Poważny sprawdzian Los Angeles Lakers


Los Angeles Lakers zaczęli sezon od bilansu 1-4 i władze klubu szybko zwolniły trenera Mike'a Browna. Od tego czasu Jeziorowcy wygrali dwa mecze, ale z wyraźnie słabszymi rywalami. Dziś w nocy czeka ich pierwszy poważny sprawdzian. Do Los Angeles przyjeżdżają znakomici San Antonio Spurs z Timem Duncanem i Tonym Parkerem na czele.

Latem do Kobe Bryanta i Pau Gasola dołączyły dwie gwiazdy NBA - dominujący pod koszami Dwight Howard i jeden z najlepszych rozgrywających w historii koszykówki Steve Nash. Trener Mike Brown stanął przed trudnym zadaniem zbudowania drużyny z tyloma indywidualnościami. Wymyślił taktykę, która się nie sprawdzała. W dodatku problemu z kontuzjami mieli Bryant i Nash, a Howard wrócił do gry po kilku miesiącach przerwy i operacji.

Od momentu zwolnienia trenera Browna Lakers wygrali dwa mecze, ale z wyraźnie słabszymi Golden State Warriors i Sacramento Kings. W nocy wtorku na środę czeka ich pierwszy poważny sprawdzian. Ich rywalami będą San Antonio Spurs, którzy od ponad 10 lat są w czołówce NBA. Duża w tym zasługa Tima Duncana czy Tony'ego Parkera, ale przede wszystkim znakomitego szkoleniowca Gregga Popovicha.

W NBA rzadko na pierwszym planie stawia się trenerów. Wyjątkiem był Phil Jackson, który prowadził do sześciu mistrzostw Chicago Bulls, a potem do pięciu Los Angeles Lakers. Popovich pracuje w Spurs od 1996 roku i czterokrotnie zdobywał z tą drużyną mistrzowskie pierścienie. Jego cechą charakterystyczną jest prowadzenie zespołu ostrą, wojskową ręką, ale też umiejętność wydobywania z zawodników maksimum ich umiejętności. 

Spurs wygrali na razie sześć z siedmiu spotkań, a ostatnio w sobotę pokonali Portland Trail Blazers 112:109. 27 punktów zdobył rezerwowy Gary Neal, który w dużej mierze zastępował Tony'ego Parkera, który nie grał z powodu grypy. W meczu z Lakers Francuz powinien już wystąpić.

Lakers zatrudnili już nowego trenera. Miał być nim Phil Jackson, ale jego żądania finansowe (i nie tylko) były zbyt wygórowane. Władze klubu zdecydowały się na Mike'a D'Antoni, który znany jest z tego, że prowadził Phoenix Suns, kiedy Steve Nash dwukrotnie zdobywał nagrodę MVP, a następnie New York Knicks. D'Antoni gwarantuje koszykówkę, która stawia na atak i jest bardzo widowiskowa. Problem jednak w tym, że jego drużyny słynęły ze słabej defensywy. Dlatego mało kto daje mu szansę na zdobycie z Lakers mistrzostwa. 

D'Antoni przeszedł niedawno poważną operację kolana i najwcześniej dołączy do zespołu w piątek. Jeziorowcy będą więc musieli wciąż radzić sobie bez niego. Poprowadzi ich tak jak w ostatnich dwóch meczach Bernie Bickerstaff.

Co ciekawe D'Antoniego w dzieciństwie podziwiał Kobe Bryant, który spędził kilka lat we Włoszech, a jego nowy trener był gwiazdą tamtejszej ligi. Podekscytowany współpracą z nowym szkoleniowcem jest też Dwight Howard. Na razie jednak Lakers muszą sobie radzić bez D'Antoniego.

Początek spotkania Los Angeles Lakers - San Antonio Spurs w nocy z wtorku na środę o godzinie 4:30. Transmisja w Canal+ Sport.

Nasz typ: San Antonio Spurs 1,87.

W innych meczach tej nocy ciekawie zapowiada się pojedynek w Sacramento. Blazers mają w składzie świetnego debiutanta Damiana Lillarda, znakomitego Nicolasa Batuma i gracza formatu All Stars LaMarcusa Aldridge'a. Mimo tego nie są faworytem tego spotkania. Mają ogromny talent, ale od kilku sezonów nie potrafią go wykorzystywać. W Kings nie zagra zawieszony przez NBA DeMarcus Cousins. Po bolesnej przegranej ze Spurs zawodnicy Blazers będą na pewno chcieli pokazać, że stać ich na lepszą grę w tym sezonie.

Nasz typ: Portland Trail Blazers 2,33.

Warto zwrócić też uwagę na mecz w Charlotte, gdzie najgorsi w zeszłym sezonie Bobcats podejmować będą Washington Wizards. Drużyna Michaela Jordana wygrała w tym sezonie już dwa mecze, a Wizards zaczęli sezon od bilansu 0-5. Bez kontuzjowanych liderów - Johna Walla i Nene - trudno będzie im wygrać z kimkolwiek.

Nasz typ: Charlotte Bobcats 1,85.