NBA: Celtics sprawdzą Brooklyn Nets


Nieoczekiwanie aż cztery drużyny z Atlantic Division na Wschodzie chcą być w czołówce Konferencji. W ostatnich latach liczyli się stamtąd tylko Boston Celtics. Teraz mają poważną konkurencję. New York Knicks długo byli niepokonaną ekipą w całej lidze NBA, a Nets to drużyna, która przeprowadziła się na Brooklyn w Nowym Jorku z New Jersey i buduje nową siłę. Do tego dochodzi też młody, ale waleczny zespół Philadelphii 76ers.

Po tym jak Brooklyn Nets wygrali z New York Knicks 96:89 awansowali na 1. miejsce w dywizji. Za nimi z takim samym bilansem (9-4) są Knicks. Kolejne miejsce zajmują Sixers (9-6), a dopiero potem są Boston Celtics, którzy wygrali osiem spotkań, ale sześć przegrali. Ostatni raz Nets byli liderami dywizji w styczniu 2007 roku zanim do Bostonu przenieśli się Kevin Garnett i Ray Allen, aby wspólnie z Paulem Pierce'em sięgnąć po mistrzostwo.

- To pokazuje jak duży postęp zrobiliśmy i myślę, że z meczu na mecz będziemy jeszcze lepsi - uważa środkowy Nets Brook Lopez, który w meczu z Knicks zdobył 22 punkty i zaliczył 11 zbiórek.

Celtics to nie jest już ta sama drużyna, ale dopóki grają tam weterani - Garnett, Pierce czy Jason Terry, a zdrowy jest rozgrywający Rajon Rondo, to nawet jeśli zajmą 8. miejsce na koniec sezonu, to i tak nikt nie będzie chciał się z nimi zmierzyć w play-offach. 

Nets zależeć będzie na wygranej, bo chcą wysłać kolejną wiadomość do swoich rywali, a także do kibiców w NBA. Wygrali już z Knicks, teraz pora na Celtics. Ich problemem jest wciąż dyspozycja rzutowa Derona Williamsa. Rozgrywający doznał urazu prawego nadgarstka. Niewyleczona kontuzja przeszkadza mu w rzucaniu, co odbija się na jego skuteczności. W poniedziałek przeciwko Knicks zdobył 16 punktów i miał 14 asyst, ale trafił tylko sześć z 17 rzutów z gry.

Celtics i Nets spotkali się już raz w tym sezonie. Na Brooklynie wygrali gospodarze 102:97. Williams i Lopez zdobyli po 24 punkty, ale w ekipie z Bostonu zabrakło Rondo. Co ciekawe rozgrywający Celtów idzie na rekord w ilości spotkań z rzędu z co najmniej dziesięcioma asystami na koncie. Zaledwie kilka meczów dzieli go od wyrównania rekordu Magica Johnsona z sezonu 1983/84, kiedy to ten zaliczył 46 takich meczów.

Nasz typ: Brooklyn Nets 2,50. Kurs na Boston Celtics wynosi 1,55.

W nocy z środy na czwartek w NBA rozegranych zostanie 11 spotkań. Oprócz Celtics - Nets ciekawie zapowiada się pojedynek Houston Rockets z Oklahoma City Thunder. Pierwszy raz ze swoim dawnymi kolegami spotka się James Harden. Reprezentant Stanów Zjednoczonych na Igrzyskach Olimpijskich tuż przed sezonem został wymieniony za Kevina Martina. Nie zgodził się na wielomilionową ofertę Thunder, a ci szybko się go pozbyli dokonując transferu z Rockets

Rakiety mają jednak nieduże szanse na wygraną. Na Thunder kurs wynosi 1,18, a na Houston aż 5,00.

Tej nocy zagrają też Phoenix Suns, których barw broni Marcin Gortat. Dzień przed spotkaniem w Detroit Słońca wygrały w Cleveland 91:78, a najwięcej punktów zdobył Goran Dragić - 19. Polak spędził na boisku 24 minuty. Zdołał w tym czasie rzucić sześć punktów i zebrać trzy piłki z tablic. Phoenix nie są faworytami meczu, ale warto zwrócić uwagę na kurs na ich zwycięstwo, który wynosi 2,30. Na Pistons kurs jest 1,63.