NBA: Lakers i Celtics walczą o życie


Play-offy trwają w najlepsze. Kolejne mecze będą nie mniej interesujące, co te z poprzedniej nocy. Los Angeles Lakers po raz pierwszy na własnym parkiecie zmierzą się z San Antonio Spurs, którzy wygrali dwa pierwsze mecze w AT&T Center. Ostrogi odzyskały już Manu Ginobiliego i coraz lepiej radzi sobie Francuz Tony Parker.

Jeziorowcy stracili na czas bliżej nieokreślony Steve’a Blake’a, który ma problem z mięśniem uda. Istnieje prawdopodobieństwo, że nie powróci do końca fazy rozgrywek posezonowych, jeżeli miałaby ona dla Jeziorowców potrwać zaledwie cztery mecze. Co więcej – nadal nie wiadomo, czy zagrają Steve Nash i Jodie Meeks. Jeżeli Mike D’Antoni straci całą trójkę, czeka go naprawdę trudne zadanie w trzecim starciu z Ostrogami.

Nash potrzebował po drugim meczu aż trzech zastrzyków, aby uwolnić się od bólu. Spurs z pewnością będą chcieli wykorzystać problemy Jeziorowców na obwodzie i znów zobaczymy agresywną wersję Tony’ego Parkera. Francuz w drugiej połowie ostatniego meczu zagrał tak, jak oczekiwano tego od samego początku. Potrzebował jednak aż sześciu kwart, aby się odblokować i zacząć grać dokładnie tak, jak nas do tego przyzwyczaił.

D’Antoni znó będzie musiał się oprzeć na dwóch podkoszowych, którzy od początku mieli stanowić przewagę Lakers. Dwight Howard i Pau Gasol potrzebują wejść na jeszcze wyższy poziom współpracy, aby pokonać Spurs z lukami w rotacji na obwodzie. W dwóch poprzednich meczach znacznie lepiej prezentował się center, Hiszpan grał na bardzo niskiej skuteczności nie wiedział, jak wykorzystać swoją przewagę w grze tyłem do kosza.

- Nie mamy wątpliwości, że możemy wrócić i wygrać tę serię – mówił Dwight Howard. – Wierzymy w siebie nawzajem. Ciężko pracowaliśmy, aby dostać się do play-offów. Musimy nadal walczyć. Nie poddamy się tylko dlatego, że przegrywamy. Poza tym mamy dość długą listę kontuzjowanych zawodników – dodaje center Lakers.

D’Antoni z ławki będzie miał do dyspozycji Dariusa Morrisa, który grał podczas sezonu regularnego mało. Są jeszcze Chris Duhon oraz Andrew Goudelock. Ten trzeci został w tym sezonie wybrany najbardziej wartościowym graczem D-League.

Staples Center z pewnością będzie wypełnione po brzegi, nie wiadomo czy na meczu będzie Kobe Bryant. Zawodnik prawdopodobnie nie dostał od lekarzy pozwolenia na to, aby ruszać się z domu.

Mecz Los Angeles Lakers – San Antonio Spurs odbędzie się w nocy z piątku na sobotę o 4:30

Nasz typ: San Antonio Spurs, 1,47. Kurs na Lakers wynosi 2,72.

Trzeci mecz serii czeka również Boston Celtics i New York Knicks. Dwa pierwsze starcie nowojorczycy wygrali bez większych kłopotów. C’s mieli ogromny problem z regularną grą pomiędzy kwartami. Dwie bardzo słabe drugie połowy kosztowały ich bardzo wiele.

Kolejne dwa starcia odbędą się w TD Garden. Zatem Celtics zagrają przed własną publicznością. W Bostonie po zamachach podczas maratonu nadal atmosfera jest bardzo przygnębiająca. Zwycięstwo Celtów z pewnością sprawiłoby sporo radości lokalnym fanom koszykówki.

Nasz typ: Boston Celtics, 1,67. Kurs na Knicks wynosi 2,23.