NBA: Koniec pierwszej połowy sezonu


Dwa mecze, które powinny dostarczyć wam wystarczająco dużą dawkę emocji, aby przetrwać kilkudniowe rozstanie z NBA. W pierwszym zmierzą się między sobą Miami Heat i Oklahoma City Thunder. Dwóch kandydatów do mistrzostwa ze wschodu i zachodu. Grzmoty mają z Heat pewne rachunki do wyrównania. W pierwszym starciu między tymi ekipami w bieżącym sezonie oglądaliśmy dominację ekipy z Florydy, która najwyraźniej znalazła sposób na ekipę z Oklahomy.

Będzie to również wielkie starcie pomiędzy LeBronem Jamesem i Kevinem Durantem. Obaj panowie walczą w tym sezonie o nagrodę MVP. Jak na razie prowadzi LBJ, ale sytuacja jest bardzo dynamiczna i zmienić się może w każdym momencie. Spotkanie takie jak to, bez wątpienia może być w tej kwestii przełomowym, ale przed nami jeszcze druga połowa sezonu, co zwiastuje naprawdę zaciętą walkę. NBA będzie miała twardy orzech do zgryzienia, gdy przyjdzie wybierać im zwycięzcę tego pojedynku.

Obie ekipy grają ostatnio zupełnie inną koszykówkę. Miami Heat dzięki niesamowitej dyspozycji LeBrona Jamesa wygrali pięć ostatnich spotkań. Lider ekipy z Miami zaliczył sześć meczów z rzędu, w których zdobywał co najmniej 30 punktów i rzucał na skuteczności 60 FG%. Nikt wcześniej w całej historii NBA nie dokonał czegoś podobnego. Jednak sukces Miami Heat nie leży tylko w jego rękach. Dobrze spisywali się także gracze z ławki oraz Dwyane Wade i Chris Bosh.

Thunder muszą odkuć się po porażce z Utah Jazz na wyjeździe. Ekipa Grzmotów poza Oklahomą nie spisuje się tak dobrze, jakby z pewnością tego chciała. Niemniej rekord 16-10 to nadal bardzo dobra statystyka. Tym bardziej, że Miami Heat poza własną halą wygrali 12 spotkań aż 11 przegrywając. Zatem obie ekipy mają coś do ukrycia, co sprawia, że pojedynek między nimi może stać się jeszcze ciekawszym widowiskiem.

OKC z bilansem 39-13 zajmuje drugie miejsce na zachodzie, goniąc San Antonio Spurs. Heat liderują na wschodzie z bilansem 35-14. Na tym etapie sezonu żaden rywal nie może zagrozić pozycji ekipy z Florydy i nic też nie wskazuje na to, jakoby szybko miało to ulec zmianie. Thunder bez wątpienia będą chcieli odzyskać to, co stracili na rzecz Ostróg. Czka ich bardzo trudne zadanie.

Heat wracają do Chesapeake Energy Arena pierwszy raz od finałów NBA z zeszłego sezonu, gdy drużyna Erika Spoelstry pokonała ekipę Scotta Brooksa 4-1, zapewniając zespołowi z Miami drugie mistrzostwo w historii i pierwsze Jamesa.

Mecz Oklahoma City Thunder – Miami Heat odbędzie się w nocy z czwartku na piątek o godzinie 2:00

Nasz typ: Oklahoma City Thunder, 1,45. Kurs na Heat wynosi 2,80.

Zaraz po tym spotkaniu – naprzeciw siebie staną drużyny z Los Angeles. Clippers i Lakers w ostatnich dwóch sezonach stoczyły bardzo wiele interesujących starć. Rywalizacja między nimi nigdy nie była taka zacięta. Wcześniej Clippers byli w ogonie ligi, z którego przez wiele lat nie mogli się przebić. Ostatnie zmiany w organizacji w końcu dały im szansę gry o większą stawkę.

Doszło nawet do tego, że na tym etapie rozgrywek, Clippers są tą „pierwszą drużyną” Miasta Aniołów, z czym fani Lakers nigdy się nie pogodzą. Dlatego tak ważne stały się starcia między tymi zespołami w Staples Center.

Clippers po powrocie Chrisa Paula i Chauncey’a Billupsa spisują się coraz lepiej. Ostatnio zaliczyli serię porażek i mieli sporo problemów z odnalezieniem się w meczu bez swoich liderów. Jeziorowcy z kolei stracili Pau’a Gasola, a Dwight Howard gra mimo kontuzji ramienia. Obie ekipy mają w swoich składach gwiazdy All-Star, które już w niedzielę będą reprezentowały ten sam zespół.

Kobe Bryant przeciwko Phoenix Suns zdobył zaledwie 4 punkty, trafił 1 ze swoich 4 rzutów z gry i spudłował wszystkie próby z dystansu. Mimo to zbierał i asystował, zapewniając swojej drużynie sporą dawkę energii. Przeciwko Clippers będzie starał się powrócić na odpowiedni tor.

Nasz typ: Los Angeles Clippers, 1,64. Kurs na Lakers wynsi 2,24.