"Wojownicy" w drodze do finału


Po pierwszych meczach w finałach konferencji wiele wskazuje na to, że do finału całych rozgrywek dotrą drużyny Cleveland Cavaliers i Golden State Warriors. Dziś „Wojownicy” rozegrają swój drugi mecz z „Rakietami” z Houston, w którym są zdecydowanym faworytem. Obędzie się bez niespodzianki?

Golden State Warriors 1.15 – Houston Rockets 6.25 – godz. 3.00
Gospodarze prowadzą 1:0 w rywalizacji z zespołem z największego miasta w stanie Teksas. To efekt zwycięstwa 110:106 sprzed 2 dni. Doprawdy niewiele wskazuje na to, by Houston mogło zagrozić „Wojownikom”. W tym sezonie zespoły te, wliczając w to ostatni wspomniany mecz, zmierzyły się ze sobą pięciokrotnie i za każdym razem „Rakiety” schodziły z parkietu pokonane.

We wtorek zespół z Houston prowadził w drugiej kwarcie już 16 punktami, by znów zaliczyć porażkę. Kluczowym momentem tamtego meczu była kontuzja Dwighta Howarda. Center gości nabawił się urazu kolana po przypadkowym starciu z jednym z kolegów z drużyny. Howard musiał zejść z boiska, a Golden State wyczuli swoją szansę i ruszyli do przodu, odrabiając straty. W tym sezonie Warriors zagrali na swoim parkiecie 47 spotkań, z czego 44 wygrali! Jak więc można uwierzyć w zwycięstwo przyjezdnych z Teksasu? Kurs na mistrzostwo NBA dla „Wojowników” wynosi obecnie 1.45.

Rywalizacja GSW z Houston Rockets to także walka dwóch najlepiej punktujących zawodników w fazie zasadniczej NBA. Po stronie faworytów NBA jest to Stephen Curry, a w ekipie z Houston James Harden. We wtorkowym meczu Curry zdobył 34 punkty i był ojcem zwycięstwa swojej drużyny, a Harden skompletował 28 punktów, 11 zbiórek i 9 asyst!

W drugiej parze półfinałów NBA o prymat w Konferencji Wschodniej grają Cleveland Cavaliers i Atlanta Hawks. Lepiej w fazie zasadniczej spisywali się Hawks i to oni są gospodarzami dwóch pierwszych spotkań. „Kawalerzyści” zanotowali już jednak pierwsze przełamanie i tym samym zbliżyli się do upragnionego finału. Byłby to piąty z rzędu finał NBA dla LeBrona Jamesa. Czy najbardziej znany koszykarz na świecie poprowadzi swój nowy-stary team do takiego sukcesu?

Wczoraj w nocy rzucił 31 „oczek” i wydatnie pomógł gościom z Cleveland w pokonaniu Atlanty. To nie musi jednak oznaczać końca emocji w tej parze. W półfinale konferencji „Jastrzębie” także przegrały pierwszy mecz u siebie z Washington Wizards, ale później drużyna Marcina Gortata została wyeliminowana. Czy i tym razem koszykarze z Atlanty pozbierają się? Wydaje się, że para finałowa ze Wschodu dostarczy znacznie większych emocji niż rywalizacja na Zachodzie, ale to tylko wstępne przypuszczenia.