NBA: Siódme starcie Bulls z Nets


Ostatni pojedynek prawdopodobnie najlepszej serii pierwszej rundy fazy rozgrywek posezonowych. Na pewno najdłuższej, bo tylko Chicago Bulls i Brooklyn Nets spotkają się w siódmym starciu między sobą. Ekipa z Brooklynu wygrała dwa poprzednie mecze po tym, jak Chicago Bulls wyszli na prowadzenie 3-1. Problemy z kontuzjami w obozie Byków odcisnęły swoje piętno na zespole. Ten sam problem może spotkać Byki w meczu numer siedem.

Kirk Hinrich – rozgrywający zespołu, ma problem z lewą łydką i decyzja odnośnie jego gry zapadnie bezpośrednio przed meczem. Taj Gibson i Nate Robinson w ostatnim meczu grali z grypą. Nate podczas przerw w grze siedział z wiadrem między nogami.

Nie grał z kolei Luol Deng. Niski skrzydłowy przed meczem był w szpitalu, gdzie wykonano mu punkcję lędźwiową, aby sprawdzić, czy przypadkiem nie ma zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. Na szczęście badanie niczego nie wykazało, ale nie wiadomo, czy Lu zagra w ostatnim starciu serii.

Dla Brooklyn Nets siódme starcie będzie zdecydowanie najważniejszym w tej krótkiej historii organizacji w NBA. Zespół przed sezonem 2012/2013 przeniósł się z New Jersey na Brooklyn, gdzie powstała nowa hala Barclays Center. Całe to przedsięwzięcie było w głównej mierze sfinansowane przez rosyjskiego miliardera – Mikhaila Prokhorova, który jest właścicielem drużyny. Cały budynek został wyceniony na około miliard dolarów.

Jednak fani Nets dopierają nabierają swojej tożsamości. Podczas trzech meczów, jakie do tej pory zostały rozegrane w Barclays Center, fani często skandowali i odpowiadali na efektowne akcje swojej drużyny. Nets z pewnością będę potrzebowali wsparcia w siódmym meczu. Joakim Noah – center Bulls – zapowiedział, że Byki łatwo skóry nie oddadzą.

New Jersey Nets - wcześniejsze wcielenie ekipy z Brooklynu – nigdy w swojej historii nie mieli okazji zmierzyć się w siódmym meczu na własnym parkiecie. P.J. Carlesimo – trener Nets – zdaje sobie sprawę, że to wielka przewaga jego drużyny i trzeba ją odpowiednio wykorzystać. – To nasza nagroda za dobry sezon regularny – mówił.

Bulls będą starali się wygrać ten mecz swoją ponadprzeciętną defensywą, z kolei Nets do tej pory wygrywali głównie dzięki egzekucji w ataku. Od początku serii było wiadomo, że to pojedynek dwóch zupełnie różnie zbudowanych ekip. Głównie tu uczyniło tę serię taką ciekawą.

- To będzie wojna – zapowiada rzucający obrońca Bulls – Jimmy Butler. – Zespół, który wytrzyma więcej wygra to spotkanie – dodaje. Tom Thibodeau w ostatnim meczu grał w zasadzie 6-osobową rotacją, co w pierwszej rundzie play-offów jest niemal samobójstwem. Nie miał jednak innej możliwości, aby nawiązać z rywalem walkę. Postawił na sprawdzonych graczy.

Mecz Brooklyn Nets – Chicago Bulls odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę o 2:00

Nasz typ: Brooklyn Nets, 1,32. Kurs na Bulls wynosi 3,45.