NBA: Kolejne starcie w MSG


Drugi mecz w Madison Square Garden może być jeszcze ciekawszy niż pierwsze spotkanie, które zakończyło się zwycięstwem gospodarzy. Carmelo Anthony i spółka świetnie poradzili sobie z agresywną obroną Boston Celtics i postawili swój pierwszy krok na drodze do finałów NBA. Teraz czeka ich kolejne wyzwanie, czy trudniejsze? Zobaczymy.

C’s z pewnością potrzebują więcej gry od Kevina Garnetta. Weteran z Bostonu w ostatnich meczach nie był sobą, wyglądał na zmęczonego trudami sezonu regularnego. Jeżeli nie odzyska pewności siebie w starciu z New York Knicks, dla Celtics play-offy mogą skończyć się szybciej, niż oczekiwali eksperci. Skrzydłowy wielokrotnie ciągnął Celtów na swoich barkach, teraz jednak sam potrzebuje pomocy, bo przeciwko agresywnej obronie NYK, może być mu bardzo ciężko w kolejnych meczach pierwszej rundy fazy rozgrywek posezonowych.

Swoje grać musi także Paul Pierce. Weteran spisał się w pierwszym meczu serii całkiem przyzwoicie notując 21 punktów, 7 asyst i 5 zbiórek, grając na skuteczności 6/15 z gry. Niezwykle ważna okazała się postawa Jeffa Greena. Skrzydłowy Celitics zanotował 26 punktów i momentami był najlepszą ofensywną opcją Doca Riversa. Trener C’s zdaje sobie sprawę z wielkiego potencjału swojego gracza i w kolejnym meczu można oczekiwać, że będzie starał się go wykorzystać równie mocno, zwłaszcza, że pozostali gracze nie udźwignęli ciężaru.

- Oni na pewno wrócą do własnej gry, ale my musimy się martwić o samych siebie – mówił po pierwszym meczu lider New York Knicks – Carmelo Anthony. – Nie możemy się martwić tym, jak oni zareagują. Musimy robić swoje – dodaje Melo. Najlepszy strzelec sezonu regularnego zanotował w tym meczu 36 punktów, 6 zbiórek i 4 przechwyty, rzucając 13/29 z gry.

Knicks muszą radzić sobie mimo problemów Tysona Chandlera, który powrócił do gry mocno zardzewiały. Zawodnik nowojorskich Knicks opuścił końcówkę sezonu regularnego z powodu różnych problemów zdrowotnych i na parkiety NBA powrócił będąc przekonanym, że jest w pełni zdrowy. Jednak prócz zdrowia, musi także powrócić do gry, jaką prezentował chociażby rok temu, gdy został wybrany najlepszym obrońcą sezonu regularnego.

Celtics tymczasem, mają ogromny problem z rozgrywaniem piłki i zorganizowaniem swojego ataku. Widać tutaj brak Rajona Rondo, który choć czasami jest chaotyczny w swojej roli, to świetnie rozbija defensywę rywala. Pierwszy mecz Celtics zakończyli mając na koncie aż 21 strat, co wynikało z braku odpowiedniego przygotowania w ataku.

Przed kolejnym meczem w roli faworyta stawia się oczywiście gospodarzy – New York Knicks, którzy będą starali się wykorzystać przewagę parkietu i do Bostonu wybrać się z 2-meczową zaliczką. C’s będą chcieli za wszelką cenę urwać ten jeden mecz w Madison Square Garden.

Mecz New York Knicks – Boston Celtics odbędzie się w nocy z wtorku na środę o 2:00

Nasz typ: New York Knicks, 1,32. Kurs na Celtics wynosi 3,45.

W drugim meczu tej nocy, zmierzą się ze sobą Golden State Warriors i Denver Nuggets. Będzie to drugi mecz tych drużyn w Pepsi Center. Pierwszy zakończył się zwycięstwem gospodarzy. Bryłki dzięki świetnej indywidualnej akcji Andre Millera wygrali 97:95.

Wojownicy stracili w tym meczu Davida Lee. Skrzydłowy, który w tym roku zagrał w Meczu Gwiazd, ma poważne problemy ze zginaczem w biodrze i wszystko wskazuje na to, że opuści resztę play-offów. To wielka strata dla trenera Marka Jacksona. Pod koszem będzie musiał teraz korzystać z rezerwowych opcji i Andrew Boguta, który nie wrócił jeszcze do pełni sił.

Nuggets z kolei mogą na to starcie odzyskać Kennetha Farieda. Zawodnik pauzował przez kilka ostatnich dni z powodu kontuzji kostki. Bryłki mają w tym momencie widoczną przewagę.

Nasz typ: Denver Nuggets, 1,23. Kurs na Warriors wynosi 4,30.