NBA: Finałowe deja vu


Finałowa para tegorocznego sezonu NBA jest identyczna jak w sezonie 2012/13. Znów o główne trofeum w najlepszej koszykarskiej lidze na świecie zagrają San Antonio Spurs i Miami Heat.

Obstawiaj finały NBA!

Pierwsze z co najmniej czterech, a być może nawet siedmiu finałowych spotkań odbędzie się w nocy z czwartku na piątek (czasu polskiego) w San Antonio. Hala Spurs będzie także areną meczu nr 2. Później rywalizacja na dwa mecze przeniesie się do Miami. Kolejne mecze odbywać się będą ewentualnie w systemie San Antonio – Miami – San Antonio. To wszystko efekt wyższego rozstawienia „Ostróg” po fazie zasadniczej sezonu. Ewentualny kluczowy mecz nr 7 przed własną publicznością może być atutem nie do pogardzenia i wartością samą w sobie.

W zeszłym sezonie układ był jednak dokładnie taki sam – to San Antonio uchodziło za faworyta, ponieważ miało w garści atut wyższego rozstawienia. Goście z Florydy aż trzy razy złamali jednak przeciwników w ich własnej hali, w tym także w kluczowym meczu nr 7. Wspaniały popis LeBrona Jamesa (37 pkt i 12 zbiórek) dał jego drużynie drugi mistrzowski tytuł z rzędu. LeBron jest także faworytem do nagrody dla MVP playoffów 13/14 – kurs 2.30.

 

Najbardziej pokrzyżować plany Miami może Tim Duncan – weteran NBA, który ma w dorobku już cztery mistrzostwa w latach 1999, 2003 i 2005. Lider i żywa legenda Spurs chce na zakończenie swojej barwnej kariery wrócić na tron. Jego forma w meczach półfinałowych każe twierdzić, że to całkiem możliwe. To właśnie Duncan był ojcem zwycięstwa w ostatnim meczu rywalizacji w finale Konferencji Zachodniej z Oklahomą. Jeśli to jemu przypadnie nagroda dla najbardziej wartościowego zawodnika finałów – wówczas trafimy kurs 3.25.

Jednakowoż problemem „Ostróg” może być uraz innego bardzo doświadczonego zawodnika – Tony Parkera. Rozgrywający nabawił się urazu kostki, co wywołało spore zaniepokojenie wśród kibiców ekipy z Teksasu. - Podszedł do mnie kulejąc i powiedział, że nie może grać - powiedział Gregg Popovich, trener drużyny z San Antonio. Francuz średnio notuje w fazie play-off 17,2 pkt na mecz, co pokazuje jak ważną jest postacią w swoim zespole. Duncan i spółka odgrażają się, że wciąż pamiętają gorzki smak porażki sprzed roku i zrobią wszystko by przerwać mistrzowską hegemonię „Żaru”. Na Florydzie panują jednak odmienne nastroje – wszyscy czekają na swoisty koszykarski hat-trick LeBrona i spółki. Te finały po prostu nie mogą być nudne!