NBA: Powrót do San Antonio


Warriors i Spurs zmierzą się w piątym meczu półfinałów konferencji. Po czterech spotkaniach, jest 2-2 i wszystko wskazuje na to, że w tej serii wydarzyć się może jeszcze wszystko. Stare wygi z San Antonio poczuły na plecach oddech młodości z Oakland. Ekipa Wojowników jak do tej pory spisuje się w play-offach znakomicie.

Stephen Curry i Klay Thompson cały czas stracą Spurs z dystansu. Pod koszem z kolei ogromną różnicę robi Andrew Bogut. Australijczyk swoim wielkim ciałem wielokrotnie utrudniał życie zarówno Tim’owi Duncan’owi, jak i Tiago Splitter’owi. Jego postawa w kolejnych meczach będzie kluczowa dla losów tej serii, zwłaszcza, że problemy z prawą kostką ma Curry.

Rozgrywający Wojowników zagra w meczu numer pięć, ale bardzo możliwe, że jego minuty będą mocno ograniczone. To samo dotyczy Tony’ego Parkera – rozgrywającego San Antonio Spurs. Francuz gra mimo problemów z lewą łydką. Swoje problemy zgłaszał już podczas trzeciego starcia, ale w zespole stwierdzili, że jeżeli ma siłę do gry, to powinien grać.

Wcześniej wspomniany Timmy może być kluczem do sukcesu podczas kolejnych starć Warriors-Spurs. Do tej pory nie pokazał pełni swoich możliwości. Owszem, miał kilka przebłysków, gdzie grał jak 20-letni Duncan, rządzący w pomalowanym, ale jego forma jest mocno nieregularna i Gregg Popovich nie ma do końca pewności, czy może liczyć na skrzydłowego w newralgicznych momentach.

Spurs wiedzą, że nie wwolno lekceważyć czarnego konia play-offów, bowiem dwa lata temu odpadli w pierwszej rundzie przegrywając z Memphis Grizzlies. Wówczas koszykarski światek zachwycał się grą Zacha Randolpha. Silny skrzydłowy był autorem tamtego sukcesu Niedźwiedzi.

Mecz San Antonio Spurs – Golden State Warriors odbędzie się w nocy z wtorku na środę o 3:30

Nasz typ: San Antonio Spurs, 1,33. Kurs na Warriors wynosi 3,40.

W drugim meczu tej nocy, New York Knicks w czwartym spotkaniu serii zmierzą się z Indianą Pacers, która pokonała ekipę z Nowego Jorku dwukrotnie i prowadzi w tej serii 2-1. W ostatnim meczuz świetnie zawodu rozegrał środkowy – Roy Hibbert. Ekipa z Indianapolis tego samego oczekuje po nim w meczu numer cztery.

W obronie bardzo dobrze spisuje się George Karl, który ogranicza Carmelo Anthony’ego jak tylko może. Nie jest to łatwe zadanie, tym bardziej, że Melo był w tym sezonie najlepszym strzelcem podczas sezonu regularnego. Jednak młody gracz Pacers wywiązuje się ze swoich zadań.

Dla ekipy z Big Apple będzie to niezwykle ważne spotkanie przed powrotem do Madison Square Garden na mecz numer pięć.

Nasz typ: Indiana Pacers, 1,45. Kurs na Knicks wynosi 2,80.