NBA: Ciekawe starcie na wschodzie


Brooklyn Nets i Indiana Pacers to potencjalna para na rozgrywki posezonowe. W kolejną noc z NBA oba zespoły zmierzą się ze sobą w Indianapolis, gdzie do tej pory gospodarze radzili sobie bardzo dobrze. Takie starcia bardzo często mają większy wpływ na końcową sytuację w tabeli niż pojedyncze porażki, czy wygrane. Starcie pomiędzy tymi ekipami bez wątpienia będzie jednym z najciekawszych ze wszystkich ośmiu zaplanowanych.

Pacers w ostatnim meczu niespodziewanie przegrali na własnym parkiecie z Toronto Raptors po zaciętej końcówce. Z ostatnich 6 spotkań, zespół z Indianapolis wygrał 5, dzięki czemu na wschodzie przesunął się na 3 miejsce, wyprzedzając Chicago Bulls. To właśnie z ekipą z Wietrznego Miasta Pacers prowadzą bezpośrednią rywalizację. Aktualnie mają bilans 31-20 i na kilka dni przed przerwą spowodowaną Weekendem Gwiazd, prezentują się jak jedna z lepszych ekip w lidze.

Na własnym parkiecie Pacers przegrali w tym sezonie zaledwie 4 spotkań z 24 rozegranych. Z kolei Brooklyn Nets na wyjeździe mają bilans 11-12, co nie stawia ich w roli faworyta przed tą rywalizacją. Ekipa z Indiany miała ostatnio do rozegrania trzy mecze w trzy noce z rzędu. W poprzednim sezonie niemal każda ekipa musiała przez to przejść. W bieżących rozgrywkach taka sytuacja miała miejsce po raz pierwszy.

Zawodnicy zespołu z Indianapolis zgodnie przyznali, że po tej serii byli przemęczeni i nie mieli za dużo odpoczynku. Na mecz z Toronto Raptors wyszli nieprzygotowani i zdezorientowani, co odbiło się na ich grze. Trener Frank Vogel nie chciał mimo to ułatwiać zadania swoim podopiecznym, bo z taką samą intensywnością spotkają się podczas fazy  rozgrywek posezonowych, a przecież taki właśnie jest tegoroczny cel zespołu.

Nets tymczasem znajdują się na piątym miejscu w konferencji, tuż za Chicago Bulls. Zatem dla obu ekip zwycięstwo jest bardzo ważne, głównie w kontekście walki o fazę rozgrywek posezonowych. Ekipa z Brooklynu ostatnio napotkała spore problemy. Zespół przegrał sześć ze swoich dziewięciu spotkań i P.J. Carlesimo nie wygląda już tak dobrze jak wcześniej, gdy zaliczał z Nets wspaniałą serię, dzięki której zespół wrócił do rywalizacji z najlepszymi.

W ostatnich dwóch spotkaniach Pacers przegrali z Nets, ale grali na parkiecie  rywala. Tymczasem na kolejne spotkanie może wrócić kontuzjowany Danny Granger, który w tym sezonie nie zagrał dla swoje zespołu ani jednego meczu. Najlepszy strzelec Pacers w poprzednim sezonie, z pewnością stanowiłby spore zagrożenie w ataku, niemniej jego status pozostaje nieznany.

Mecz Indiana Pacers – Brooklyn Nets odbędzie się w nocy z poniedziałku na wtorek o 1:00

Nasz typ: Indiana Pacers, 1,22. Kurs na Nets wynosi 4,40.

Kolejne niezwykle interesujące starcie odbędzie się w Chicago, gdzie Bulls podejmą San Antonio Spurs. Ekipa z Wietrznego Miasta wraca do United Center po wyjazdowej serii sześciu meczów z rzędu. Odnieśli podczas niej trzy zwycięstwa, trzy razy przegrywając. Zespół ostatnio ma problemy z kontuzjami, co mocno wpłynęło na jego grę.

To samo jednak dotyczy Ostróg. Problemy zdrowotne mają Manu Ginobili oraz Tim Duncan. Weterani odczuwają skutki bardzo intensywnego sezonu. Obaj są już u schyłku swojej zawodowej kariery, dlatego takie sytuacje będą miały miejsce coraz częściej. Nie wiadomo, czy zagrają przeciwko Bykom w kolejnym starciu swojej drużyny.

Niemniej Spurs w meczu z Bulls staną przed szansą odniesienia 14 zwycięstwa w ostatnich 15 meczach. W ostatnim starciu Ostrogi pokonały Brooklyn Nets. Wcześniej jednak nie dały rady Detroit Pistons, co zostało potraktowane jako spora niespodzianka. 

Gospodarze tego spotkania wracają prosto z Salt Lake City, gdzie po zaciętej końcówce pokonali Jazz 93:89. Bulls z bilansem 30-20 zajmują czwarte miejsce w konferencji. Z kolei San Antonio Sprus liderują na zachodzie z bilansem 40-12.