NBA: Drugi mecz w Indianapolis


Miami Heat prowadzą w serii z Indianą Pacers 2-1. Kolejne starcie odbędzie się w Bankers Life Fieldhouse. Pacers nie są już niepokonani we własnej piaskownicy, co nieco może osłabić ich pozycję przed starciem numer cztery. Jednak Frank Vogel doskonale wie, czego potrzebuje od swoich podopiecznych, aby nie powtórzył się scenariusz ze spotkania numer trzy.

Szczególnie dobrze w ostatnim meczu wyglądał LeBron James, który pojedynek z Paulem Georgem przeniósł z obwodu bliżej kosza – wykorzystując swoje warunki fizyczne. Aż siedem z ośmiu trafionych rzutów, LBJ oddał niemal pod koszem przepychając się plecami. Pacers nie chcieli pomagać George’owi, bowiem obawiali się, że James odda piłkę na obwód i w ten sposób pozwoli rozwinąć skrzydła strzelcom Heat.

70 punktów Żaru w pierwszej połowie to rekord organizacji w play-offach. Trener Erik Spoelstra nie ma wątpliwości, że postawa Jamesa była kluczem do tak świetnej dyspozycji drużyny. - Chcieliśmy, aby to zaczęło w końcu działać, abyśmy mogli jeszcze agresywniej atakować. Naszym celem było więcej gry w pomalowanym. LeBron właśnie na tym był skupiony - mówi Spo.

Pod koszem goście zdobyli aż 52 punkty, przy zaledwie 36 Pacers. - Trener i koledzy z drużyny pozwolili mi grać w ten sposób. Mogłem wywrzeć większą presję na defensywie rywala - mówi James. W Indianie zdają sobie sprawę, że przed meczem numer cztery potrzebują usprawnień, aby zminimalizować efekty gry Jamesa blisko kosza. Ciekawe, co jeszcze Erik Spoelstra ma w zanadrzu.

Teraz czas, aby którymś z pionków na szachownicy poruszył Frank Vogel. Trener Pacers musi uruchomić Roy’a Hibberta, który znalazł się w trudnym położeniu. Center zdaje sobie sprawę, że George potrzebuje pomocy w grze jeden na jednego z Jamesem, może zatem uda się Pacers dokonać zmian, które nie wpłynął znacząco na jakość ich obrony i będą jednocześnie skuteczne w ograniczaniu MVP sezonu regularnego.

- Oczywiście nie będziemy go podwajać za każdym razem, ale musimy zrobić wszystko, aby wybić go z rytmu gry – mówi Vogel. Czwarty mecz serii może być kluczowy, bo jeżeli Heat zdołają odnieść zwycięstwo, powrócą na Florydę mając ułatwione zadanie. Czekają nas zatem jeszcze co najmniej dwa mecze, maksymalnie cztery.

Heat wygrali 23 z ostatnich 24 meczów na wyjeździe, co jest absolutnie wyjątkowym osiągnięciem. Jeżeli w kolejnym meczu wygrają z przewagę co najmniej 10 punktów, będą pierwszym zespołem w NBA, który w play-offach odniósł na wyjeździe pięć zwycięstw z rzędu z dwucyfrową przewagą.

Mecz Indiana Pacers – Miami Heat odbędzie się w nocy z wtorku na środę o 2:30.

Nasz typ: Miami Heat, 1,70. Kurs na Pacers wynosi 2,18.