NBA: Trzecie mecze półfinałów NBA


Chicago Bulls wracają na własne śmieci. Ekipie z Chicago udało się urwać jeden mecz w Miami i po dwóch spotkaniach mamy remis. Ekipa Erika Spoelstry zdemolowała Byki w drugim meczu, wygrywając aż 37 punktami. Była to najwyższa wygrana Heat w historii play-offów tej drużyny. Bulls jednak dalej grają bez kontuzjowanego Kirka Hinricha i schorowanego Luola Denga.

Przed meczem numer trzy pojawiły się pogłoski, że do gry może powrócić Derrick Rose. MVP sezonu 2010/2011 miał początkowo wrócić na początku marca tego roku. Potem termin przesuwano, bowiem Rose cały czas powtarzał, że nie czuje się jeszcze komfortowo i nie ma pewności, co do tego, jak na grę na wysokim poziomie zareaguje ciało zawodnika. Rose postanowił, że nie będzie podejmował niepotrzebnego ryzyka.

Luol Deng nie gra, bo pojawiło się podejrzenie zapalenia opon mózgowych. Na szczęście badania niczego konkretnego nie wykazały. Pojawił się jednak wyciek płynu mózgowo-rdzeniowego, co spowodowało ogromne bóle głowy niskiego skrzydłowego. Zawodnik pojawił się na ostatnim treningu zespołu, ale przyznał, że nie jest jeszcze w stanie wiele robić. Deng ledwo chodzi, dlatego na ten moment nie ma mowy o grze w koszykówkę.

W obozie Miami nie ma żadnych większych problemów. Dwyane Wade mógł opuścić pierwszy mecz z powodu problemów z kolanem, ale w ostatecznym rozrachunku zawodnik wyszedł na parkiet i spisał się naprawdę dobrze. Heat do tej pory dopisywało szczęście. Z pewnością jest to jeden z najważniejszych elementów składających się na sukces drużyny.

Heat powracają do Chicago, gdzie Bulls podczas sezonu regularnego przerwali ich serię 27 zwycięstw z rzędu. Po tamtym meczu zawodnicy ekipy z Florydy narzekali na graczy z Chicago, ponieważ ci grali przeciwko Jamesowi twardą obronę. Jednak w lidze wszyscy doskonale wiedzą, że w inny sposób MVP sezonu 2012/2013 nie da się zwyczajnie zatrzymać, co widzieliśmy chociażby w meczu numer dwa pomiędzy tymi ekipami.

Bulls potrzebują także uaktywnić Carlosa Boozera. Silny skrzydłowy nie radził sobie najlepiej w pierwszych dwóch meczach serii. Był mocno ograniczany przez świetnie spisującą się obronę Heat, który nie pozwalała Bulls dogrywać piłki do środka. Boozer miał bardzo mało posiadań w środku, gdzie lubi grać pojedynki jeden na jeden.

Mecz Chicago Bulls – Miami Heat odbędzie się w nocy z piątku na sobotę o 2:00

Nasz typ: Miami Heat, 1,32. Kurs na Bulls wynosi 3,45.

W drugim meczu tej nocy, Golden State Warriors na własnym parkiecie zmierzą się z San Antonio Spurs. W pierwszym starciu, ekipa z Oakland była bardzo bliska zwycięstwa, jednak świetna czwarta kwarta Tony’ego Parkera, doprowadziła do dwóch dogrywek i w ostatecznym rozrachunku – to Spurs wyszli na prowadzenie 1-0.

Warriors poprawili swoje błędy w spotkaniu numer dwa. Nie dali przejąć rywalowi meczu w drugiej połowie i zdołali wyrównać stan serii. Teraz wracają do Oakland, gdzie powinni otrzymać wielkie wsparcie od swoich lokalnych fanów.

Wszyscy, którzy zechcą obejrzeć ten mecz, muszą przygotować się na uderzenie koloru żółtego. Fani w Oracle Arena przed każdym meczem mają na swoich krzesełkach przygotowane żółte koszulki, które ubierają przed startem spotkania. Eksperci nie mają wątpliwości, że żaden zespół w lidze, nie może w tym momencie liczyć na takie wsparcie.

Spurs w meczu numer trzy będą starali się przede wszystkim zatrzymać Klay’a Thompsona i Stephena Curry’ego. Strzelcy do tej pory byli nie do zatrzymania dla defensywy San Antonio Spurs, która notabene była jedną z najlepszych podczas sezonu regularnego.

Nasz typ: Golden State Warriors, 1,68. Kurs na Spurs wynosi 2,22.