NBA: Czas na derby Nowego Jorku!


Brooklyn Nets kontra New York Knicks. Zaległy mecz NBA budzi ogromne emocje. Miało być rozegrane 1 listopada, ale ze względu na huragan, jaki nawiedził Nowy Jork został przełożony. W nocy z poniedziałku na wtorek rozpocznie się pojedynek, którego faworytami są Knicks, ale grają na wyjeździe, a Nets w tym sezonie mają bilans 6-1 we własnej hali.

Nets przeprowadzili się na Brooklyn latem. Nowa hala, nowe stroje, kilku nowych zawodników i stworzoną nową markę. Nets to nie są już chłopcy z gorszego New Jersey. To mężczyźni, którzy zamierzają bić się mistrzostwo NBA. Nic więc dziwnego, że władze ligi zaplanowały derby Nowego Jorku na początek sezonu.

Po znakomitym początku sezonu Knicks nie zajmują już 1. miejsca w konferencji Wschodniej. Liderami są Miami Heat z bilansem 10-3. Knicks zajmują drugie miejsce (bilans 9-3), a następni są właśnie Nets z bilansem 8-4. 

Zespół z Brooklynu ma bilans we własnej hali 6-1 i wiele by dał by powtórzyć lub polepszyć osiągnięcie z sezonu 2002/03, kiedy to wygrali 18 z pierwszych 19 meczów przed własną publicznością.

Obie drużyny grały dzień wcześniej. Nets pokonali Portland Trail Blazers 98:85, a Knicks odprawili Detroit Pistons 121:100.

Kibice w Nowym Jorku od lat z wyrozumiałością i pobłażaniem patrzyli na fanów Nets nawet kiedy ekipa z New Jersey grała w finale NBA. To oni żyli w przekonaniu, że ich drużyna to wielcy i legendarni New York Knicks, a Nets... Teraz się to zmienia. Brooklyn Nets tworzy markę, którą firmuje nazwiskiem Jay Z i Byonce oraz wielu innych celebrytów. Pierwszy raz kibice będą musieli się opowiedzieć za którąś z drużyn, a jeśli Nets wygrają, to będzie poważny sygnał dla Knicks, że rośnie w siłę ekipa, która może pokrzyżować ich plany.

Spotkanie na Brooklynie będzie szczególne dla Carmelo Anthony'ego. Jeden z najlepszych strzelców NBA dorastał w tej dzielnicy. - Wrócić do domu, na stare śmieci, zagrać tam pierwszy mecz NBA, to wyjątkowy moment - przyznaje. Melo w ostatnich trzech wyjazdowych spotkaniach z Nets ma średnią punktów 31,7.

Dużym znakiem zapytania jest postawa Derona Williamsa. Rozgrywający Nets zaliczył przeciwko Blazers 15 punktów i 12 asyst oraz trzy przechwyty, ale wciąż nie może dla siebie znaleźć właściwego rytmu. Wciąż nie jest w formie z poprzedniego sezonu. Zdobywa co prawda blisko 17 punktów na mecz, ale trafia zaledwie 40% rzutów z gry i 27% z dystansu. Kibice Nets pamiętają jednak, że przeciwko Knicks Williams często błyszczał. Jego średnie z ostatnich dziewięciu meczów to 22,8 punktu wliczając w to pojedynek z 20 lutego, kiedy Nets wygrali z Knicks na wyjeździe 100:92, a D-Will zdobył 38 punktów.

Nasz typ: Brooklyn Nets 1,95. Kurs na New York Knicks wynosi 1,88.

W poniedziałkową noc ciekawie zapowiada się też pojedynek lidera z wiceliderem dywizji Centralnej, czyli Milwaukee Bucks kontra Chicago Bulls. Co ciekawe to właśnie Bucks są liderami dywizji i z bilansem 6-5 zajmują 5. miejsce w Konferencji. Byki mają tylko jedną porażkę więcej (6-6) i jeśli wygrają to zrównają się osiągnięciami. Warto jednak pamiętać, że Bulls cały czas muszą sobie radzić bez wracającego powoli do zdrowia po poważnej kontuzji Derricka Rose'a.

Obie drużyny spotkały się już raz w tym sezonie, a było zaledwie 2 dni temu - w sobotę. Bulls wygrali w Milwaukee 93:86, a ich najlepszymi zawodnikami okazali się Carlos Boozer, który zaliczył imponujące "double-double". Do 22 punktów dołożył 19 zbiórek. 22 oczka" dodał weteran Richard Hamilton. W szeregach Bucks najwięcej punktów zdobył Brandon Jennings - 23.

Spotkanie Bulls - Bucks rozegrane zostanie w Chicago, ale wbrew pozorom własna hala nie jest wielkim atutem Byków. Mają w niej bilans 3-3. Bucks wygrali natomiast trzy pięciu meczów wyjazdowych. Czy uda im się to kolejny raz?

Nasz typ: Chicago Bulls 1,50. Kurs na Milwaukee Bucks wynosi 2,63.