NBA: Grizzlies zatrzymają Heat?


Seria ekipy z South Beach trwa już 12 spotkań. Memphis Grizzlies dostaną szansę, aby zatrzymać LeBrona Jamesa i spółkę, jednak będą musieli zrobić to na wyjeździe. Niemniej zarówno Grizzlies, jak i Heat – na tym etapie sezonu grają naprawdę dobrą koszykówkę i o ile Heat są faworytem do mistrzostwa, tak Grizzlies mogą być na zachodzie czarnym koniem, który postraszy zarówno San Antonio Spurs, jak i Oklahomę City Thunder.

W międzyczasie LeBron James nadal prezentuje się, jak zawodnik z innej planety. Luty był prawdopodobnie jego najlepszym miesiącem w karierze, bez wątpienia w tym sezonie. Choć walka o nagrodę MVP pomiędzy nim i Kevinem Durantem nie jest rozstrzygnięta, to na tym etapie rozgrywek 2012/2013 znacznie większe szanse daje się liderowi Miami Heat.

Rekord ekipy z Florydy to 14 zwycięstw z rzędu w sezonie 2004/2005. Zatem Heat są bardzo blisko poprawienia tego osiągnięcia. Z kolei Memphis Grizzlies wygrywali osiem razy z rzędu, czym wyrównali rekord swojej organizacji. Podobnej rzeczy dokonali w sezonie 2004. W ostatnim meczu Niedźwiedzie zanotowały powrót z 25-punktowego deficytu i wygrały ważne spotkanie z Dallas Mavericks na własnym parkiecie.

Co ciekawe – Grizzlies są jedynym zespołem w NBA, któremu udało się zatrzymać Heat  na skuteczności poniżej 40% z gry. Miało to miejsce 11 listopada zeszłego roku, gdy wygrali z ekipą Żaru 104:86. Czeka ich sporo pracy, jeśli będą chcieli powtórzyć to osiągnięcie w kolejnym starciu z mistrzami NBA.

Odkąd LeBron James gra dla Heat, zespoły te stoczyły ze sobą cztery starcia i trzykrotnie lepsze były Niedźwiadki. Dla zespołu Erika Spoelstry, Memphis Grizzlies są jednym z najmniej wygodnych rywali. Istnieje jednak bardzo mała szansa na to, że spotkają się w finale NBA. Niemniej gdyby doszło do takiej sytuacji, Heat musieliby znaleźć odpowiedź na to, jak zaskoczyć rywala z Memphis.

Grizzlies grają świetną defensywę od początku sezonu. Mieli załamanie formy, które kosztowały ich kilka miejsc w konferencji zachodniej, ale powoli wracają. Aktualnie z bilansem 38-18 zajmują czwarte miejsce i są na tej pozycji w miarę bezpieczni. Miami Heat również nie muszą się martwić rywalami. Z bilansem 41 wygranych i 14 porażek prowadzą na wschodzie i nic nie  wskazuje na to, jakoby przed zakończeniem sezonu regularnego mieli je stracić.

Mecz Miami Heat – Memphis Grizzlies odbędzie się w nocy z piątku na sobotę o 2:00

Nasz typ: Miami Heat, 1,23. Kurs na Grizzlies wynosi 4,27.

Kolejnej nocy ciężkie starcie czeka Marcina Gortata, którego Phoenix Suns zmierzą się z Atlantą Hawks. W zespole Jastrzębi świetną dyspozycję udowadnia ostatnio środkowy Al Horford, zeszłoroczny All-Star. Dla ekipy z Arizony będzie to pod względem bezpośrednich pojedynków – bardzo trudne starcie.

Suns mimo tego, że zagrają na własnym parkiecie, nie mogą czuć się bezpiecznie, bowiem Hawks wygrali pięć poprzednich starć na wyjeździe. Słońca w US Airways Center do tej pory przegrywały 15 razy, nie jest to zatem twierdza.

Podczas ostatnich siedmiu spotkań Horford notował średnio 25,4 punktu, 12,4 zbiórki i rzucał fenomenalne 68% z gry. Są to zatem liczby, które zmuszają trenerów przeciwnej drużyny do przygotowania specjalnej taktyki na wszelki wypadek. Marcin Gortat powinien się do tego spotkania przygotować wyjątkowo dobrze. Polak ostatnio miewał spore problemy w bezpośrednich starciach.

Hawks z bilansem 33-23 zajmują czwarte miejsce na wschodzie. Suns w końcu udało się dobić do 20 zwycięstw, ale mają także 39 porażek, dlatego nadal są najgorszą ekipą zachodu, dzieląc ten sam bilans z Sacramento Kings i New Orleans Hornets.

Nasz typ: Atlanta Hawks, 1,51. Kurs na Suns wynosi 2,60.