NBA: Ile potrwa seria Lakers?


Jeziorowcy wygrali dwa ostatnie mecze i ich kolejnym rywalem będą Szerszenie z Nowego Orleanu. W Los Angeles nastroje się poprawiły. Dwight Howard mówi o chęci współpracy i rzekomo znalazł już wspólny język z Kobe Bryantem. Chemia w zespole wielokrotnych mistrzów NBA do tej pory stała na bardzo niskim poziomie. Tymczasem w Nowym Orleanie, ekipa Hornets rozumie się coraz lepiej. Zespół wyszedł z dołka, w jakim był na początku sezonu i zaczął odrabiać starty.

Na walkę o playoffy wydaje się być dla Hornets za późno. Jednak zespół ma wystarczająco dobre podstawy, aby patrzeć w przyszłość z wielkimi nadziejami. Trzon drużyny prawdopodobnie zostanie oparty o rzucającego obrońcę Erica Gordona, pod koszem natomiast karty będzie rozdawał Anthony Davis, który został określony kolejnym Timem Duncanem.

Lakers starają się na tym etapie sezonu wyciągnąć więcej z Kobego Bryanta, jako gracza kreującego grę i więcej ze Steve’a Nasha, jako strzelca. Natura nie znosi próżni, dlatego 28 asyst Bryanta w dwóch ostatnich meczach było rezultatem, którego bardziej spodziewalibyśmy się po Nashu. Black Mamba poczuł się jednak w obowiązku poprowadzenie swojej drużyny na tym etapie sezonu i nikomu w szatni Jeziorowców to nie przeszkadza.

Trener Mike D’Antoni prawdopodobnie będzie dalej pracował na tym schemacie z Pau’em Gasolem na ławce rezerwowych. W takim ustawieniu zespół z Miasta Aniołów prezentował się znacznie lepiej niż na początku sezonu. Świetnie było to widać wygranej przeciwko Thunder, gdzie cała machina Lakers zadziałała dokładnie tak, jak chciał tego trener i zawodnicy. 

Aktualnie zespół z Los Angeles znajduje się na 10 miejscu w konferencji zachodniej i z bilansem 19-25 goni Portland Trail Blazers. New Orleans Hornets w ogonie zachodu biją się z Phoenix Suns. Szerszenie, które po sezonie 2012/2013 będą Pelikanami, mają bilans 15-29 i z ostatnich 10 spotkań wygrali aż 6. Do lepszej gry zmotywował zespół powrót lidera Erica Gordona.

Lakers wygrali z Hornets osiem razy z rzędu, w tym sześć razy na własnym parkiecie. Tym razem również zagrają w Staples Center. Szerszenie mają teraz serię meczów na wyjeździe, co stanowi dla nich jedno z największych wyzwań w tym sezonie. Spotkania poza własną halą nigdy nie są gościom na rękę, tym bardziej gdy walczy się o wyjście z ostatniego miejsca w konferencji. 

Ciekawy pojedynek nastąpi pomiędzy Pau’em Gasolem i Ryan’em Andersonem z New Orleans Hornets. Zawodnik Szerszeni dobrą formą wzbudził spore zainteresowanie zespołów i wcześniej pojawiały się pogłoski o oddaniu Gasola do Nowego Orleanu właśnie za Andersona. 

Mecz Los Angeles LakersNew Orleans Hornets odbędzie się w nocy z wtorku na środę o 4:30.

Nasz typ: Los Angeles Lakers 1,34. Kurs na Hornets wynosi 3,60.

Kolejne ciekawe starcie, to mecz Cleveland Cavaliers z Golden State Warriors. Wojownicy w ostatnim meczu na wyjeździe pokonali Toronto Raptors. W kolejnym spotkaniu zmierzą się z Kawalerzystami, którzy również okazali się lepsi od ekipy z Kanady w ostatnim meczu. Kyrie Irving trafił za trzy, zapewniając swojemu zespołowi wygraną. 

Pojedynek pomiędzy Irvingem i Currym będzie wisienką na torcie tego starcia. Obaj gracze to perspektywiczni młodzi rozgrywający, którzy mogą w NBA osiągnąć naprawdę wiele. Irving został wybrany do Meczu Gwiazd jako rezerwowy wschodniej konferencji. Natomiast Curry musiał obejść się smakiem, bowiem trenerzy pominęli go przy selekcji graczy na ławkę zachodu.

Curry bez wątpienia będzie miał w tym sezonie wiele do udowodnienia, jeżeli chce pokazać, że został popełniony ogromny błąd. Starcie z Cavaliers będzie na to bardzo dobra okazją. 

Tymczasem do gry dla Warriors powrócił center Andrew Bogut. Australijczyk przez problemy z kostką opuścił 36 spotkań tego sezonu. Ekipa Wojowników z bilansem 27-17 znajduje się w czołówce zachodu, z kolei Cavaliers wygrali 13 spotkań, przegrywając aż 32 i są na 13 miejscu we wschodniej konferencji. Nic nie wskazuje jakoby mieli liczyć się w walce o playoffy.