NBA: Kto przerwie serię Clippers?


Aktualnie Los Angeles Clippers mają najdłuższą serię wygranych w NBA. Z bilansem 20-6 biją się na szczycie konferencji zachodniej i przeciwko Phoenix Suns będą walczyli o swoją trzynastą wygraną z rzędu. Tymczasem ekipa Słońc przerwała serię czterech zwycięstw poprzedniej nocy. Mimo  dobrej gry Marcina Gortata – Słońca nie poradziły sobie z Portland Trail Blazers i ich fenomenalnym rozgrywającym – Damianem Lillardem, który zdobył 25 punktów. 

Clippers grają w tym sezonie najlepszą koszykówkę od początku istnienia tego zespołu i jak na razie nie dają Lakers najmniejszych szans w rywalizacji obu ekip w Mieście Aniołów. W swojej długiej serii zwycięstw maj już na koncie wygraną z Suns, bowiem pokonali drużynę z Arizony 8 grudnia. Wówczas Słońca zagrały bardzo słabo w ataku, tracąc aż 20 piłek, najwięcej w tym sezonie. 

Obrona zespołu z LA, która zatrzymuje rywali na 41% z gry i pozwala im rzucać średnio 88 punktów na mecz – będzie głównym zmartwieniem trenera Alvina Gentry’ego. Poza tym Clippers mają bardzo dobrą ławkę rezerwowych, w zasadzie jedną z najlepszych – o ile nie najlepszą – w NBA. Słowa uznana należą się przede wszystkim weteranowi Jamalow Crawfordowi, który jest pierwszym graczem z ławki i notuje średnio 16,1 punktu. 

Ławka Phoenix Suns również wielokrotnie udowadniała swój potencjał, lecz problemy na początku sezonu zmusiły trenera do częstej zmiany wyjściowej piątki, więc właściwie każdy zawodnik miał szansę zaistnieć nie tylko jako rezerwowy. Mimo porażki z Blazers – wszystko wskazuje na to, że w końcu udało się Słońcom znaleźć w miarę dobre ustawienie, bowiem z pięciu poprzednich spotkań wygrali cztery. 

Do formy powraca także Marcin Gortat. Polak mimo porażki z Blazers, zanotował 18 punktów, 9 zbiórek i trafił 9 ze swoich 13 rzutów z gry. Ostatni środkowy narzekał na brak motywacji do gry, ale z każdym meczem odzyskuje głód i wygląda coraz pewniej zarówno w ataku, jak i obronie. Przeciwko Clippers stanie do rywalizacji z DeAndre Jordanem – bardzo silnym, fizycznym graczem, który na pewno wymęczy Polaka w akcjach indywidualnych pod koszem. 

Suns mają bilans 11-16 i zajmują dopiero 13 miejsce w swojej konferencji. Przed nimi jeszcze długa droga, aby znów liczyć się w walce o fazę rozgrywek posezonowych. Nikt jednak nie traci w Arizonie nadziei. Jeżeli ekipie uda się utrzymać dobrą formę z ostatnich dni – to może na pewnym etapie ponownie włączą się do tej walki. 

Mecz Los Angeles Clippers – Phoenix Suns odbędzie się w nocy z niedzieli na poniedziałek o 2:00

Nasz typ: Los Angeles Clippers.

Trzy godziny wcześniej rozpocznie się równie interesujące spotkanie Wolves przeciwko Knicks. Ekipa z Nowego Jorku chce zatrzeć złe wrażenie, jakie powstało po przegranym meczu z Chicago Bulls, dlatego na starcie z Leśnymi Wilkami z pewnością wyjdą mocno zmotywowani. Będą starali się także uniknąć trzeciej porażki na własnym parkiecie. 

Wolves są jednak nieprzewidywalni, co pokazali w meczu z Oklahomą City Thunder, przerywając serię 12 zwycięstw liderów zachodu. Do gry nie wróci prawdopodobnie Amare Stoudemire. Wolves będą mieli do dyspozycji Ricky’ego Rubio. Hiszpan zagrał już kilka spotkań, ale trener drużyny z Minnesoty nadal ogranicza jego minuty, aby zawodnik mógł powoli wracać do pełni formy. 

O 21:00 rozpocznie się mecz Philadelphii 76ers z Brooklyn Nets. Szóstki mają bilans 13-14 i w swoim ostatnim meczu pokonały Atlantę Hawks. Z kolei Nets po dobrym początku rozgrywek, teraz prezentują słabszą koszykówkę i w meczu z Sixers będą starali się uniknąć 13 porażki w sezonie. 

Wokół zespołu zrodziło się mnóstwo pogłosek o braku dobrych relacji pomiędzy trenerem Avery Johnsonem i Deronem Williamsem, który po meczu z Jazz mówił, że dobrze grało mu się w Utah, ponieważ system idealnie pod niego pasował. Porażki Nets miałyby wynikać właśnie z braku egzekwowania przez zespół założeń trenera. Zespół z Brooklynu potrzebuje w tym meczu zwycięstwa.