NBA: Leśne Wilki w Arizonie


Pojedynek pomiędzy Minnesotą Timberwolves oraz Phoenix Suns może być ciekawy chociażby ze względu na sytuację, w jakiej znajdują się obie ekipy. Bez szans na walkę o playoffy, bez graczy którzy mogliby sprawić różnicę. Niemniej na tle Słońc, Leśne Wilki wyglądają znacznie ciekawiej, zwłaszcza biorąc pod uwagę kolejne sezony, gdy zacznie się rozwijać współpraca Kevina Love’a z Ricky Rubio.

Ta dwójka ma stworzyć w Minneapolis coś zupełnie nowego, dotąd niespotykanego w tej zimnej części Stanów Zjednoczonych. Nie udało im się w tym roku najpierw przez powrót Hiszpana po zerwaniu więzadła w kolanie, a teraz przez uraz Kevina Love’a. Skrzydłowy na początku stycznia po raz drugi złamał rękę i prawdopodobnie wróci do gry pod koniec marca. Trener Rick Adelman głęboko wierzy, że w przyszłym sezonie będzie miał do dyspozycji wszystkich graczy.

Słońca przegrały trzy ostatnie mecze z Warriors, Celtics i Spurs. Rywale z najwyższej półki. Dla fanów Macina Gortata zwłaszcza pojedynek przeciwko ekipie z Teksasu powinien przypaść do gustu. Środkowy drużyny z Arizony rozegrał bardzo dobre spotkanie zarówno w obronie, jak i w ataku. W końcu częściej pracował z Goranem Dragicem i miał też kilak efektownych indywidualnych akcji. Pierwszy raz od kilku miesięcy zapisał na swoje konto double-double (21 punktów, 12 zbiórek).

W starciu z Wolves, Gortatowi przyjdzie się zmierzyć z Nikola Pekovicem, który w tym sezonie zdążył pokazać Polakowi na co go stać. To nie będzie dla Marcina łatwe starcie. Pek z miesiąca na miesiąc prezentują równą formę i stał się pewnym punktem rotacji trenera.

Timberwolves z bilansem 20-33 zajmują 12 miejsce na zachodzie. Suns w tej samej konferencji są na ostatnim miejscu z bilansem 18-39. Istnieje duża szansa, że ekipa z Arizony będzie wybierała wysoko w kolejnym drafcie. Według wielu ekspertów, jest to dla Suns jedyne rozsądne rozwiązanie, bowiem nie mają w tym sezonie już o co walczyć. Leśne Wilki mają do tego bardziej ambicjonalne podejście, co wynika z ich naturalnej chęci odnoszenia sukcesu. W Arizonie nie było jej za wiele podczas bieżących rozgrywek.

W ostatnim starciu między zespołami, mimo 33 punktów Luisa Scoli, Wolves na własnym parkiecie wygrali 111:107. Nikola Pekovic, kryty przez Marcina Gortata, zanotował w tym starciu 28 punktów. Ekipa z Minnesoty rozpoczyna tym spotkaniem serię trzech spotkań na wyjeździe. 

Mecz Phoenix Suns – Minnesota Timberwolves odbędzie się w nocy z wtorku na środę o 3:00

Nasz typ: Phoenix Suns, 1,85. Kurs na Timberwolves wynosi 1,97

Wcześniej w Indianapolis odbędzie się pojedynek pomiędzy Indianą Pacers i Golden State Warriors. Obie ekipy w ostatnich meczach radziły sobie całkiem przyzwoicie, co zapowiada starcie z najwyższej ligowej półki. Pacers szukają zwycięstw, aby utrzymać przewagę nad New York Knicks i zakończyć rozgrywki na drugim miejsce w konferencji wschodniej. Tymczasem Wojownicy z Oakland po słabszym okresie, chcą powrócić do koszykówki, jaką prezentowali na początku sezonu.

Więcej szans w tym starciu daje się jednak Pacers, bowiem nie dość, że zagrają na własnym parkiecie, to wygrali cztery poprzednie mecze sezonu regularnego, a w starciu z Warriors – podczas ostatnich 12 spotkań, aż 11-krotnie pokonywali rywala z Oakland.

Do gry dla Pacers powrócił już kontuzjowany Danny Granger. Jeden z najlepszych strzelców zespołu ostatnich lat – nie grał od początku sezonu z powodu kontuzji kolana. W swoim debiucie podczas rozgrywek 2012/2013 nie wypadł jednak najciekawiej. Trafił tylko 1 z 10 rzutów z gry podczas 19 minut na parkiecie.

Warriors z bilansem 33-26 mają na razie spokojną pozycję na zachodzie, zajmując szóstą lokatę w tabeli. Nie mogą jednak pozwolić sobie na kolejne, bardzo kosztowne porażki, bowiem rywale z Houston, Salt Lake City i Los Angeles – czają się tuż za nimi.

Nasz typ: Indiana Pacers, 1,25. Kurs na Warriors wynosi 4,05.