NBA: Gortat i Suns grają z Lakers


Marcin Gortat w ostatnich pięciu meczach przeciwko Los Angeles Lakers miał średnią 19,2 punktu oraz 13,6 zbiórki. To imponujące statystyki. W Mieście Aniołów nie było jednak wtedy Dwighta Howarda. Po tym jak Polak został oddany do Phoenix z Orlando zmierzył się ze swoim byłym kolegą dwukrotnie. W rywalizacji z "Supermanem" Gortat w dwóch meczach uzyskiwał średnie: 8 punktów i 6,5 zbiórki. W odpowiedzi Howard miał 26 punktów i 15,5 zbiórki na mecz.

Teraz najlepszy środkowy w NBA gra w Lakers i zrobi wszystko, aby statystyki Polaka nie były tak imponujące, jak z wcześniejszych pojedynków z Jeziorowcami. Poza tym w Phoenix nie ma już Steve'a Nasha, któremu Gortat zawdzięcza wiele świetnych podań. Nash przeniósł się do Lakers, ale w spotkaniu z Suns nie wystąpi z powodu kontuzji.

Słońca są inną drużyną, niż przed rokiem. Nasha i Granta Hilla zastąpili młodzi. Rozgrywający Goran Dragić i skrzydłowy Michael Beasley. To właśnie przewagi na pozycji numer jeden powinni szukać Suns w tym spotkaniu. Kontuzjowani są Nash i Steve Blake, ale nawet jakby grali, to i tak Dragić próbowałby wykorzystać nad nimi swoją szybkość. 

Lakers zaczęli sezon od bilansu 0-3, a następnie 1-4 po czym zwolnili trenera Mike'a Browna. Nowy szkoleniowiec Mike D'Antoni zadebiutuje na ławce najprawdopodobniej dopiero w niedzielę. Niedawno przeszedł poważną operację kolana i powoli wraca do zdrowia. D'Antoni, który był też kiedyś trenerem Phoenix Suns, stawiał na atak - na szybkie i często dzięki temu widowiskowe akcje. Bez Browna Lakers skupili się na wykorzystywaniu umiejętności indywidualnych swoich zawodników. Największym zagrożeniem dla Słońc będą oczywiście Howard i Kobe Bryant, który w ostatnich trzech meczach w Los Angeles przeciwko Suns rzucał średnio 42 punkty.

Nasz typ: Los Angeles Lakers 1,18. Kurs na Phoenix Suns wynosi 5,00.

Jeśli ktoś dwa tygodnie temu nazwałby mecz Memphis Grizzlies - New York Knicks "spotkaniem na szczycie", nikt nie potraktowałby go poważnie. Tymczasem są to w tej chwili drużyny z najlepszym bilansem w NBA. Knicks są jedynym niepokonanym zespołem w lidze - bilans 6-0. Takiego początku sezonu nie mieli od sezonu 1993/94, kiedy to awansowali do wielkiego finału NBA. 

Dzień przed pojedynkiem w Memphis pokonali znakomitych San Antonio Spurs. Knicks przegrywali już 77:89 na siedem minut przed końcem czwartej kwarty, ale trzy rzuty z dystansu Jasona Kidda i skuteczne akcje Raymonda Feltona i J.R. Smitha sprawiły, że nowojorczycy objęli prowadzenie, którego już nie oddali.

Słabszy występ zaliczył Carmelo Anthony. Lider Knicks trafił zaledwie trzy z 12 rzutów i nie przekroczył nawet bariery 10 punktów. Mógł jednak liczyć na Feltona (25 punktów) i Smitha (17 punktów).

Grizzlies zaś jedyny mecz przegrali z Los Angeles Clippers 92:101. Potem rozbili jednak między innymi Miami Heat 104:86. Potrafili też pokonać na wyjeździe Oklahoma City Thunder 107:97. Dzięki temu zajmują 1. miejsce na Zachodzie z bilansem 6-1.

Wygrana Grizzlies z Heat była ich 14 zwycięstwem we własnej hali w sezonie zasadniczym. Knicks, aby przedłużyć swoją serię będą musieli przerwać passę gospodarzy.

Początek spotkania Grizzlies - Knicks w nocy z piątku na sobotę o godzinie 3:30. Transmisja w Canal+ Sport.

Nasz typ: Memphis Grizzlies 1,44. Kurs na New York Knicks wynosi 2,85.