NBA: Byki goszczą w Mieście Aniołów


Dla Los Angeles Lakers nie będzie  to spotkanie, w którym ewentualna porażka odbije się mocno na ich pozycji. Dla Jeziorowców grali wczoraj Jazz, Warriors i Rockets, bowiem wszystkie trzy ekipy przegrały swoje mecze, a to właśnie w pościgu za nimi jest ekipa z Miasta Aniołów. Chicago Bulls w międzyczasie grają koszykówkę solidną w defensywie, ale bardzo niepoukładaną w ataku.

Byki z bilansem 35-27 zajmują piąte miejsce w tabeli wschodu, ale sytuacja jest niezwykle dynamiczna i wszystko zmienia się w mgnieniu oka. Tuż za ekipą z Wietrznego Miasta są drużyny Boston Celtics oraz Altanta Hawks. Wszystko wskazuje na to, że rywalizacja pomiędzy nimi potrwa do końca sezonu regularnego.

Jeziorowcy natomiast mają 32 wygrane i 31 porażek, są tuż za Utah Jazz. Zespół z Salt Lake City ma dokładnie taki sam bilans, co oznacza, że ewentualna wygrana Lakers jeszcze bardziej przybliżyłaby zespół do gry w fazie rozgrywek posezonowych. Taką sytuację ekipa z Miasta Aniołów zawdzięcza także swoim rywalom, którzy niechętnie bronią swoich pozycji w tabeli zachodu. Warriors, Rockets i Jazz w poprzednią noc przegrali swoje mecze.

Jeziorowcy mają jeszcze wielkie szanse awansować na szóste miejsce w konferencji zachodniej, wtedy przyszłoby im się zmierzyć w pierwszej rundzie z albo Los Angeles Clippers, albo Memphis Grizzlies albo Denver Nuggets. Szczególnie pojedynek z Clippers, rywalami zza miedzy, wydaje się być nad wyraz atrakcyjny. Do tej pory nie zaistniała między tymi drużynami rywalizacja, którą moglibyśmy nazwać historyczną, a na to czekają fani obu ekip.

W Chicago natomiast nadal czekają na Derricka Rose’a. Ostatnio pojawiły się pogłoski, że zarząd zespołu naciska na powrót zawodnika. Ten z kolei nie chce niczego przyspieszać, bo nie jest jeszcze gotowy mentalnie. Bez Rose’a i Kirka Hinricha – dwóch rozgrywających, Bulls mogą mieć spory problem w defensywie przeciwko Steve Nashowi, który w systemie Mike’a D’Antoniego czuje się coraz bardziej komfortowo.

Ciekawy pojedynek będzie miał także miejsce pomiędzy Joakimem Noah i Dwightem Howardem. Francuski środkowy jest wymieniany w gronie najlepszych obrońców sezonu regularnego. Z kolei Dwight to gracz 3-krotnie wybierany najlepszym defensorem NBA. Lakers w ostatnich 10 meczach osiągnęli bilans 7-3 i to oni są faworytem tej rywalizacji. Bulls może jednak podnieść z kolan wygrana z Jazz u siebie.

Mecz Los Angeles Lakers – Chicago Bulls odbędzie się w niedzielę o 20:30

Nasz typ: Los Angeles Lakers, 1,42. Kurs na Bulls wynosi 2,90.

Przed meczem Bulls z Lakers, w Oklahomie dojdzie do bardzo ciekawego starcia pomiędzy miejscowymi Thunder i gośćmi z Bostonu. Celtics na tym etapie sezonu nie muszą się martwić o spadek poza najlepszą ósemkę wschodu. Niemniej walczą z Bulls, Pacers, Nets, Hawks, Knicks i Bucks o jak najlepsze miejsce przed playoffami, zatem wygrana z tak mocnym rywalem byłaby bardzo pomocna.

Thunder z kolei z bilansem 46-16 zajmują drugie miejsce w zachodniej konferencji i gonią San Antonio Spurs, którzy grają obecnie bez swojego lidera – rozgrywającego Tony Parkera. Zawodnik ma powrócić pod koniec bieżącego miesiąca.

Znacznie więcej szans w tej  rywalizacji daje się ekipie Thunder. Na swoim parkiecie osiągnęli oni w tym sezonie bilans 27-4. W całej lidze lepsi w tym elemencie są tylko Miami Heat oraz Denver Nuggets. Obie ekipy u siebie przegrały tylko trzy mecze.

C’s wygrali pięć poprzednich spotkań i bez Rajona Rondo w składzie mają bilans 15-4. Z kolei ekipa z Oklahomy z ostatnich 10 spotkań wygrała 7. Dla Thunder zwycięstwo będzie bardzo ważne, bowiem w kolejnym starciu zmierzą się ze swoim największym rywalem na zachodzie – San Antonio Spurs, jeżeli wygrają to odzyskają prowadzenie w konferencji.

Nasz typ: Oklahoma City Thunder, 1,12. Kurs na Celtics 6,50.