NBA: Jastrzębie wracają do Indiany


Seria Atlanty Hawks z Indianą Pacers nieoczekiwanie stała się naprawdę ciekawa. Po dwóch meczach w Indianapolis, gdzie Pacers nie mieli większych problemów z Jastrzębiami, rywalizacja przeniosła się do Atlanty, gdzie gospodarze nie pozostawili szans swojemu rywalowi. Trener Pacers zdaje sobie sprawę, że zwycięstwo w piątym meczu serii jest kluczowe dla losów tego pojedynku.

Po dwóch meczach w Philips Arena, Hawks czują się znacznie lepiej i zyskali większą pewność siebie. Po dwóch pierwszych meczach,w  których Pacers nie pozostawili rywalowi szans, wszystko wskazywało na to, że ekipa z Indianapolis poradzi sobie z rywalem w miarę szybko i przystąpi do kolejnej rundy w miarę wypoczęta. Tak się jednak nie stanie.

Pacers muszą uważać, bowiem w Atlancie są przekonani, że jeżeli powtórzą to, co zaprezentowali w dwóch poprzednich meczach, są w stanie pokonać rywala w jego własnej piaskownicy. Podczas ostatnich treningów Hawks, Jeff Teague i Josh Smith zorganizowali między sobą turniej rzutów  za trzy. Atmosfera w zespole jest naprawdę dobra i nie ma wątpliwości, że w takich warunkach drużyna może sprawić Pacers mnóstwo problemów.

Odkąd Hawks przenieśli się do Altanty w 1968, ich bilans w play-offach wynosi 21-84. W przekroju tylu lat, wygrali tylko dwie serie. Co jeszcze ciekawsze – w ostatnich dwóch dekadach tylko dwa razy wygrywali na parkiecie rywala. Według ekspertów, ekipa Jastrzębi w fazie rozgrywek posezonowych jest jak Dr Jekyll i Mr Hyde.

Trener Larry Drew jest zadowolony ze swojej drużyny, ale zdaje sobie sprawę, że największy sprawdzian, dopiero przed nimi. Zwycięstwo w Indianapolis ułatwiłoby życie wszystkim w Atlancie. Niedawno przedstawiono ranking, z którego wynika, że baza fanów w tym mieście, jest najgorsza w obrębie całych Stanów Zjednoczonych. To nie świadczy o niczym dobrym.

Pacers przegrali 13 ostatnich spotkań w Atlancie, ale na własnym parkiecie od początku sezonu regularnego radzili sobie bardzo dobrze. – Wiedzieliśmy, że to będzie trudna seria – mówi rozgrywający zespołu z Indiany – George Hill. – Zdawaliśmy sobie sprawę, że nie odpuszczą. Wiemy jednak, że jeśli będzie to potrzebne to rozegramy dwa mecze na własnym parkiecie – dodaje, podkreślając przewagę Indiany Pacers.

Mecz Indiana Pacers – Atlanta Hawks odbędzie się w nocy z środy na czwartek o godzinie 2:00

Nasz typ: Indiana Pacers, 1,30. Kurs na Hawks 3,60.

O 3:30 w kolejnym meczu serii, już piątym, zmierzą się między sobą Houston Rockets i Oklahoma City Thunder. Spotkanie to odbędzie się na parkiecie mistrzów zachodu. W poprzednim meczu, OKC przegrała w niesamowitych okolicznościach.

Serge Ibaka – silny skrzydłowy Thunder – na dosłownie sekundy przed końcem, nie trafił bardzo łatwego rzutu spod kosza. Gracze z Oklahomy nie byli jednak załamani takim wynikiem. Co prawda oznacza to dla nich dodatkowy mecz przed drugą rundą, ale nie mają wątpliwości, że do niej awansują już po starciu numer pięć.

Chandler Parsons – gwiazda meczu nr 4, spytany o sytuację Rakiet, mówi – To zmienia wszystko, teraz mamy pewność, że możemy ich pokonać – stwierdził. Nie wiadomo, czy na kolejne starcie powróci do gry kontuzjowany Jeremy Lin. Zawodnik ma problem z mięśniem klatki piersiowej.

W drużynie z Oklahomy zabraknie rozgrywającego – Russella Westbrooka. Zawodnik w drugim starciu doznał kontuzji łękotki i musiał przejść operację. Zespół wykluczył go z gry do końca fazy rozgrywek posezonowych.

Nasz typ: Oklahoma City Thunder, 1,20. Kurs na Rockets wynosi 4,70.