NBA: Suns na drodze po trzecią wygraną


Wszystko wskazuje na to, że Phoenix Suns żaden przeciwnik niestraszny. Jednak San Antonio Spurs na wyjeździe to poprzeczka, która może być dla Słońc zawieszona za wysoko. Ostrogi od wielu sezonów grają na bardzo dobrym poziomie i w tym sezonie po raz kolejny będą liczyć się w walce o mistrzostwo. Z Timem Duncanem, Manu Ginobili i Tonym Parkerem na pokładzie, może to być dla ekipy z Teksasu jedno z ostatnich podejść. 

San Antonio Spurs mają najlepszy bilans na własnym parkiecie z wszystkich 30 zespołów w NBA. Do tej pory na u siebie przegrali zaledwie dwa mecze z 21 rozegranych. Z kolei Phoenix Suns na wyjeździe już tak dobrze nie wyglądają. Ekipa z Arizony ma bilans 4-17 poza US Airways Center, ale udowadniała, że potrafi mimo wszystko grać dobrą koszykówkę na parkiecie rywala. Niedawno pokonali Chicago Bulls, wówczas zespół prowadził jeszcze Alvin Gentry. 

Lindsey Hunter, który przejął drużynę kilka dni temu, po swoich pierwszych dwóch meczach ma bilans 2-0. Przed nim jednak największy wyzwanie, w jego dotychczasowej pracy. Ostrogi będą starały się wygrać po raz szesnasty z rzędu na własnym parkiecie. Nie wiadomo, czy do gry powróci weteran – Tim Duncan, który ma małe problemy zdrowotne. To samo dotyczy trenera – Gregga Popovicha. 

Spurs z bilansem 35-11 zajmują drugie miejsce w konferencji zachodniej, goniąc Oklahomę City Thunder, która ma jedno zwycięstwo i jedną porażkę mniej. Znacznie gorzej spisują się Słońca. Co prawda po dwóch zwycięstwach w ostatnich meczach odzyskali 14 miejsce na zachodzie, ale bilans 15-28 nie pozwala im myśleć o podjęciu próby awansu do playoffów. Ostatnie zmiany w organizacji wskazują na to, że zespół skupia się na kolejnych sezonach. 

Minuty Tima Duncana przypadły na centra DeJuana Blaira, który na początku tego sezonu dostawał bardzo mało szans od trenera Popovicha. Największym zagrożeniem dla Suns będzie jednak Tony Parker. Rozgrywający zagra w tym sezonie podczas All-Star Game i jest traktowany obok Duncana – jako najlepszy gracz San Antonio Spurs. Jego starcie z Goranem Dragiciem powinno być bardzo interesującym widowiskiem.

To samo dotyczy Marcina Gortata, który po dobrym meczu z Clippers, tym razem zmierzy się z wcześniej wspomnianym Blairem, a także Tiago Splitterem. Polak przeciwko ekipie z Los Angeles rzucił 15 punktów, miał 8 zbiórek, ale co ważniejsze – w samej końcówce spotkania trafił dwa bardzo ważne rzuty osobiste, które pozwoliły Słońcom odnieść zwycięstwo.

Mecz San Antonio Spurs – Phoenix Suns odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę o 2:30.

Nasz typ: San Antonio Spurs.

W innym spotkaniu tej nocy New York Knicks na wyjeździe zmierzą się z Philadelphią 76ers. Ekipa z Nowego Jorku wygrała ważne spotkanie w Bostonie. Bardzo możliwe, że na pojedynek z szóstkami do gry powróci już Raymond Felton. Knicks bez swojego rozgrywającego są jedną z najgorzej asystujących ekip w lidze. Rozgrywający nie grał od 12 spotkań. 

Podczas tych 12 meczów bez Raymonda, Knickerbockers wygrali 6 spotkań, co dla ekipy walczącej o jak najlepszy bilans w NBA nie jest najlepszym rezultatem, zwłaszcza, że będą się liczyć w walce o mistrzostwo NBA podczas playoffów. Zespół ma bilans 26-14. 

W Filadelfii od kilku tygodni mają spore problemy z ustabilizowaniem formy. Na własnym parkiecie osiągnęli mimo wszystko dodatni bilans 11 zwycięstw i 10 porażek. Knicks natomiast na wyjazdach radzą sobie różnie. Do tej pory wygrali 12 spotkań, przegrywając 8. Sixers w ostatnich 10 meczach, pokonywali rywala zaledwie dwa razy. 

Drużyna Mike’a Woodsona postara się wygrać czwarty mecz z ostatnich pięciu. Sixers spotkaniem z Knicks otworzą serię ośmiu spotkań na własnym parkiecie z rzędu. Bez wątpienia będą starali się wyciągnąć z tego jak najwięcej.