NBA: Rewanż za Londyn?


Detroit Pistons z wielką chęcią zmierzą się z New York Knicks. Ekipa z Madison Square Garden pokonała Tłoki w ostatnim meczu, który był rozegrany w Londynie. Wówczas Knicks byli bliscy upokorzenia swojego rywala, ale ostatecznie Pistons udało się uratować twarz. Jak będzie tym razem? Ekipa z Nowego Jorku rozbiła ostatnio Sacramento Kings 120:81. Fani byli zachwyceni grą swojego zespołu. W Detroit zachwycania w ostatnim czasie było mało.

Pistons prawdopodobnie nie będą się liczyć w walce o fazę rozgrywek posezonowych. Zespół jest w trakcie przebudowy, ale jeszcze nie dokonał żadnego konkretnego kroku. Przynajmniej tak nie można traktować pozyskania hiszpańskiego rozgrywającego Jose Calderona. Jednak w ostatniej wymianie pomiędzy Memphis Grizzlies, Toronto Raptors i Detroit Pistons, oddali kilka umów i mogą mieć dużo pieniędzy na pozyskanie wolnego agenta albo handlowanie.

Niewykluczone jednak, że zdecydują się zatrzymać Calderona, któremu po bieżącym sezonie kończy się umowa. Za sezon 2012/2013 dostanie przeszło 11 milionów dolarów. Na razie zawodnik ma problemy z wizą dla pracownika i nie może wykonywać swoich obowiązków. Problem ten prawdopodobnie zostanie rozwiązany w przeciągu kilku kolejnych dni. Hiszpan opuści jednak spotkanie przeciwko Knicks.

Ekipa Mike’a Woodsona w końcu może pozwolić sobie na grę w pełnym składzie. Po kontuzji palca powrócił już rozgrywający Raymond Felton. Coraz lepiej na parkiecie radzi sobie Amare Stoudemire, który opuścił początek sezonu regularnego. Także Iman Shumpert, który rok temu zerwał więzadło w kolanie, wydaje się coraz lepiej rozumieć, czego wymaga od niego trener. Zatem Knickerbockers przystąpią do tego meczu w najsilniejszym składzie.

Szczególnie dobrze wyglądał ostatnio Amare Stoudemire. Zawodnik w meczu z Kings trafił 10 z wszystkich 10 rzutów i zanotował 21 punktów. Przeciwko Pistons zmierzy się w bezpośrednim starciu z Andre Drummondem, pierwszoroczniakiem, który według wielu ekspertów, w przyszłości może być utożsamiany ze Stoudemirem. Będzie to ciekawy pojedynek, zwłaszcza dlatego, że obaj są rezerwowymi w rotacjach swoich zespołów i swoją grą starają się udowodnić, że ich miejsce jest w pierwszej piątce.

Knicks z bilansem 30-15 zajmują drugie miejsce w konferencji wschodniej goniąc Miami Heat. Tłoki natomiast są na 10 miejscu z bilansem 18-30. O miejsce w tabeli walczą z Toronto Raptors. Przed nimi znajdują się z kolei Sixers i Celtics. Obie ekipy mają sporą przewagę i na tym etapie rozgrywek nie ma mowy o nawiązaniu walki.

Mecz New York Knicks – Detroit Pistons odbędzie się o 1:30 w nocy z poniedziałku na wtorek

Nasz  typ: New York Knicks 1,14. Kurs na Pistons wynosi 5,90

Tej nocy odbędzie się również przełożone starcie pomiędzy Chicago Bulls i Indianą Pacers. Zespoły te miały spotkać się na początku stycznia, ale ze względu na śnieżycę panującą w Indianapolis, mecz został przełożony. Pacers i Bulls to rywale z dywizji i podczas starć obu ekip wiele razy dochodziło do wielu emocjonujących momentów, nie tylko związanych z grą.

Dla obu zespołów nie zagrają jeszcze Derrick Rose i Danny Granger. Jednak to lista kontuzjowanych Bulls jest dłuższa. Prócz Rose’a, nie grają także Kirk Hinrich, Carlos Boozer i Joakim Noah, czyli trójka graczy z pierwszej piątki. Istnieje szansa, że na parkiet wyjdzie Boozer. Na pewno zabraknie Noah, który ma zapalenie rozcięgna podeszwowego i Hinricha. Rozgrywający ma kontuzję łokcia.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że obie ekipy spotkają się podczas którejś z rund fazy rozgrywek posezonowych. W tym momencie to ekipa z Chicago lepiej wygląda w tabeli wschodu. Z bilansem 29-18 zajmuje 3 miejsce. Niemniej Pacers są tuż za nimi. Drużyna z Indiany ma bilans 28-18.

Starcie pomiędzy tymi ekipami może mieć bezpośredni wpływ na ostateczne wyniki w tabeli wschodu. Poza tym obie ekipy prezentują defensywny styl gry, co powinno tylko uatrakcyjnić widowisko w Bankers Life Fieldhouse.