NBA: Jak Lakers zagrają bez Kobego?


Przed ekipą z Miasta Aniołów spore wyzwanie. Już dziś zmierzą się z San Antonio Spurs na parkiecie rywala w pierwszym meczu play-offów. Niestety fani Jeziorowców nie dostaną szansy, aby podziwiać w akcji Kobego Bryanta. Zawodnik Lakers zerwał ścięgno Achillesa w jednym z ostatnich meczów sezonu regularnego i będzie pauzował do końca play-offów.

San Antonio Spurs w ostatnich meczach prezentowali się z pewnością nie tak, jakby tego chcieli. Ostrogi odzyskały już Tony’ego Parkera, który ma być główną ofensywną bronią Gregga Popovicha w serii z Lakers. Pod koszem tymczasem, karty będą rozdawali Tiago Splitter i Tim Duncan. Dwójka znalazła w tym roku wspólny język i ich współpraca przyniosła ekipa z Teksasu już wiele dobrego. Dla Brazylijczyka te play-offy będą szczególnie ważne, ponieważ kończy mu się kontrakt.

Tim Duncan jest z kolei jednym z kandydatów do nagrody dla najlepszego obrońcy sezonu regularnego. Weteran Ostróg od zawsze uchodził za przyzwoitego defensora, ale nigdy wcześniej nie otrzymał tego wyróżnienia. W minionych rozgrywkach zasadniczych, pod nieobecność Manu Ginobiliego oraz Tony’ego Parkera, jego postawa po obu stronach parkietu wielokrotnie była kluczowa dla losów spotkania. Pop bardzo na niego liczy w serii z Lakers.

Splitter i Duncan zmierzą się w bezpośrednim pojedynku z Dwightem Howardem oraz Pau’em Gasolem. Ta dwójka rozpoczęła współpracę dopiero niedawno, bowiem wcześniej trudno im było na parkiecie nawiązać jakikolwiek kontakt. Mike D’Antoni w końcu zdołał przypisać im odpowiednie role. Hiszpański skrzydłowy miał świetnie zakończenie sezonu regularnego, notując bardzo przyzwoite statystyki. Natomiast Howard w drugiej połowie sezonu przypomina gracza, który 3-krotnie był wybierany najlepszym obrońcą NBA.

Nie wiadomo, czy to gry dla Spurs powróci Manu Ginobili. Argentyńczyk ma problemy z mięśniem uda i zespół na razie nie zdecydował, kiedy weteran będzie zdolny do wznowienia ćwiczeń i konsekwentnie powrotu na parkiet. Ginobili przyznał, że nie będzie mu w tej serii brakowało Kobego Bryanta. Black Mamba Argentyńczyka wcześniej określiła jako jednego z najlepszych rywali, z jakim przyszło mu się mierzyć.

Spurs z 10 ostatnich spotkań sezonu zasadniczego przegrali aż 7, co jest alarmujące. Lakers z kolei wygrali pięć z rzędu i nawet bez Kobego wyglądali całkiem nieźle. Nie wiadomo kiedy powróci Steve Nash. Rozgrywający Jeziorowców nie chciał składać żadnych obietnic, ale istnieje szansa, że zobaczymy go już w pierwszym meczu serii.

Lakers czekają także na skrzydłowego Jordana Hilla. Ten kilka miesięcy temu doznał kontuzji biodra i miał już nie wrócić do gry. Ostatnio jednak zauważył postęp w rehabilitacjach i nie wykluczył, że zagra przeciwko Spurs.

Mecz San Antonio Spurs – Los Angeles Lakers odbędzie się w niedzielę o 21:30.

Nasz typ: San Antonio Spurs, 1,18. Kurs na Lakers 5,00.

W nocy z niedzieli na poniedziałek play-offy rozpocznie Oklahoma City Thunder. Mistrzowie zachodu wyszli z pierwszego miejsca ze swojej konferencji i zmierzą się z Houston Rockets, którzy po porażce z Lakers w ostatnim meczu zajęli ósme miejsce.

James Harden rozpocznie play-offy dokładnie w tym samym miejscu, co rok temu, ale w innym trykocie. Lider Rakiet zmierzy się ze swoimi byłymi kolegami z drużyny. Trener OKC wiele razy powtarzał, że jego podopieczni nie mogą lekceważyć wpływu, jaki James ma na drużynę z Houston. W tym roku wielokrotnie udowadniał, że zasłużył na szansę.

Eksperci nie mają wątpliwości, że w tej serii faworytem jest drużyna z Oklahomy. Kevin Durant i Russell Westbrook napełnienie doświadczeniami sprzed roku, gdy przegrali finał w pięciu meczach z Miami Heat, w tym sezonie jeszcze raz spróbują swoich sił.

Nasz typ: Oklahoma City Thunder, 1,14. Kurs na Rockets wynosi 5,90.