NBA: Wyjątkowa świąteczna noc


Po północy zmierzą się ze sobą dwie najlepsze ekipy zachodniej i wschodniej konferencji. San Antonio Spurs po powrocie Tony’ego Parkera do gry, znów są jedną z najbardziej poukładanych drużyn w NBA. Niemniej tym razem przyjdzie im się zmierzyć z rywalem, który niedawno zakończył serię 27 zwycięstw z rzędu.

Ostrogi prawdopodobnie będą w tym meczu bez kontuzjowanego Manu Ginobiliego, który ma problem z nogą. Argentyńczyk w kwestii kontuzji ma wielkiego pecha, jego ciało i organizm domagają się odpoczynku, ale zawodnik chce grać mimo wszystko, bowiem zdaje sobie sprawę, że ten sezon może być jednym z ostatnich, gdy  będzie miał szansę walki o mistrzostwo.

W pełni zdrowia wydaje się za to być weteran Tim Duncan. Zawodnik Spurs przeżywa kolejną młodość. Ostatnio w niezwykły sposób wygrał dla swojego zespołu mecz przeciwko Los Angeles Clippers w AT&T Center. W play-offach będzie niezwykle ważną częścią układanki.

Gregg Popovich – trener San Antonio Spurs, wkrótce najprawdopodobniej rozpocznie proces zbierania energii na fazę rozgrywek posezonowych. Ostrogi muszą uważać, aby w pierwszej rundzie nie dać się zaskoczyć rywalowi, który będzie miał do dyspozycji pełny skład, tak jak było to rok temu i dwa lata temy, gdy Spurs odpadali z play-offów przeciwko młodym Grizzlies i Thunder.

Miami Heat tymczasem rozpoczęli nową serię zwycięstw. Po porażce z Chicago Bulls w United Center – Byki przerwały serię 27 zwycięstw z rzędu Żaru – LeBron James i spółka wygrali w Nowym Orleanie przeciwko Szerszeniom.

Pojedynek przeciwko Spurs będzie jednym z kluczowych dla Heat na ostatniej prostej sezonu regularnego. Zespół ma pewne pierwsze miejsce na wschodzie i w zasadzie nikt nie może im zagroźić. Pewnie czują się także w Teksasie, bowiem Oklahoma City Thunder przegrała kilka spotkań w ostatnim czasie i odpadła z walki o pierwsze  miejsce na zachodzie.

Heat i Spurs będą prawdopodobnie do końca sezonu walczyć o najlepszy bilans, aby mieć ewentualną przewagę parkietu, gdy dojdzie między nimi do starcia w finale NBA. – Zawsze dobrze, gdy najlepsi grają przeciwko najlepszym – mówił w zapowiedziach przedmeczowych Król James. W tym sezonie ekipy spotkały się dopiero raz. Wówczas Gregg Popovich nie grał swoimi najlepszymi zawodnikami i Ostrogi po walce przegrały nieznacznie.

Mecz San Antonio Spurs – Miami Heat odbędzie się w nocy z niedzieli na poniedziałek o 1:00

Nasz typ: San Antonio Spurs, 1,85. Kurs na Heat 1,98.

Pół godziny później swój mecz rozpoczną Boston Celtics z New York Knicks w Madison Square Garden. Wcześniej między tymi zespołami dochodziło do naprawdę ciekawych starć. Dlatego fani obu ekip oczekują na ten pojedynek z wypiekami na twarzy.

Ciekawy może być pojedynek Kevina Garnetta oraz Carmelo Anthony’ego. Zawodnik Knicks powrócił do gry na pozycji silnego skrzydłowego, bowiem kontuzji kolana doznał Amare Stoudemire. STAT może nie powórócić do składu swojej drużyny do końca sezonu regularnego, możliwe że także opuści fazę rozgrywek posezonowych.

Nie wiadomo jednak, czy zagra Garnett, który ostatnio odpoczywał ze względu na kontuzję lewej stopy. Trener Doc Rivers chce jednemu z liderów C’s dać odpocząć przed play-offami, które zapowiadają się dla C’s na niezwykle intensywne.

Knicks z bilansem 45-26 zajmują drugie miejsce w tabeli wschodu. Z kolei ekipa z Bostonu do tej pory wygrała 38 spotkań, 34 przegrywając, co daje im siódme miejsce.

Nasz typ: New York Knciks