NBA: Howard wraca do Orlando


Dwight Howard – jeden z najlepszych środkowych NBA, kolejnej nocy zmierzy się z wyjątkowym rywalem. Po kilku miesiącach nieobecności w Orlando, zawodnik powraca na Florydę, aby razem z Los Angeles Lakers kontynuować wielki pościg za playoffami. Jeziorowcy znajdują się w o wiele lepszej sytuacji niż Magicy, którym od początku sezonu nie dawało się szans na awans do fazy rozgrywek posezonowych.

Nadal jednak Lakers muszą być bardzo ostrożni, bowiem nie mogą sobie pozwolić na porażki, znajdując się w takiej sytuacji. Utah Jazz wygrali swój ostatni mecz i mają taki sam bilans, co Lakers. Obie ekipy znajdują się na ósmym miejscu w konferencji wschodniej i wszystko wskazuje na to, że walka między nimi potrwa do samego końca sezonu regularnego.

Dla ekipy z LA mecz przeciwko Orlando Magic będzie po prostu kolejnym starciem. Jednak dla centra – Dwighta Howard to coś zupełnie wyjątkowego. Środkowy spędził na Florydzie osiem lat, budując swoją markę, zdobywając fanów i pomagając Magic awansować do finałów NBA. Niestety zespół nie był w stanie tej szansy wykorzystać, bowiem lepsi okazali się… Los Angeles Lakers. Wówczas z Howardem w Orlando grał jeszcze Marcin Gortat.

Podczas letniego okienka transferowego przed sezonem 2012/2013, Generalny Menadżer Magic postanowił zakończyć dramat związany z Howardem i wytransferował zawodnika do Miasta Aniołów, sakazując Magic na lata przebudowy. W Orlando nie potrafili Howardowi wybaczyć tego, w jaki sposób opuścił ich ukochany zespół. Fani wychodząc na ulice miasta palili jego koszulki, dokładnie tak samo, jak było w Cleveland, gdy odchodził LeBron James.

Teraz Howard wraca i będzie musiał się zmierzyć z dobrze w tym sezonie radzącym sobie Nikola Vucevicem, który trafił do Magic w tej samej wymianie, w której z zespołu odszedł Dwight. Center Lakers ma jednak nadzieję, że reakcja fanów w Amway Center, nie odbije się bezpośrednio na jego grze. Howard w jednym z ostatnich wywiadów przyznał, że nie oczekuje owacji na stojąco.

Takie mecze, jak ten z Orlando, są dla Jeziorowców niezwykle ważne, bowiem dają możliwość odniesienia w miarę łatwego zwycięstwa. Nikt jednak nigdy nie powiedział, że w NBA tak łatwo o sukces, dlatego Mike D’Antoni i jego podopieczni muszą mieć głowę na karku.

Ostatnio w wielkiej formie jest Kobe Bryant, który wielokrotnie samodzielnie starał się przywrócić Lakers na drogę zwycięstwa. Robił to skutecznie w kilku przypadkach.

Mecz Orlando Magic – Los Angeles Lakers odbędzie się o północy z wtorku na środę.

Nasz typ: Los Angeles Lakers, 1,25. Kurs na Magic wynosi 4,05.

Drugą godną uwagi rywalizacją tej nocy będzie starcie Atlanty Hawks z Miami Heat. Ekipa z Florydy odniosła już 18 zwycięstw z rzędu i wszystko wskazuje na to, że nie ma w lidze rywala, który potrafiłby ich zatrzymać. W ostatnim meczu Żar na własnym parkiecie pokonał Indianę Pacers, który pozostawała do tej pory jedynym zespołem w NBA, który wcześniej nie przegrał z Heat.

Tymczasem w Atlancie panują dość ponure nastroje. Zespół zbliża się do playoffów powolnym krokiem i jeżeli nie zmieni podejścia, może w mgnieniu oka znaleźć się na ósmym miejscu, co skaże ich na grę w pierwszej rundzie przeciwko Heat.

Josh Smith – gwiazda Jastrzębi, w ostatnim wywiadzie mówił o tym, że Atlanta jest jednym z najgorszych miast w USA, pod względem sportu oraz rekreacji. To z pewnością nie świadczy dobrze o Hawks, którzy po prostu nie wzbudzają zainteresowania wśród lokalnych fanów koszykówki.

Z ostatnich 10 spotkań, Hawks wygrali 5 i nie potrafią odnaleźć formy, która zapewniłaby im możliwość regularnej i skutecznej walki z największymi NBA. Dlatego też w rywalizacji z Heat nie daje się im za dużo szans. Ekipy zagrają w hali Miami Heat.

Nasz typ: Miami Heat, 1,15. Kurs na Hawks 5,65.