NBA: Spurs i Pacers zakończą serię?


Poprzedniej nocy do finałów NBA awansowały dwie ekipy – Miami Heat oraz Memphis Grizzlies. Obie czekają na swoich rywali, którzy zmierzą się w kolejnych pojedynkach półfinałowych. New York Knicks w Madison Square Garden podejmą Indiane Pacers, z którą przegrywają 3-1, a San Antonio Spurs w Oracle Arena zmierzy się z Golden State Warriors. W tej serii jest 3-2 dla ekipy z Teksasu.

W poprzednim spotkaniu pomiędzy Spurs i Warriors, ekipa Gregga Popovicha zagrała koszykówkę do jakiej przyzwyczaiła swoich fanów. Świetne tempo, niesamowita skuteczność i dobra praca w obronie. Wszystko to napędzał rozgrywający – Tony Parker, który w końcu wszedł na odpowiedni poziom rywalizacji. Zawodnik nadal ma problemy z lewą łydką, ale patrząc na jego dyspozycje z poprzedniego meczu, można stwierdzić, że powoli wraca do wielkiej formy.

Spurs udało się odciąć od gry dwójkę – Stephen Curry i Klay Thompson. W pierwszych meczach półfinałów konferencji, strzelcy Golden State Warriors rozbijali defensywę Ostróg niemal przy każdej okazji. Spurs musieli zaadaptować się do sytuacji i w miarę szybko zareagować na tę formę ataku przeciwnika. Gregg Popovich rozwiązania szukał poprzez zmiany krycia. Od meczu numer trzy można było dostrzec pewne zmiany.

Kluczem do sukcesu okazało się ustawienie na Currym świetnego obrońcy Danny’ego Greena, a na Thompsonie – równie wytrwałego – Kawhi Leonarda. Tony Parker jest tutaj wyjątkowo najsłabszym ogniwem, jakim dysponuje Gregg Popovich. Francuz zwyczajnie jest za niski, aby kryć Klay’a, a ze Stephanem miał ogromne problemy, gdy ten korzystał z zasłon.

Mecz numer sześć odbędzie się w Oakland, zatem gracze Warriors mogą liczyć na silne wsparcie lokalnej społeczności, która czuje się bardzo przywiązana do drużyny, co było widać podczas spotkań numer trzy i numer cztery. Żółte koszulki, okrzyki radości po każdym trafionym rzucie bądź wybronionej akcji – na to Ostrogi muszą się przygotować. Wcześniej udało im się w Orace Arena wygrać jeden mecz, teraz chcą przypieczętować losy serii i zacząć przygotowania do finałów konferencji, gdzie staną w szranki ze świetnie zorganizowanymi Memphis Grizzlies.

Mecz Golden State Warriors – San Antonio Spurs odbędzie się w nocy z środy na czwartek o 4:30

Nasz typ: San Antonio Spurs, 1,89. Kurs na Warriors 1,98.

Nowojorczycy wracają do Madison Square Garden. W serii z Pacers przegrywają 3-1 i biorąc pod uwagę dyspozycję Knicks z poprzedniego meczu, można odnieść wrażenie, że ekipa z Indianapolis niewiele potrzebuje, aby przypieczętować awans do finałów wschodniej konferencji. Melo razem z J.R. Smithem znaleźli się pod silnym pręgierzem opinii publicznej. Los New York Knicks w głównej mierze zależy od nich.

- Sądzę, że możemy dokonać czegoś wyjątkowego. […] Nadal wierzę, że jesteśmy lepszym zespołem - mówi Carmelo Anthony. Będzie to niezwykle trudne, gdy do formy z sezonu regularnego nie powróci Smith. W meczu numer cztery trafił 7/22 z gry. Słabsze występy spowodowały, że powoli odzywa się w nim poczucie winy. - Porażki w tej serii biorę na siebie. Wiem, że zawodzę moich kolegów i trenerów. Jestem niezwykle sfrustrowany swoją postawą - mówił. Takie nastawienie zawodnika z pewnością nie pomoże Knicks w kolejnym starciu.

- Musimy „to” znaleźć - mówi Melo odnosząc się do braku elementu, który spajałby drużynę i przyniósł w konsekwencji oczekiwaną współpracę oraz pewność siebie. Mike Woodson nie chce wszystkiego sprowadzać do talentu Anthony’ego, który miałby wyciągnąć zespół z bagna. - Mamy wystarczająco dużo dobrych graczy i strzelców - przyznaje.

Nasz typ: New York Knicks, 1,50. Kurs na Pacers wynosi 2,63.