NBA: Drugie starcie na wschodzie


Pierwszym mecz play-offów pomiędzy Miami Heat  i Indianą Pacers był świetnym koszykarskim widowiskiem. Mistrzowie z poprzedniego roku pokonali gości z Indianapolis dopiero po dogrywce, którą wcześniej wielkim rzutem zapewnił Pacers Paul George – wschodząca gwiazda NBA i jeden z najlepszych obrońców.

Już w dogrywce błyszczał LeBron James, który przy stanie 102:101 dla Pacers, na 2 sekundy przed końcem meczu wykorzystał nieuwagę George’a i trafił spod kosza wraz z końcową syrena, zapewniają Heat zwycięstwo i prowadzenie 1-0 w serii finałów na wschodzie.

W kolejnym meczu powinniśmy zobaczyć jeszcze więcej pojedynków Davida Westa i Roy’a Hibberta (Pacers) z LeBronem Jamesem i Chrisem Boshem (Heat). Trener ekipy z Indiany – przyznał, że w końcówce meczu numer jeden popełnił błąd, gdy zamiast Hibberta – jednego z najlepszych defensorów w NBA – na parkiecie znalazł się rezerwowy Tyler Hansbrough.

Roy miał do siebie pretensje o to, że się nie odezwał i nie poprosił trenera, aby ten pozwolił mu wejść na parkiet. Jednak analizując tę akcję, można spostrzec, że obecność środkowego wcale nie musiałaby odmienić losów tego starcia. Miami Heat świetnie wyegzekwowali zagrywkę, robiąc miejsce dla LeBrona, a ten wykorzystał błąd rywala.

Przed meczem numer dwa, sztab trenerski Pacers postara się dokładniej przewidzieć, co rywal chce w danym posiadaniu zagrać i tym samym wybronić się przed skutkami. Pacers podczas sezonu regularnego mieli najlepszą obronę w NBA. Heat również spisywali się świetnie, do tego paraliżując rywali w ataku, dzięki grze Jamesa jako rozgrywającego.

Drużyna z Indiany będzie chciała wyrwać ten jeden mecz za wszelką cenę. Wtedy wracaliby do siebie starając się objąć prowadzenie, a nie próbując wyrównać stan serii. Rzadko kiedy drużyny przegrywające w finale 2-0, wracały do walki. Jednak ekipa Franka Vogela nie ma wątpliwości, co do tego, że Heat da się pokonać. Trzeba tylko zagrać jak kolektyw.

- Po meczu numer jeden nasze poczucie pewności wzrosło. Wierzymy, że możemy ich pokonać – mówił trener Pacers. Gospodarze tego spotkania będą starali się przede wszystkim zdyskredytować rywala w obronie, bo to jego najmocniejszy punkt. Z kolei ekipa z Indiany musi przyśpieszyć grę, bowiem w ataku pozycyjnym nie potrafią wykreować niczego konkretnego.

Mecz Miami Heat – Indiana Pacers odbędzie się w nocy z piątku na sobotę o 2:30

Nasz typ: Miami Heat, 1,28, Kurs na Pacers wynosi 3,75.