NBA: Suns muszą się odbić!


Ekipa z Phoenix przegrywam mecz za meczem i nic nie wskazuje na to, aby szybko miało się to zmienić. Marcin Gortat w jednym z ostatnich wywiadów zaprzeczył, jakoby chciał opuścić Arizonę i zostawiać zespół w tak trudnym dla niego momencie. Kolejnym przeciwnikiem Słońc będą dobrze ostatnio spisujący się Brooklyn Nets. Po zwolnieniu trenera, ekipa z Brooklynu wygrała sześć ze swoich siedmiu ostatnich spotkań i powoli zbliża się do rywali z konferencji. 

Gdy Nets grali jeszcze w New Jersey, to przegrywali z Phoenix Suns 5-krotnie w ostatnich pięciu meczach. Jest to zatem seria, którą nowi Nets bez wątpienia chcieliby przerwać na własnym parkiecie w Barclays Center. Zwycięstwo nad ekipą z Phoenix byłoby też dla drużyny P.J.’a Carlesimo piątym z rzędu, wyrównaliby tym samym rekord sezonu 2012/2013 w najdłuższej serii zwycięstw. 

Z bilansem 20-15 Nets są na szóstym miejscu w konferencji wschodniej i gonią czołówkę, która wcale nie jest tak daleko. Phoenix Suns są w znacznie trudniejszej sytuacji. Drużyna Marcina Gortat ma na koncie 12 zwycięstw i 25 porażek. Tymczasem New Orleans Hornets mają tylko dwie wygrane mniej i ostatnio prezentują się coraz lepiej. Jeżeli Słońca szybko nie znajdą rozwiązania swoich problemów, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że spadną na ostatnie miejsce w konferencji zachodniej, co postawiłoby ich w jeszcze trudniejszej sytuacji. 

Bardzo ciężko w ich przypadku mówić o awansie do fazy rozgrywek posezonowych. W tym momencie cele dla Phoenix Suns są zupełnie inne. Z ostatnich 11 spotkań drużyna Alvina Gentry’ego przegrała aż 10, stając się w lidze zespołem do bicia. Gortat po porażce z Boston Celtics pytany był o jego ewentualny transfer do Boston Celtics. Polak przyznał jednak, że opuszczanie tego tonącego statku, jakim są Suns, nie byłoby w jego stylu.

Na wyjeździe Suns mają bilans 2-16, tak źle nie grali od 1984 roku. Nets z kolei meczem ze Słońcami otworzą 3-meczową serię na własnym parkiecie, co z pewnością jest im na rękę w kwestii odzyskiwania pozycji w tabeli wschodu. 

Marcina Gortata czeka ciężkie starcie z Brookem Lopezem, który nie jest najlepszym obrońcą na swojej pozycji, ale z pewnością po atakowanej stronie parkietu stanowi bardzo groźną broń w arsenale nowego trenera Nets. Polak świetnie spisywał się w ostatnich spotkaniach, notując statystyki na poziomie double-double. Znów zrodziło się mnóstwo pogłosek o zainteresowaniu kilku ekip Polakiem. 

Mecz Brooklyn NetsPhoenix Suns odbędzie się w nocy z piątku na sobotę o 1:30.

Nasz typ: Brooklyn Nets 1,28. Kurs na Suns 3,76.

Ciekawie zapowiada się również starcie Chicago Bulls z New York Knicks. Carmelo Anthony powróci do gry wypoczęty po jednym meczu zawieszenia. Lider zespołu z Madison Square Garden ma pewne rachunki do wyrównania z ekipą Byków, bowiem w ostatnim starciu został wyrzucony z parkietu i nie mógł dokończyć spotkania, które Knicks przegrali. 

W meczu przeciwko Bulls, Knicks będą starali się także uniknąć pierwszej w tym sezonie serii trzech porażek z rzędu. W ostatnim meczu nie byli w stanie poradzić sobie z Indianą Pacers, która po dobrej czwartej kwarcie odesłała ich do Nowego Jorku z niczym. Drużyna Mike’a Woodsona trafiła w tym starciu zaledwie 35% swoich rzutów. 

Bulls z kolei przegrali na własnym parkiecie z Milwaukee Bucks. Po raz kolejny nie grał Kirk Hinrich i jego nieobecność doskonale wykorzystał Brandon Jennings, który rozegrał jedno z najlepszych spotkań w tym sezonie przeciwko Bykom.

Ciekawie zapowiada się starcie Joakima Noaha z Tysonem Chandlerem. Panowie w ostatnim meczu obu ekip mieli sobie coś do zarzucenia, ale ostatecznie zostali rozdzieleni przez kolegów z zespołu. Spotkanie zapowiada się na bardzo emocjonujące, bowiem Melo obiecywał rewanż na Bulls już po pierwszej porażce Knicks z 6-krotnymi mistrzami NBA.