NBA: Zmierzch bogów?


Dziś w nocy finał nr 5 w NBA. Po czterech meczach San Antonio Spurs prowadzą z Miami Heat 3-1 i są o malutki kroczek od końcowego sukcesu, który będzie oznaczać strącenie z królewskiego tronu LeBrona Jamesa i spółki.

San Antonio Spurs 1.40, Miami Heat 3.00 – godz. 02.05
Heat to mistrzowie dwóch ostatnich sezonów, a łatwość z jaką zameldowali się w kolejnym finale ligi, stawiała ich w roli faworyta rozgrywki. W dodatku ekipa z Florydy wygrała jeden z dwóch pierwszych meczów w San Antonio i wyglądało na to, że mistrzostwo znów zostanie w Miami. Tymczasem oba mecze przed własną publicznością zakończyły się klęskami zespołu trenera Erika Spoelstry. Około 20-punktowe porażki wręcz ośmieszyły Heat. LeBron James wyraźnie nie miał wsparcia wśród kolegów, a największe pretensje można mieć do Dwyane Wade’a, którego skuteczność była zatrważająco niska. Nic zatem dziwnego, że mistrzostwo dla Spurs wyceniane jest obecnie na 1.05.

 

W ekipie z San Antonio koncertowo spisuje się weteran parkietów NBA – Tim Duncan. To właśnie on stał się głównym faworytem do nagrody MVP sezonu 1.90. Wysoką stoją także akcje Kawhiego Leonarda 2.35, który jest odkryciem finałowych starć z Miami Heat. Nagroda dla najbardziej wartościowego zawodnika przeważnie trafia w ręce koszykarza z mistrzowskiej ekipy, a to w obecnej sytuacji mocno krzyżuje plany LeBrona Jamesa 13.00, który musiałby poprowadzić swój zespół do trzech kolejnych zwycięstw, z czego dwóch w hali „Ostróg”! Czy to zadanie realne i wykonalne?

Finałowy mecz oglądaj na Unibet TV!

Czy już dziś poznamy nowego mistrza? Czy Gregg Popovich udowodni swój kunszt trenerski i zakończy mistrzowską sagę teamu z Florydy, biorąc jednocześnie rewanż za zeszłoroczną porażkę w finale? Przed startem finałowego cyklu uznalibyśmy to za niespodziankę, ale wobec ostatnich występów obu ekip, wydaje się, że sprawa stała się jasna i szala zwycięstwa przechyliła się już na stronę San Antonio Spurs dostatecznie mocno, by jedynie oczekiwać na mecz, który zakończy rywalizację. Sport jednak kocha zaskakujące scenariusze i z tą myślą warto dziś zasiąść przed ekranem i przypomnieć sobie, że nie samym Mundialem żyje człowiek.