NBA: Kolejny sprawdzian Lakers


Los Angeles Lakers zwolnili trenera Mike'a Browna po tym jak zaczął sezon od bilansu 1-4. Jeziorowcy wygrali kilka spotkań, ale bilans 5-5 uzyskali dzięki zwycięstwom ze słabszymi drużynami. W nocy z wtorku na środę w Los Angeles zagra druga ekipa Wschodu Brooklyn Nets.

W poprzednim sezonie Nets grali swoje mecze w New Jersey i nie należeli do faworytów, ale wraz z przeprowadzką na Brooklyn i zmianą barw klubowych, wydali też sporo pieniędzy na nowe pensje dla swoich zawodników. Właściciel Nets Mikhail Prokhorov zapowiedział, że w ciągu kilku najbliższych sezonów jego zespół zdobędzie mistrzostwo NBA

Nie będzie to łatwe, bo konkurencja jest ogromna, ale rzeczywiście obok Derona Williamsa i Brooka Lopeza pozyskali Joe Johnsona oraz grupę zawodników, którzy radzą sobie na parkietach NBA zaskakująco dobrze.

Nets są ostatnio w świetnej dyspozycji. Po przegranej z Miami Heat wygrali pięć kolejnych spotkań i nie zamierzają zwalniać tempa. Zwycięstwo w Los Angeles mogłoby być dla nich potwierdzeniem, że w tym sezonie walczyć będą o wysokie cele. Powinni wykorzystać fakt, że Lakers wciąż nie są drużyną poukładaną i zgraną.

Z powodu kontuzji nie grają dwa rozgrywający - Steve Nash i Steve Blake. Ich rolę przejął ostatnio Kobe Bryant, który zaliczył 18. w karierze klasyczne triple-double, czyli miał co najmniej 10 punktów, zbiórek i asyst. Teraz Bryantowi przyjdzie zmierzyć się ze znakomitym Deronem Williamsem, który lubi i potrafi zdobywać dużo punktów.

Kibice Jeziorowców najprawdopodobniej zobaczą po raz pierwszy na ławce trenerskiej Mike'a D'Antoni - nowego szkoleniowca Lakers, który uczestniczy od kilku dni w treningach, ale ze względu na fakt, że niedawno przeszedł poważną operację kolana, nie prowadził drużyny w trakcie ostatnich meczów. Co ciekawe ogląda mecze z szatni, gdzie poddawany jest zabiegom rehabilitacyjnym, a przed spotkaniami, w przerwach i po meczach rozmawia z zawodnikami w szatni, tak jak każdy trener.

Dla Dwighta Howarda będzie to natomiast okazja do spotkania się z drużyną, do której miał trafić latem. 

Lakers są zdecydowanymi faworytami, bo kurs na nich wynosi 1,32. Szukając niespodzianki warto jednak postawić na Brooklyn Nets (kurs 3,45), bo naprawdę nie są w tym spotkaniu na straconej pozycji.

W drugim ciekawym spotkaniu tej nocy New Orleans Hornets podejmować będą drużynę z najlepszym bilansem w NBA New York Knicks. Nowojorczycy przegrali dopiero jeden z ośmiu meczów, a Szerszenie doznały czterech porażek w ostatnich pięciu spotkaniach.

Knicks pokonali w niedzielę Indianę Pacers 88:76. Dobrze bronili, ale sami też mieli problemy ze zdobywaniem punktów. - To dobry znak, że udaje nam się tak skutecznie bronić już na początku sezonu. Musimy się tego trzymać - uważa najlepszy strzelec nowojorczyków Carmelo Anthony, który w ostatnich dwóch meczach rzucił 46 punktów, po tym jak w spotkaniu z San Antonio Spurs zdobył zaledwie dziewięć "oczek". 

Hornets grają we własnej hali, ale Knicks wygrali trzy poprzednie spotkania w Nowym Orleanie. Melo w 12 spotkaniach wyjazdowych z Hornets w karierze ma średnią 26,3 punktu. 

Szerszenie mają jednak w składzie Anthony'ego Davisa. Rewelacyjnego debiutanta, który razem z Kobe Bryantem czy LeBronem Jamesem grał na Igrzyskach Olimpijskich w reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Teraz Davis próbuje udowodnić swoją wartość na parkietach NBA. Ostatnio pobił swój rekord kariery rzucając 28 punktów, ale jego zespół przegrał z Milwaukee Bucks 113:117.

Knicks, mimo że grają na wyjeździe są zdecydowanymi faworytami - kurs 1,37. Kurs na Hornets wynosi aż 3,15.