zatrzeć wspomnienia z meczu przeciwko Denver Nuggets, w którym kilka kontrowersyjnych decyzji sędziów mogły kosztować ich zwycięstwo.

W pierwszym meczu pomiędzy tymi drużynami lepsi byli Portland Trail Blazers, pokonując Bulls na własnym parkiecie 102:94.

Mecz Chicago Bulls – Portland Trail Blazers odbędzie się w nocy z czwartku na piątek o 1:00

Nasz typ: Chicago Bulls, 1,42. Kurs na Blazers 2,92.

Tymczasem Denver Nuggets na własnym parkiecie zmierzą się z Philadelphią 76ers, poprzednim zespołem lidera Bryłek - Andre Iguodali. Zawodnik w meczu z Chicago Bulls trafił ważna trójkę w dogrywce, z kolei podczas meczu z Oklahomą City Thunder – zatrzymał w drugiej połowie Russella Westbrooka.

Bryłki na własnym parkiecie mają bilans 30-3, obok Miami Heat są najlepiej radzącym sobie zespołem na własnym parkiecie. Dzięki świetnej postawie, zyskali także duże grono kibiców, a hala Pepsi Center zapełnia się z meczu na mecz coraz bardziej.

Co więcej – Nuggets wygrali 13 spotkań z rzędu i są najgorętszą ekipą zachodniej konferencji. Wygraną z Grzmotami ustanowili rekord organizacji. Tak dobrze nie grali nawet z Carmelo Anthonym w składzie.

Już nie są traktowani jak czarny koń fazy rozgrywek posezonowych, ale jeden z faworytów, który może pomieszać szyki pretendentom z San Antonio i Oklahomy. Phialdelphia 76ers w tym starciu będzie prawdopodobnie skazana na porażkę.

Nasz typ: Denver Nuggets